Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 97 - Nowe przydziały


Feste
kuglarz
4 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
3 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
4 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Drogi drużyny rozeszły się.

Lord Montcort de Sotham, mocą rozkazu barona Arlesa Wellsona ruszył ku Caer Deray, zamkowi swojego seniora leżącemu na południowym wschodzie wyspy, zaledwie kilka kilometrów od spokojnych wód Przesmyku Seńskiego. Miał za zadanie przeprowadzić zaciąg rekrutów do słynnej Srebrnej Kompanii, dumy barona Wellsona, a następnie rozpocząć ich szkolenie. Niespodziewanie do młodego Argadyjczyka postanowił dołączyć Feste, którego Montcort nie raz był ostro oceniać i krytykować, choć coraz częściej zdawało się, że robi to z przyzwyczajenia i sympatii, nie ze złości na paezurskiego kuglarza.

Caer Deray okazało się być ponurą, surową, kamienną twierdzą, pozbawioną zbędnych wygód. Jedyne czego było tam pod dostatkiem to żołnierzy, broni, krzyków sierżantów i zmieszanego zapachu oliwy do konserwacji uzbrojenia i końskiego nawozu. Pod nieobecność barona Wellsona zamkiem zarządza rzeczowy i nieco surowy kasztelan Eric Jeanart, którego nastolenia córka Elient wychowana w takim miejscu w niczym nie przypomina młodej damy z dobrego rodu. Twarda i zaczepna, już pierwszego wieczoru daje się we znaki nowym gościom, przeszkadzając im w wieczerzy. Feste wyraźnie nią zaintrygowany, zdziwiony słyszy jak Montcort proponuje niechętnemu kasztelanowi, aby oddał córkę pod jego komendę, aby zaznała nieco życia poza murami Caer Deray.

Wkrótce Lord Montcort wraz z Festem i oddelegowanymi pod jego dowództwo weteranami ruszają do osady Maladom, gdzie czeka już na nich miejsce w gospodzie i pierwsi rekruci gotowi do zaciągu. Przez następnych kilka dni trwa intensywna praca zwieńczona zamknięcie listy poborowych na liczbie 298 osób, w tym kilku dziewcząt. Kiedy do marszu ku Caer Deray jest już ustawiona kolumna, do osady, na zgrzanych koniach wpada trójka jeźdźców. To dwóch sierżantów i rycerz z “Promienia Porządku” formacji Palatyna Jacquesa Guiosy.

Lord Montcort staje przed pierwszym poważnym zadaniem: zaciąg wojska przed spodziewanym atakiem ryboludzi z głębin. Nadchodzi chwila na czytanie ważnych dokumentów dotyczących zaciągu. Montcort pragnie, aby Feste mu nieco pomógł zamiast płatać figle. MG pyta:
- Feste, czy masz jakieś umiejętności, które mogą ci pomóc w zajęciu się tymi dokumentami?
- Tak, umiem czytać… – zaczyna Feste.
- To może będziesz spisywał…? – pyta z nadzieją Montcort.
Feste kończy zrezygnowanym tonem:
- … ale pisać nie umiem.

Rycerz przedstawia się jako Reiner Joansa i prosi o wsparcie. Jego oddział wdał się w potyczke z morskimi diabłami i został zepchnięty do niewygodnego do obrony miejsca. Potrzebna jest dywersja na flance. Joansa przebił się ze swoimi towarzyszami by sprowadzić pomoc. Szybką decyzją Lorda Montcorta rekruci zostają odesłani do zamku Wellsona z tylko dwoma weteranami. Reszta zaprawionych w boju ludzi rusza z rycerzem, w liczbie dwunastu osób aby zamknąć flankę morskich potworów.

