Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 119 - Ku obcym wybrzeżom


Eorhtweard
giermek
1 lvl
Feste
kuglarz
5 lvl
Keffar
łowca
6 lvl
Mabon
łowczyni duchów
5 lvl
Montcort
strzelec
6 lvl
Nuadu
dziki
5 lvl
Simeon
alchemik
5 lvl

Postanowiłam spisywać dziennik moich poszukiwań brata i codziennych wydarzeń, by łacniej wszystko w głowie sobie ułożyć lub wrócić do co ważniejszych informacji. Wszak każdy okruch wiedzy może mojemu drogiemu bratu, Aidanowi, życie ocalić!

Aidan

Ale po kolei. Najpierw zebrać muszę wszystkie informacje na temat jego zniknięcia.

Wedle wywiadu Paezurskiego, brat mój został wysadzony na małej wysepce u zachodnich wybrzeży wyspy Akkah. Buntownicy wysadzili Aidana i jednego wiernego mu oficera na małej wysepce u zachodnich wybrzeży wyspy Akkah i zostawili ich tam. Tam muszę się kierować. W pobliżu nie ma dużych trans handlowych, jedyne podróże tamtędy są do Patrymonium Nkuchoyo – wywóz towarów luksusowych, złoto, kły dzikiej zwierzyny i inne. Władanie przechodzi ponoć z mężczyzny na mężczyznę, lecz ludność żyje w niewolnictwie, złe warunki, szlachta bardzo bogata, a lud biedny i bezwolny.

Natomiast Lud z Wielkiej Równiny Ludu to związek plemion, wspólnota opierająca się Patrymonium.

Wyspa Akkah: na południowych wysepkach (3 od lewej) jest DIABUE – Miasto Piratów – bo bywał tam pirat ekstrawagancki i szalony, Marton Szalonooki o przydomku ar’Diab, to było jego leże, które rozwinęło się w miasto. Powieszono go ponoć jakieś 40 czy 50 lat temu. Obecnie miasto cechuje lekki rozwój, z niego piraci atakują podróżujące statki handlowe. Na wyspie poza tym są niewielkie osady. O mieście o nazwie Diabue różne historie straszne i piękne historie opowiadają marynarze, z którymi zdołałam się rozmówić i księgi, które przejrzałam. Miasto ma też inne miano: Miasto Wyrzutków – i panuje tam wolność, bez władz, regulacji i nakazów. Opowieści z tamtych rejonów są takowe: ludojady, dzikusy odcinający sobie wargi, wielkie bestie dziesięciokroć wyższe od domu, na dwóch nogach przemierzające równiny. Na samej wyspie dla ludzi z północy nie ma nic ciekawego, jeśli o handel chodzi. Mówi się, że namiestnikiem jest nieśmiertelny Morton Szalonooki: “ar’Diab zawsze rządzi w Diabue”, ale to pewnikiem tylko marynarskie bajania pod wpływem grogu i zapleśniałych sucharów.

Jeszcze jedno miejsce w tamtych rejonach to Nyumba Mulungu – Dom Boga, wulkaniczna wyspa, opowieści marynarzy o żarzącym się nocami wulkanie.

Weselisko Keffara

Tu odbiec nieco muszę od tematu, bo wszak wspomnieć wypada o weselisku Keffara, które właśnie w Talzanii miejsce ma. Obok mnie siedzi Nuadu, zawodząc w noc jakieś na wpół zapomniane pieśni dzikich, które najwyraźniej podobają się jego wybrance, tulącej się do niego. Gdzieś w krzakach słychać odgłosy jakoweś, jakby kot się krztusił – ani chybi to naszemu dzielnemu lordowi Montcortowi któryś z trunków zaszkodził. Za to nasz pan młody Keffar dwoi się i troi, by przepić do każdego, powywijać hołubce wokół palącego się na środku sioła ogniska i soczyście obcałować swoją lubą, która za każdym razem kraśnieje niczym jabłuszko i chichocze. Serce mi się kraje, że już wkrótce będą się rozstać musieli, bo podróż. Szanowna teściowa za to pod boki się bierze i chochlą wywija do taktu wybijanego przez jej małżonka na bębnie rytmu. Feste zapoznaje się właśnie z naszymi nowymi towarzyszami, krewnymi panny młodej, którzy wyruszą z nami w podróż, by zażyć przygody na morzach: Elert (radosny krzykacz, bitny, imprezowny, krewki) i brat jego Waler (cichy, uczynny, miły), Asvir (posępny milczek-zabijaka, obserwujący, uważający, prawdziwy wiking, godny zaufania) i Authard (starszy, zażywny gość, głośny, skald pełen ciekawych opowieści). Feste mi szepnął na ucho wcześniej, że podsłuchał, jak Keffar coś komuś obiecywał, ale przy donośnej muzyce i śmiechach wokół ledwo kilka słów z jego szeptów zrozumiałam.

