Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 102 - Pierwsza krew


Feste
kuglarz
4 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
3 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
4 lvl
Simeon
alchemik
5 lvl

Zwiadowcy Nuadu z niecierpliwością oczekują powrotu głównych oddziałów, których wciąż nie widać. Nie próżnują jednak w tym czasie i wkrótce odkrywają oddział morskich diabłów o identycznym do nich zadaniu. Łowca wydaje rozkaz ostrzelania przeciwników i wciągnięcia ich na obozujące niedaleko oddziały Lorda Guiosy. Diabły okazują się jednak znacznie silniejsze niż sądził i zwiadowcy ratują się ucieczką do obozu “Promienia Porządku”.

Strażnicy sojuszników przyjmują informację o rozmieszczeniu morskich wrogów chcą jednak przekonać łowcę, aby osobiście złożył raport przed ich dowódcą. Nuadu skrajnie niechętny wszystkiemu co prezentuje sobą Lord Guiosa odmawia i pomimo ustnego zakazu odchodzi, a wysłanych za nim, młodych żołnierzy, gubi pośród wzgórz ze swoimi zwiadowcami.

Całą noc w obozie Lorda Montcorta pracował ciężko Simeon, robiąc co w jego mocy, aby swoimi alchemicznymi napojami móc pomóc w zbiżającym się starciu. Przed świtem padł zmęczony na swoim posłaniu i ominęło go przybycie do obozu konnego oddziału na czele z Lordem Thalligre Allillsonem, dowódcą “Srebrnej Kompanii”, czyli przełożonym Lorda Montcorta. Narada i wymiana informacji była krótka, oddziałom wydano rozkaz przygotowania i o świcie wszyscy zajęli dogodną pozycję na wzgórzach, obserwując ruchy na wybrzeżu.

Na lewym skrzydle, spomiędzy wzgórz wyłania się oddział “Promienia Porządku” Lorda Guiosy i wychodząc głęboko w pole zmusza Morskie Diabły do kontrakcji. Dwa wielkie oddziały stworzeń wychodzą na przeciw siłom ludzi. Lord Thalligre wydaje rozkaz do wsparcia sojusznika.

Lord Montcort przygotowuje swoje oddziały na manewr okrążający, a w tym czasie kawaleria głównodowodzącego jest już głęboko w polu harcując przed głodnymi walki potworami. Allillson nie ma zamiaru wejść do walki bezpośredniej, wydaje rozkaz obrzucenia przeciwnika oszczepami po czym unika dzikiego ataku wprowadzając wielkim łukiem swoich jeźdźców na flankę. Na lewej flance krzyk setek gardeł dał znać, że Lord Guiosa przeszedł ze swoimi ludźmi do szarży.

Ukryty wciąż w polu Nuadu ze swoimi zwiadowcami zauważa, że niektóre z Morskich Diabłów są znacznie większe od innych, lepiej uzbrojone i obwieszone ozdobami. Wydaje rozkaz ostrzelania ich, licząc, że są to dowódcy wroga. Montcort widząc fortel przyjeciela, wypuszcza do wsparcia swoje ptaki, które dodatkowo rażą wroga dzikimi atakami. Wypatrzony oddział Nuadu ucieka aby połączyć się z głównymi siłami, mając nadzieję, że narobił dość szkód.

W końcu dochodzi do głównego starcia, linia ludzi umieszczona strategicznie na wyższym terenie, przyjmuje szarżę Morskich Diabłów. Lord Montcort wydaje rozkaz ataku wydzielonego oddziału, przygotowanego do wejścia wrogom na prawą flankę.

Dwukrotna przewaga liczebna ludzi ledwie wystarcza aby stawać równo przeciwko silniejszym i znacznie lepiej wyszkolonym wrogom. Świetną robotę robi zaflankowane skrzydło wroga, a w decydującym momencie, w oddział ryboludzi wjeżdża powracający Lord Allillson. I tylko spanikowane słonie zaburzają linię wojsk i w ogólnym rozrachunku nie przynoszą żadnego pożytku, a wręcz nieco przeszkadzają. W końcu morale wrogów upada i Diabły Morskie opuszczają pole bitwy kompletnie złamani, ścigani przez kawalerię, rażeni celnymi atakami zwiadowców.

Straty wśród ludzi są niemałe, ale to pierwsze zwycięstwo z wrogiem podnosi na duchu i z ust żołnierzy wydobywa się odgłos triumfu. Inny krzyk dobiega z lewej flanki gdzie oddział “Promienia Porządku” właśnie wycofuje się w panice z bitwy. Mimo ogromnego zmęczenia żołnierzy, poderwani zostają przez Lorda Montcorta do kolejnego wysiłku. Muszą pójść na odsiecz sojusznikom, aby ci nie zostali wybici doszczętnie w uciecze.

Montcort dostrzega kogoś, kto może być dowódcą wśród Morskich Diabłów i wysyła swoje orły, które dokonują niemal niemożliwego i wyłączają go z walki. Oddziały są zdezorientowane. W tym samym momencie z północy słychać dźwięk rogu, oto nadchodzi wsparcie, oddział “Lwów Rocranon” poinformowany przez wysłanników Lorda Montcorta nadszedł w najlepszym momencie na bitwę.

Zamknięty z obu stron, pozbawiony dowódcy, szarpany przez kawalerię oddział Diabłów zostaje zdemoralizowany, a następnie niemal zniszczony w pościgu. To wielkie zwycięstwo! Kawaleria i zwiadowcy ścigają niedobitków po okolicy, a Lord Thalligre Allillson wskazuje na pozostawione na plaży, osamotnione, wielkie potwory. Postanawia zniszczyć to cholerstwo, czymkolwiek jest.

Na oczach rozentuzjazmowanych zwycięstwem żołnierzy rozgrywają się jednak okrutne sceny. Na szarżujący oddział kawalerii spadają wystrzelone z odwłoków stworów kule połączonych śluzem odchodów, ziemi i porostów. Jedna salwa powaliła dwudziestu najlepszych wojaków Lorda Allillsona, a reszta natychmiast zmieniła kierunek galopu uciekając ku wzgórzom. Na polu bitwy zostały tylko ciała i zniszczona, spulchniona ziemia pokryta obrzydliwymi odpadkami i śluzem.

MG pyta graczy:
– To ile tych potworów dzisiaj zabiliście, pamiętacie?
– Ej, ty dajesz XP za potwory? – dopytuje się Montcort z merkantylnym błyskiem w oku.
– Ta, daję… – wzdycha MG.
Montcort rozmarza się i recytuje:
– 295 potworów, a każdy za 100 XP…
Simeon ściąga towarzysza na ziemię:
– Taaa, ale dzielone na wszystkich naszych żołnierzy!
– Ty, Ciebie się już chyba ktoś pytał po czyjej jesteś stronie! – oburza się Montcort.
– Wyłączcie mu dźwięk! – rzuca Nuadu, nie tracąc okazji do podlizania się MG.

Ludzie wiedzą, że choć wygrana, to jednak tylko pierwsza z licznych bitew jakie ich czakają i z niepokojem patrzą na kolejne Diabły wychodzące z morza na plaże Rocranon.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.