Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.55 – Zawróćcie a przeżyjecie


Bjornei
szaman
3 lvl
Hæri
wojownik
2 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Maynard
wojownik
1 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Ubrania kleją się do ciał bohaterów. Przemoczeni do ostatniej suchej nitki pragną już tylko schować się gdzieś gdzie będą mogli wyschnąć, choć na chwilę. Moment wydaje się być dobrym do zbadania tajemniczej jaskini znalezionej dwa dnia wcześniej. Przejście kilometra przez deszczowy las trwa dłużej niż zazwyczaj jednak awanturnicy postanawiają poświęcić jeszcze trochę dodatkowego czasu, żeby poszukać śladów aktywności w okolicach jaskini. Kiedy okazuje się, że nic nie niepokoi drużyny, w końcu jeden za drugim, awanturnicy wsuwają się w dość niską szczelinę w ziemi i schodzą w dół opadającego korytarzyka.

Drużyna schodzi do podziemi, Montcort postanawia samopas wypuścić ptaki, które ze sobą prowadził.
Montcort – Wypuszczam sokoła, i wypuszczam orła!
Simeon przedrzeźniając – Puszczam pawia i wywijam orła…

Montcort zaklina rzeczywistość widząc na co się święci po wejściu do podziemi.
Montcort – Niczego się tutaj nie spodziewam! Słyczycie?! Niczego! Aż przeliteruję. Natalia, Irena, Celina, Henryk, Urszula, Jadwiga, Adam. Niczego!

Przez chwilę bohaterowie męczą się z rozpaleniem jakiegoś ognia, w końcu jednak niewielki kaganek rozświetla ciasne miejsce w którym się znaleźli. Wkoło leżą wysuszone truchełka gryzoni, w kąt pod ścianę wciśnięty jest jakiś stary kożuch bez rękawów. To zaskakujące odkrycie. Montcort postanawia wypuścić swoje ptaki aby polowało, wiedząc, że tam gdzie idzie nie powinien ich zabierać.

Prowadzący drużynę Keffar, jako pierwszy dociera do ściany kamieni, pomiędzy którymi widać szeroką na 80 centymetrów szczelinę. Wygląda to jak miejsce, które specjalnie zostało zasypane, a później zostało ponownie otwarte. Przeciskając się po kolei przez szczelinę, drużyna przechodzi na drugą stronę. Tylko Thatelach ma problemy ze zmieszczeniem się w szczelinie, tutaj z “pomocą” przychodzi Haeri ciągnąc krasnoluda za brodę, narażając się na straszliwe spojrzenie towarzysza i obietnicę, że jeśli dotknie go raz jeszcze, straci nie tylko członki.

Korytarz opada ciągle w dół ale robi się też coraz wyższy. Ziemia odsłoniła jakiś kamienny portal, pod którym niepewnie przechodzą towarzysze. Thatelach żywo zainteresowany kamieniem, z którego zbudowano znalezisko sięgnął po geologiczny młoteczek i spróbował odłupać kawałek skały, w końcu oznajmił zdumionym towarzyszom, że ten kawałek muru, pochodzić musi z przed 500 lat, a może i z przed znacznie dłuższego czasu.

Tymczasem na drodze ekspedycji staje kolejna przeszkoda. Ściana korzeni przecina korytarz tak skutecznie, że całkowicie uniemożliwia dalsze przejście. Tak ścisła przeszkoda nie mogła powstać w sposób naturalny… Nie przeszkadza to jednak Keffarowi i jego towarzyszom i już wkrótce w podziemnych korytarzach słychać miarowe odgłosy wyrąbywania sobie drogi za pomocą toporów. Kiedy na zmianę jedna osoba pracuje przy wyrąbie, pozostałe rozpalają małe ognisko, to pierwsza okazja, aby nieco osuszyć swoje ubrania, wkrótce jednak ekspedycja rusza dalej i trafia na kolejne znalezisko.

Bohaterowie zastanawiają się, jak ktoś przechodzi pomiędzy ciasno rosnącymi korzeniami i czy w ogóle jacyś “Oni” to robią?
Keffar – A może oni mają magiczne sztuczki rozsuwające te korzenie?
Maynard – Jeśli mają to ja spierdalam.

