Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon - Prolog sezonu trzeciego (cz.48)


Bjornei
szaman
2 lvl
Hæri
wojownik
2 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl
Simeon
alchemik
3 lvl

Hageavo, stolica Argadów położona jest na dwóch wzgórzach rozdzielonych wpływającą do zatoki portowej rzeką. Simeon prowadzi towarzyszy do swojej pracowni i pozostawia pod opieką swoich uczniów, a sam z duszą na ramieniu kieruje swoje kroki do rodzinnego domu.

Brat Simeona powoli odchodzi w swojej ciężkiej chorobie i nawet wyprawa na Rocranon i odnaleziona księga Awicenny nie są w stanie mu pomóc. Kiedy alchemik zajmuje się rodzinnymi sprawami, reszta drużyny załatwia sprawunki i żyje własnym życiem, korzystając z uroków wielkiego miasta.

Bjornei korzystając z uprzejmości Remusa Fanela, ucznia Simeona, rusza na okoliczne wzgórza w poszukiwaniu ziół i odpoczynku od miejskiego gwaru. Niestety przechodząc przez dzielnicę biedoty i przestępczości zostają zaczepieni przez podejrzanych obwiesiów, których szaman sprytnie odstrasza obiecując im los gorszy od śmierci jeśli nie przestaną się im naprzykrzać. Remus, którego zamurowało w nieprzyjemnej sytuacji inaczej zaczął spoglądać na mrukliwego szamana i wręcz nadskakiwać mu przy każdej nadarzającej się okazji.

Keffar podczas jednej z wieczornych wypraw do karczmy spotyka swoich pobratymców z Ostrojów, którzy wyraźnie dobrze go znają i traktują z niemałą estymą. Opowiadają jakieś na wpół zrozumiałe rzeczy o jego bracie, oraz nieco sarkają na służbę w argadyjskiej flocie. Haeri wyraźnie próbuje połączyć usłyszane fakty, ale zamroczenie alkoholowe skutecznie mu w tym przeszkadza, a także coraz mocniejsze ciśnienie na pęcherz.

Kiedy Haeri postanawia sobie ulżyć w tylnej alejce za karczmą jest świadkiem bójki, czy też raczej bicia mężczyzny przez jakichś obwiesi. Bardziej z chęci rozruszania się niż z potrzeby pomocy, ostrojczyk wpada między łobuzów budząc ich popłoch i w kilku krótkich ciosach rozwiązuje konflikt zmuszając ich do ucieczki. Ofiarą napaści okazuje się być urzędnik celny Hageavo, niejaki Jeffrey Borne, który wyraźnie wpadł w jakieś tarapaty. Szczęśliwy nagradza swojego wybawiciela sakiewką brzęczących monet, gnąc się w ukłonach wdzięczności.

Znajomość ostrojczyka przydała się niespodziewanie kilka dni później, kiedy zaczepieni przez żołnierzy awanturnicy zostali postawieni przed niespodziewaną sytuacją. Montcort, który z dumą nosi rodową zbroję, został “zaszczycony” powołaniem do floty argadyjskiej na służbę obejmującą dwa rejsy tejże. Montcort ani myślał dać się zaciągnąć więc prysnął między stragany, a za nim ruszył bezbłędny Keffar. Dopiero po kilkdziesięciu susach zorientowali się, że Haeri również rzucił się przed siebie, tyle że wprost na werbowników i właśnie okłada się szaleńczo z czterema żołnierzami. Cóż było robić, nie wypadało zostawiać towarzysza w potrzebie.

Kilkadziesiąt siniaków i kilka połamanych żeber później Keffar i Haeri trafili do ciemnicy, gdzie mieli spędzić odpowiednio 12 i 27 dni, a Montcort został zaokrętowany na argadyjską galerę, gdzie dołożono mo w bonusie trzeci rejs służby. Kiedy Haeri wysyła wiadomość do Bourna, przez chłopaka służącego w loszku, nie jest pewny czy jego nowy znajomy przyjdzie mu z pomocą, ten jednak stawia się bezbłędnie i wkrótce wszyscy trzej towarzysze są znów na wolności, a celnik wyraźnie daje znać, że tym razem, to oni są jego dłużnikami.

Tymczasem Simeon spędza dużo czasu z rodziną i na studiowaniu swojej sztuki. Kiedy jego brat umiera i po pogrzebie rodzina zaczyna wracać do życia przychodzi czas na bardziej przyziemne rozmowy. Interesu rodzinnego doglądać ma, tak ja to do tej pory czyniła, przyrodnia siostra Simeona, ten jednak dostaje w prezencie karak, który uszkodzony stoi w porcie Sotham. Jeśli alchemik odremontuje go własnym kosztem, może robić na nim biznesy wraz z rodzinnymi kantorami.

Simeon postanawia pozostawić swoją pracownie Remusowi, który ma wziąć sobie młodego pomocnika i ucznia, sam zaś szuka nowego pomocnika-alchemika i postanawia zabrać ze sobą drugiego ze sług – Korina na wyprawę na Rocranon. Wszyscy załatwiają swoje własne sprawunki i wkrótce wyruszają z portu Hageavo na powrót ku Rocranon.

Comments

XXX to był Remus Fanel, ten sam, który przejmie alchemiczną pracownię. Ten który popłynie z nami na argady to Korin. Nie pamietam już dokładnie jak nazywał sie trzeci, który okradł pracownie i zniknął.

Po przemysleniu jesli się MG zgodzi, to wziąłbym jednak obu pomocników, których polecił mój mentor – mam taki plan, żeby oni prowadzili pracownię alchemiczną na Rocranonie i jej doglądali, a Korina ciągnąłbym ze sobą – może się to przydać całej druzynie, a fajnie by było mieć kogoś nadającego się do prowadzenia podczas walki (Korin ma być z klasy łotrzykiem, i ma całkiem dobrą zręczność – może strzelac z łuku). Co o tym sądzicie? Co na to MG?

 

Remusa zostawisz samego ? :). Nie widzę przeciwwskazań.

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.