Manewr zaskakuje diabły i wkrótce udaje się uwolnić odcięte oddziały Joansy przy zaledwie dwóch rannych żołnierzach Lorda Montcorta. On sam zauważa że stworzenia wydają się mocno osowiałe i mało uważne w stosunku do tych, z którymi przyszło się potykać mu w czasie oblężenia Sotham. Po pożegnaniu z rycerzem Montcort najszybciej jak to możliwe wraca do Caer Deray gdzie jego rekruci zostali już rozdysponowani na kwaterach. Tej nocy śnieg pokrywa grubą warstwą cały zamek.

*
Nuadu z Keffarem wsiadają na statek do Trzewi. W czasie podróży statkiem ostrojczyka, po raz kolejny dochodzą dziwne wieści z rodzinnych strom. Jego brat, Jarl Elrert od miesięcy posyła swoich ludzi na Argady, gdzie służą we flocie Lorda Milwida z Hageavo, władcy wysp. Pokątnie mowa jest, że Elrert szuka przemytników, ale ta plotka wydaje się być wyssana z palca. Wszyscy dziwią się natomiast temu, że na takie bratanie się ze śmiertelnym wrogiem, spokojnie patrzy Valhid Biały, Tan Ipo, władca Ostroi.

W Trzewiach pozmieniało się podczas wielomiesięcznej nieobecności bohaterów. Osada buduje palisadę, mówi się o napiętych stosunkach z centaurami żyjącymi na zachodzie. Kupiec Zyvalt dobrze zarabia na swoim układzie z Ligą Handlową i obecnie nie ma sobie równych wśród miejscowych kupców, jednak nie wszyscy chcą z nim współpracować i część rybaków i rzemieślników oddaje swoje towary kapitanowi Petlaminowi, z którym bohaterowie ucięli sobie przyjemną rozmowę. Petlamin mówi również o nieumarłych w Lesie Szeptów i że ich znajomy Luca narzeka na biznes.

W końcu przyjaciele docierają do Talzanii, w której zadomowili się już niewolnicy, uwolnieni ze statku przez Nuadu. Również Gilan i Ulian, młodzi kochankowie z wyspy sennej znaleźli tu własny, szczęśliwy dom. Nuadu i Keffar witani ciepło przez mieszkańców leśnego sioła, rozdali prezenty. Szczególne zachowali dla Theidy, krajanki Nuadu, którą wydostał z rąk handlarzy ludźmi i młodziutkiej Imary, której oczy pełne były radości na widok Keffara.

W sercu Ostrojczyka na nowo pojawiły się uczucia tak nieczęste dla wielkiego wojownika. Kiedy zaproponował Imarze, że zabierze ją ze sobą do Sotham, ta bez wahania przystała na to, jednak jej matka miała inne zdanie. Straszną awanturą i wymachiwaniem drewnianą chochlą zaczął się dla Keffara kolejny dzień. Aby uspokoić matkę wybranki obiecał ożenić się z nią w Talzanii najbliższej wiosny. Dopiero wtedy spokój wrócił do osady, a dwaj przyjaciele do Sotham.

Wieczorem, w romantycznych okolicznościach, Keffar obiecuje pewnemu młodemu dziewczęciu ślub. Dziewczę się płoni i zgadza, po czym ucieka do domu. Rano wpada przyszła teściowa, wymachując groźnie wielką chochlą:
- Gdzie ten bałamut zasmarkany?! Ja mu dam! Dziewczynie do głowy głupot nakładł!
Keffar opiera się o zdobioną ościeżnicę i ze stoickim spokojem oraz niewinną minką mówi, patrząc na pieklącą się kobietę:
- Nuadu, to do ciebie.

Niedoszła teściowa nie daje się jednak tak łatwo zmylić i już wkrótce Keffar ucieka, truchtając wokół studni przed domem i uchylając się przed ciosami chochli, co nie zawsze się udaje (wiadomo – potencjalnej teściowej przywalić w pysk nie wypada), więc ostrojczyk zarobił kilka siniaków.
Montcort ze znawstwem komentuje wyczyny kolegi:
- Keffar przez trzy rundy wykazywał się świetną pracą nóg, jednak w czwartej kluczowym okazał się cios chochlą.