Dwuskrzydłowe, kamienne wrota zagradzają przejście. Na powierzchni wyryto kilka, ledwo widocznych symboli, którymi zainteresował się Simeon, naukowo i metodycznie podchodząc do ich zbadania. Nie spodobał się jednak ten przestój Haeriemu, który postanowił wkroczyć i przyspieszyć sprawy. Kiedy Ostrojczyk dotknął powierzchni drzwi, korytarz zalała nagle fala mocnego, błękitnego światła a na drzwiach pojawił się obraz twarzy, która groźnie spoglądając na awanturników ostrzegła aby zawrócili, lub zginą. Wszyscy bohaterowie z niepokojem przyglądali się temu przedstawieniu zza ściany korzeni za którą czmychnęli jak króliki.

Haeri kopie mistyczne drzwi, które buchają światłem i straszą bohaterów duchem-twarzą.
Montcort – Na przyszłość trzeba mu wiązać ręce!… Po czym realizuję sobie, że on to nogami zrobił.
Haeri – Ty Simeon, patrz! Wykryłem magie bez rzucania zaklęć!

Montcort jak zwykle nie może wyjść z “podziwu” jak niefrasobliwy bywa Haeri! Patrzy to na niego, to na Keffara po czym dzieli się swoimi przemyśleniami.
Montcort – Czy Keffar pochodzi gdzieś ze wschodnich Ostrojów? Oni tam są normalniejsi?
MG – Wręcz przeciwnie.
Bjornei – Keffar jest wyrzutkiem którego wywalili za niemoralną normalność.
Keffar – Najmniejszy z miotu.

Simeon zastanawia się nad rzucaniem czaru czytanie myśli na różne istoty.
Montcort – Odpal kiedyś czytanie myśli na Haerim, szum statyczny rozpieprzy ci mózg.

Simeon przy pomocy swoich zaklęć stwierdził, ze czar rzucony na wrota to tylko iluzja i już z większą śmiałością pchnął wrota, powodując ponowne pojawienie się twarzy, którą tym razem nikt się już jednak nie przejął. Kiedy to wszystko działo się z przodu, Bjornei, na którego towarzysze przestali zwracać uwagę przeniósł się swoją jaźnią do świata duchów i ruszył w kierunku kamiennych wrót. Kiedy jednak dotknął korzeni drzew i poczuł płynące w nich soki życiowe dał się porwać i jego duch uleciał ku górze, aby z korony drzewa móc podziwiać dziką burzę przetaczającą się nad doliną.

Siłą woli szaman nakierowuje swoje myśli ku podziemiom i wraca jaźnią do kamiennych drzwi a następnie przenika je i staje pośrodku kwadratowej komnaty, na której środku żywiołowo płonie ogień wielkiego paleniska. Bjornei próbuje porozumieć się z dzikim, chaotycznym duchem ognia i dowiedzieć się kto go wzniecił. Odpowiedź, że on sam wydaje się być zagadką. Szaman wraca do swojego ciała w momencie, kiedy jego towarzysze otwierają wrota na kwadratową komnatę.

Bjornei rozmawia z duchem ognia.
Bjornei – (w uniesieniu) Ogniu! Ogniu! Kto Cie Zapalił?
MG jako Ogień – Tyś to uczynił.
Bjornei jak uczniak – Oj! Fajowo!

Simeon z lekkim niedowierzaniem i pokpiwaniem rozmawia z Bjorneim o jego wizji.
Simeon – A więc rozmawiałeś… z ogniem? Tak?
Haeri – Dzis rozmawialismy z drzwiami i nikt sie nie dziwił!

Przeciwległa do drzwi ściana ozdobiona jest okrągłą tarczą z brązu. Dwa szerokie otwory przypominające oczy jakiegoś stworzenia ozdabiają jej powierzchnię. Po zajrzeniiu w ich głąb wyraźnie widać, że znajdują się tam jakieś manipulatory, gałki, awanturnicy jednak wolą nie sprawdzać do czego służą. Na samym środku pomieszczenia, identycznie jak w wizji Bjorneia, znajduje się wysypane kamieniami palenisko, na którego środku stoją przygotowane szczapy drewna. Palenisko nie jest jednak rozpalone.