Eorthweard Allison, giermek

Cuda i dziwy! Montcort znalazł sobie giermka! Ciekawam, kogo musiał przekupić. Jak zawsze uczynny Feste podsłuchał, gdym pracowała w lazarecie, że Montcortowi lord Allison użyczył sumę znaczną i dzięki temu ten może swą siedzibę rozwijać, ale za to kazał wziąć do terminu swego wnuka, ku niezadowoleniu matki dziedzica. Oby tylko młodzianowi nic się podczas podróży nie stało, bo nasz lord będzie musiał emigrować z Sotham w tempie przyspieszonym…

Póki co młody ten człek wygląda na miłego w obejściu i życzliwego, choć nieco zahukanego. Zobaczym, jak się sprawi na morzu i czy mieczem robić umie tak składnie, jak mapy rysować.

Bruna

Ach, nasza dawna towarzyszka jest już z nami! Wymizerowana była okrutnie, gdy nasz drogi Nuadu wyciągnął ją z więzienia, ale robimy co możemy, by ją na nogi postawić. Wygląda na to, że i ona się z nami w podróż uda, jeśli będziemy mogli liczyć na jej przystojne i powściągliwe zachowanie. Dała słowo, za które ręczył Nuadu, że czym prędzej Sotham opuści. Mam nadzieje, że Montcort czuje choć trochę wyrzutów sumienia za nieodwzajemnienie afektu dziewczyny i szorstkie obejście wobec niej, mimo iż był przeciwny jej obecności na pokładzie naszego “Kalmara”. Ach, nic on o kobietach nie wie! Mam jeno nadzieję, że mój miły Feste nie będzie miał nic przeciwko obecności Bruny na pokładzie, mimo że pozbawiła życia członków straży miejskiej. Mam szczerą nadzieję, że w dobrym towarzystwie i z dala od pokus i trunków Bruna odnajdzie nową ścieżkę życia i nie wróci do starych, zgubnych nawyków.

Kapitan Hel

Dziwny to jegomość, porywczy, a jednak zmyślny. Okrutnik straszny czasami i wielce niedelikatny, ale łeb ma do interesów. Postaram się powściągać mój język, gdy przebywam w jego pobliżu, choć nie jest to łatwe. Zaskoczył mnie miło tym, że pomyślał o zarobku podczas podróży i wygląda na to, że wyruszymy w drogę z ładunkiem 2000 sztab żelaza, za które powinniśmy dostać całkiem sporo w Paezurii od agentów króla Handswerna, szczególnie, że Hel całkiem nieźle się natargował. Do tego czasu ścisk na pokładzie będzie panował niezły, bo będzie tam nas prawie 40 ludzi. Ale nic to, byleśmy tylko z Folkem wygodny kącik mieli i koc zgrzebny, razem przetrzymamy wszelkie trudy podróży. Byle jak najszybciej znaleźć Aidana.

Statek bohaterów, “Kalmar”, zbliża się do wybrzeży Paezurii, domu kuglarza Festego. Ten martwi się nieco swoją obecną sytuacją, która lekko się skomplikowała. Część towarzyszy nie wie o co chodzi, ale z pomocą nadchodzi Keffar, tłumacząc w krótkich wojskowych słowach.
Keffar – Festego wyrzucili z gildii pajaców.
Feste z wyrzutem – Kuglarzy!

Cała naprzód ku nowej przygodzie!

Nareszcie wyruszyliśmy w drogę. Nowa załoga sprawia się dzielnie, a i nowi krewniacy Keffara zdają się być zadowoleni z rozpoczęcia wyprawy. Niepokoi mnie tylko ilość i wybór prowiantu, oj, widać, że nasz nowy kapitan naprawdę każdą piędź ładowni i kazdy grosz na ładunek żelaza przeznaczył…

Port Nuora (Paezuria)

Cóż za piękne i szlachetne miasto, pełne ludzi z każdego zakątka świata, widoków i zapachów! Podczas spaceru na zamek z Folkem, Nuadu, Beadą i Bruną natknęliśmy się na urocze, choć zagubione chłopię. Malec nazywał się Sidab i strasznie rozpaczał. Biedny malec… Na szczęście udało się nam go pocieszyć, a gdy złapał Folkego za rękę, zdawał się nawet uradowany, gdy mój Folke zabawiał go naśladowaniem różnych zwierząt i śmiesznymi sztuczkami. Ach, jakże wspaniale mój miły nadawałby się na ojca!
Koniec końców znaleźliśmy jednak tatę malca, czcigodny Sumubu Nakili z wdzięczności zaprosił nas do swej posiadłości w przyszłości i stwierdził, że ma u nas niespłacony dług.

MG tłumaczy, że większość ludzi w tych słonecznych stronach, ma ciemniejszą karnację niż w stronach z których pochodzą gracze.
MG – Wiecie, ludzie nawet jeśli nie są czarnoskórzy wręcz, to są mocno opaleni.
Nuadu kontrapunktuje – Dużo osób hobbystycznie tu w dodatku zbiera bawełnę, od tego się ciemnieje zazwyczaj.

Jak później usłyszałam z opowieści towarzyszy, Simeon z Eo… Eath… giermkiem Montcorta, ochroniarzem i czwórką ludzi udali się do biblioteki, gdzie odnaleźli Elysiańską Libram z Ukaru, potężne kompendium oprawione w potworną skórę. Strach mnie bierze na samą myśl, co w takiej księdze musi się czaić.

