Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon odc. 68 - Ostatni ryk szału


Avelox
czarownik
2 lvl
Hæri
wojownik
3 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Korin
złodziej
1 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl

Montcortowi wyjątkowo nie uśmiechał się układ, na jaki z Savrą chciał pójść Keffar. Współpraca z dzikusami i potworami nie leżała w jego naturze, postanowił więc odebrać jeźdźcom zaufanie do drużyny, którym do tej pory dość hojnie ich obdarzali na rozkaz swojej przywódczyni, nawet nie pętając swoich jeńców, a jedynie pozostawiając ich w środku swojego obozu bezbronnych. Okazję znalazł kiedy tylko jeden z jeźdźców warknął w stronę awanturników aby przymknęli mordy. Montcort odpyskował brzydko, nazywając wojownika psem na łańcuchu, na co ten nie mógł nie odpowiedzieć, stracił by bowiem szacunek w oczach towarzyszy.

Jeździec podszedł do głazu przy którym zgromadzeni zostali jeńcy i patrząc z paskudnym uśmiechem w oczy Montcorta zaczął powoli rozsznurowywać i opuszczać spodnie. Montcort niczym kobra zaatakował, zarzucając na przyrodzenie nieszczęśnika linkę myśliwskich sideł, którą od dłuższej chwili trzymał ukrytą za plecami i zaciągnął pętlę na wrażliwym organie jeźdźca. Towarzysze schwytanego zerwali się na równe nogi, a Montcort śpiewając obraźliwą piosenkę zaczął biegać wokół ogniska ciągnąc za sobą wydzierającego się wniebogłosy nieszczęśnika.

Montcort próbuje we wnyki złapać ptaszka jeźdźca.
MG – Cel jest mały.

Wszyscy w osłupieniu patrzyli na ten makabryczny taniec, aż w końcu jeden z jeźdźców zakończył zabawę zdzielając Montcorta trzonkiem włóczni w twarz. Usta łowcy pękły niczym dojrzały owoc a z nosa poszła krew. Padł na ziemię krztusząc się swoją własną posoką. Ten moment był jak spust, do walki rzucili się Haeri, Keffar i Windher, jak należało się jednak spodziewać nie mieli wielkich szans z przeważającymi przeciwnikami. Wkrótce związani wylądowali przy swoim głazie, a Montcort rozciągnięty na włóczni został powieszony nad ziemią na jednym z “sęków” drzewopodobnego stworzenia, które trzymało się cały czas z goblinami.

Zagotowało się wśród awanturników. Spętani wojownicy wkrótce, przy pomocy pozostałych towarzyszy zostali uwolnieni, a w tym czasie Korin pyskował do jeźdźców i szwendał się w ich pobliżu narażając się im paskudnie. Wulfer jednak kazał wszystkim wracać na swoje miejsca, zamknąć pyski i spać. Noc była już w pełni. Bohaterowie zastanawiali się w jakie bagno tym razem wdepnęli i tylko w głowie Haeriego gotowała się gorąca krew. Nie mógł oderwać oczu od rozkrzyżowanego towarzysza, pozostawienie go samemu nie wchodziło w grę u młodego wojownika. Wkrótce nad obozowiskiem zapadła cisza, przerywana tylko sennymi pomrukiwaniami, chrapaniem i parskaniem koni.

Ogniska nieco przygasły i tylko od czasu do czasu, któryś z wartowników dorzucał do nich drwa. Haeri wstał nagle i bezszelestnie przemknął ku koniom, za nim jak cień podążył Korin. Zwierzęta zaniepokojone obecnością obcych ożywiły się, ściągając na kark awanturnikom strażnika. Haeri wyminął go przy wydatnej pomocy Korina, który wziął strażnika na siebie i bawił się z nim przez chwilę w ciuciubabkę zanim został złapany i odtransportowany pod głaz, gdzie odpoczywała reszta drużyny. W tym czasie Haeri był już jednak w pobliżu Montcorta.

Jak zwykle kiedy wściekłość zalewała Ostrojczyka, potrafił on dojrzeć tylko najbliższe niebezpieczeństwo, konsekwencje jego poczynań w dłuższym czasie były dla niego nieodgadnione. Teraz widział przed sobą drzewopodobną istotę, na której wisiał rozkrzyżowany Montcort i cztery gobliny w jej bezpośredniej bliskości. Haeri pewnym krokiem doskoczył do Montcorta próbując go zdjąć, ale nim zdążył zrobić cokolwiek podniósł się alarm i już miał na głowie śpiące obok gobliny.

W obozie powstało zamieszanie, które natychmiast wykorzystał Korin ponownie chowając się między końmi. Avelox nałożył kaptur i zbliżył się ku jeźdźcom starając się wykorzystać ich nieuwagę i przedostać się ku ścieżce prowadzącej w góry. Keffar rozdarty w końcu ruszył na pomoc towarzyszowi. Tymczasem Haeri już walczył w pełnym okrążeniu zabijając kolejne gobliny, kiedy do walki dołączyli idący z odsieczą jeźdźcy. Choć Ostrojczyk uwijał się jak w ukropie, nie mógł bronić się przed wszystkimi na raz. Raniony raz po raz przez wrogów wydał z siebie potworny ryk i w berserkerskim szale rzucił się ze zdwojoną siłą do walki. Teraz już nic nie mogło go powstrzymać od walki.

Avelox został zauważony przez jednego z jeźdźców. Czarownik prosto w oczy rzucił mu czar światła, oślepiając kilku przeciwników i pognał w stronę koni, zaraz za nim biegł Thal, sadząc wielkie susy. Gdzieś przed nimi Korin siedział już na grzbiecie konia i poganiał go do ucieczki. Keffar starł się w walce z wściekłym Wulferem, który zabronił komukolwiek dołączać się do starcia, chciał w końcu ukarać tych pyszałków, których rozkazała tolerować mu Savra.

Wkrótce jednak szczęście zaczęło odwracać się od bohaterów. Korin dosięgnięty jedną ze strzał, wystrzelonych przez jeźdźców spadł z konie i znieruchomiał na ziemi. Haeri zmieciony potężnym ciosem drzewopodobnej istoty legł obok ciał istot, których sam pozbawił życia. Thalowi i Aveloxowi co prawda udało się pogalopować w ciemność, choć ten drugi draśnięty strzałą zachwiał się przez chwilę w siodle. Keffar widząc co dzieje się wkoło poddał się, próbując uniknąć dalszych tragedii, choć Wulfer był niemal pokonany.

Montcort nie znosił Korina za jego nieobliczalność. Podkradanie przedmiotów spotykanym osobom, wciskania nosa wszędzie gdzie się go nie chciało, obudzenie szkieletowych strażników grobowca i co tam jeszcze sobie tylko można wymyślić. Ale kiedy młodzieniec padł pod strzałami jeźdźców Savry…
Montcort – Korin miał końcówkę mistrzowską, to co mnie wkurwiało okazało się jego mocną stroną. Tak jak wkurwiał nas to okazało się, że wkurwia innych.

W obozie zorganizowano pościg za uciekinierami, jednak kiedy wrócili o świcie, ani Thala, ani Aveloxa nie było z nimi. Uciekli. Montcort nadal związany, leżał odseparowany od Keffara i ranionego niegroźnie Windhera. Korin i Haeri nie przeżyli jednak tej nocy. Drużyna obrońców Strażnicy na Mroźnym Kle, już nie istniała.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.