Nim awanturnicy postanawiają co dalej, nagle słychać zaskoczony okrzyk Thatelacha. Krasnolud odkrył tajne drzwi w jednej ze ścian pomieszczenia. Wkrótce przy pomocy Korina i Maynarda otwiera kolejne przejście prowadzące do wąskiego korytarzyka. Kiedy Simeon bada i zastanawia się nad tajemniczą tarczą wiszącą na ścianie, Keffar prowadzi wyprawę zwiadowczą w głąb nowo odkrytego korytarza. Niestety po kilku metrach pod wojowniczym Ostrojczykiem otwiera się zapadnia i mimo dramatycznej próby schwycenia się czegokolwiek, wojownik spada w dół wprost na zaostrzone paliki paskudnie raniąc dolne kończyny.

Dyskusja nad tym jak dobrać się do tajemnych drzwi znalezionych przez Thatelacha
Montcort – Ja proponuje te drzwi rozjebać…
Simeon – Zaraziłeś sie haerizmem?

Maynard filozoficznie o sposobie grania postacią Haeriego – Patrzcie. Do tej pory w tych lochach wroga nie było ani jednego, a sie przez niego ze trzy razy ze strachu zesraliśmy.

Towarzysze wyciągają broczącego krwią Keffara i wracają z nim ku korzeniom, niedaleko których płonie nadal ich niewielkie ognisko. Simeon zajmuje się opatrywaniem ran towarzysza, pomagając sobie magią leczącą. Haeri postanawia nie tracić czasu i bez źródła światła rusza do komnaty z paleniskiem, wpadając na siedzącego tam w całkowitych ciemnościach Bjorneia. Młody wojownik przewraca się padając obiema dłońmi w pobliże paleniska. Zanim zdążył się zdenerwować i przekląć szamana, zauważył, że wysypane kamienie zakrywają deski znajdujące się pod szczapami drewna i samym paleniskiem.

Haeri wpada na siedzącego w ciemności Bjorneia i pada na klęczki. Na to wchodzi Maynard z pochodnią.
Maynard – Rzygasz?

Razem z Maynardem, który w tym momencie nadszedł ze źródłem światła, Haeri odsłania okrągły szyb wiodący w dół. Na jednej z jego ścian przymocowana jest solidnie wyglądająca drabina. Wkrótce cała drużyna stoi nad znaleziskiem zaglądając w ciemność. Rzucony kamyk spada całkiem szybko gdzieś na dno dołu. Drużyna podejmuje szybką decyzję i asekurując się liną towarzysze schodzą w dół. Asekuracja liną okazuje się fantastycznym pomysłem, kiedy pod ciężkim Thatelachem zarywają się dwa szczeble starożytnej drabiny. Wkrótce wszyscy prócz Keffara są na dole. Ostrojczyk asekurujący do tej pory przyjaciół, teraz sam przygotowuje konstrukcje, do której będzie mógł przyczepić linę i opuścić się w dół.

Bohaterowie odkrywają deski pod paleniskiem.
MG do Maynarda – Widzisz pod ogniskiem dechy…
Manyard – No kurwa most Łazienkowski, sie wszystko zacznie jarać…
Keffar – Ja wiem! To jest przenośny futerał na ognisko!

Gracze odkrywają szyb studni i wrzucają do niego kamień, aby sprawdzić jej głębokość.
MG – Nieco ponad dwie sekundy i słyszycie upadający kamień.
Maynard szybkie obliczenia w pamięci – Hmmm, 8 do 12 HPków.

Tymczasem drużyna z zaciekawieniem zanurza się w szeroki na blisko pięć metrów korytarz z kolumnadą prowadzący wprost do dużej komory grobowca. Pośrodku niej dumnie stoi wspaniały rydwan z dawno wypłowiałymi flagami zwisającymi z masztów wokół którego klęczą szkielety dawnych sługów pochowanego tu człowieka. Pośród ich żeber tkwią sztylety z brązu, którymi przed wiekami zadali sobie sami śmierć. Pod ścianami komnaty ustawiono skrzynie, gliniane amfory wypełnione wszelkim bogactwem i wszystkim, czego zmarły będzie mógł potrzebować po śmierci w zaświatach. W pełgającym świetle pochodni, cała scena wydaje się całkowicie nierzeczywista.

Drużyna znalazła rydwan w komorze grobowca. Radości nie ma końca.
Montcort – moge umrzeć szczęśliwy! Znalazłem w skarbach rydwan! To jest ten moment… Pierwszy jeżdzę!
Manyard – Dasz sie karnąć?

Po sesji, Haeri ma dość PDków aby awansować na nowy level.
Haeri – wchodę na level!
Manyard – Haeri trzeci raz wchodzi na 2 level.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.