Eohtweard nieśmiało zgłasza chęć udania się do słynnej biblioteki w Porcie Nuora. Lord Montcort martwiąc się o jego bezpieczeństwo, natychmiast przydziela mu eskortę czterech wojowników. Simeon proponuje nieśmiało.
Simeon – Może ja bym z nim poszedł?
Montcort – Nie! Bo ty przerobisz go na alchemika!

Montcort w tym czasie z marynarzami i kapitanem zażywał rozrywek przy napojach uderzających do głowy, a ślepy traf chciał, że jakiś handlarz czy agent chciał zakupić nasz towar – rzecz niebywała, bo naszemu lordowi, z pomocą kapitana, udało się uzyskać 50% przebicia na cenie!

Lord Montcort nagle zorientował się, że wszyscy jego towarzysze uderzyli w miasto, a on został sam z załogą na statku. Widząc jego samotność, podchodzi do niego pani bosman.
MG – Podchodzi do ciebie bosman statku, kobieta o imieniu Eadburh.
Gabrysia uczynnie podpowiada koledze – Eadburh to ta bosman, co była jeszcze pod poprzednim kapitanem Masymem Roge.
Ungrim równie uczynnie dodaje – Słyszałem, że nawet nie raz…

Feste niewiele mówił o swoim pobycie w mieście, wspomniał jeno tylko, że z jakowąś trupą żonglersko-kuglarską w miasto się udał. Wspomniał tylko o jakichs niepomyślnych wieściach o jego byłym przełożonym.. Jakże mu było? Lockie Jackie? A może Jackie Lokie? Dziwne zamorskie imię. Nasz Feste nie nocował na statku, a rankiem powrócił ze smutną miną na pokład. Nie wiem, co robił, ale do myślenia daje fakt, że z fałdów ubioru wypadła mu różowa, przemyślnie związana wstążeczka, jakimi zdobią się czasem panie.

Keffar wziął swych czterech krewkich kompanów i poszli w miasto. Spotkali tam ponoć jakowegoś jegomościa, co prosił ich o zajęcie się przez noc ochroną niejakiego Wyolejowanego Męża, a może Boga, trudno było go zrozumieć, bo słabo mówił w języku Keffara. Obiecał spore wynagrodzenie, więc Keffar, jak to Keffar, z towarzyszami się na nie połakomił i dał się prowadzić na miejsce. Dotarli (oprócz skalda Autharda, który wolał zażyć rozkoszy cielesnych) do świątyni, w której przebywało jakoby ponad stu mężów, którym męskość odjęto ku czci jakowegoś bóstwa. Cóż za okrutne obyczaje! Na katafalku leżało jakieś ciało czcigodnego męża, a napotkany teurg wyjaśnił, że chodzi o ochronę jego ducha. Zadaniem Keffara i towarzyszy miało więc być stanie na straży. Jednak w trakcie nocy wyskoczyło pięć dziwacznych ni to demonów, ni dzikich postaci, tańce jakieś szkaradne wyprawiając. Keffar, nie myśląc zbyt wiele, w jednego rzucił krzesłem, a drugiego zabił toporem jeden z jego towarzyszy. Reszta ponoć uciekła. Okazało się, że były to jakieś gusła, które nad owymi zwłokami bóstwo nakazywało odczynić. Zaiste, dziwaczne. Keffar zrugany przez teurga wpierw został, ale tak groźnie odpowiedział na jego wywody, że skruszony osobnik zapłacił mu część obiecanych funduszy i poprosił, by wojownicy czym prędzej opuścili świątynię. W jednej z ksiąg czytałam, że gdy mężom męskość odjąć, czasem zmysły im się pomieszać mogą. Ani chybi i tutaj w Paezurii to prawda, że też na takich dziwaków natknął się właśnie Keffar!

W dziwnej świątyni, czterech ostrojskich wojowników, zostało zatrudnionych do pilnowania ciała zmarłego “brata”, po którego w nocy przyjść mają demony z podziemnego świata. Nikt nie tłumaczy wojownikom, że częścią rytuału jest pojawienie się przebranych za potwory kastratów. Nim orientują się co jest grane, jeden z kastratów już leży nieprzytomny na posadzce, a drugi, niestety jest martwy. Fox pogrąża sie w nagłym smutku nad ciałem młodego chłopaka.
Fox – Młody, początkujący, paezurski aktor. Już nigdy nie będzie Englertem.

Drużyna dziwi się, jak można być tak głupim, żeby nie ostrzec Ostrojczyków o przebiegu rytuału pożegnania. Ungrim ma własną teorię.
Ungrim – W tym wszystkim chodzi po prostu o zachowanie odowiedniej fluktuacji kastratów w kulcie.

Na drugi dzień spotkaliśmy się wszyscy cali i zdrowi (oprócz Autharda, któremu Simeon jakowąś maść czym prędzej przyrządzić musiał, po jego nocnych harcach) na pokładzie “Kalmara”. Czas skierować dziób ku południowym morzom i wyruszyć w dalszą drogę!

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.