Keffar z Nuadu przywieźli do wioski ostrojskiej narzędzia w darze. W wiosce się nie przelewało i wszystkiego tam brakowało. Feste patrzy na poturbowanego Keffara i wtrąca:
- Pewnie tę chochlę też wy przywieźliście, co…?

*
Simeon postanowił zrealizować swój plan, zbudowania w Sotham lazaretu, gdzie mógłby szkolić medyków, gotowych służyć w polu przy oddziałach wojskowych jako felczerzy. W tym planie dzielni sekunduje mu Mabone, która ma ochotę przy okazji nauczyć się przydatnej umiejętności. Szybko udaje się dostać lokal od władz miejskich i kilku akolitów od Kościoła Ostatecznego Porządku. Tyle, że okazuje się, że lokal znajduje się w biednej dzielnicy miasta i wkrótce pod drzwiami dobrych doktorów ustawiają się kolejki biedaków. Simeon decyduje o tym, że trzeba im oczywiście pomóc, choć koszty utrzymania lazaretu nagle bardzo wzrosły.

Na szczęście pojawiają się również chętni do pomocy lekarzom. Kiedy do lazaretu trafia bardzo zaniedbany i mocno ranny, wysoki człowiek, okazuje się, że jest opóźniony w rozwoju i nie potrafi się przedstawić. Ludzie nazywają go Kędziorem. W zamian za pomoc zostaje z lekarzami i stara się swoją ogromną siłą pomagać jak umie. Simeon ma wrażenie, że skądś go zna, jednak nie potrafi sobie przypomnieć czy ich drogi już się kiedyś skrzyżowały.

Którejś nocy nadchodzi rozwiązania problemu finansowania lazaretu. Kiedy do drzwi Simeona wali służący Lorda Ancipa Frare szukając medyka, bohaterowie podejmują wyzwanie i operują straszliwie cierpiącego z powodu kamieni nerkowych szlachcica. Ten w dowód wdzięczności wpłaca na lazaret małą fortunę, a samych medyków dodatkowo nagradza oprawnym w złoto klejnotem.

Simeon z Mabon znający się na sztuce lekarskiej, zostają obudzeni znienacka niemiłą nowiną w środku nocy. Wkrótce wyruszają w drogę do niedomagającego lorda. Monntcort radzi dziewczynie, pamiętając jej apetyt z poprzednich sezonów:
- Zjedz coś po drodze, bo to może potrwać…
Mabon bez słowa, nie zatrzymując się, skwapliwie chowa bułeczkę do kieszeni.
Montcort widzi, co robi dziewczyna, więc komentuje:
- Na podagrę cierpi lord, Mabon cierpi na podeżrę.

Okazuje się, że lord Ancip Frare ma problemy z dość dużym kamieniem nerkowym. Simeon zastanawia się nad najskuteczniejszym sposobem leczenia:
- Podamy jakieś leki przeciwbólowe… dużo piwa pić… i jeszcze ultradźwięki…
- To może Mabon zacznie śpiewać?
Mistrz Gry opisuje cierpienia starego lorda.
- Lord wył z bólu tak rozdzierająco, że wszystkie psy z okolicy zaczęły wyć. Zyskał przydomek “Banshee”.
- I wył tak głośno, że aż trzy baby w sąsiedztwie zmarły z przestrachu! – dorzuca radośnie Nuadu.

Pewnej nocy Mabon zostaje obudzona przez jednego z zaprzyjaźnionych uliczników, niejakiego Riksę. Ten dzieli się z nią informacją, jakoby lazaret miał się wkrótce stać miejscem napadu. Nie chce powiedzieć skąd wie o tym, jednak kiedy prosi, aby podczas obrony mienia i rannych nie ucierpieli żadni jego chłopcy, Mabon rozumie, że Ricsa zaryzykował dużo ujawniając rzeczy, które powinny zostać ukryte.

W tej trudnej chwili do Sotham wracają Keffar i Nuadu.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.