Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.52 – Skrzydła w ciemności


Keffar
łowca
4 lvl
Maynard
wojownik
1 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Rycerz dziękuję drużynie za ratunek i przedstawia się jako Jacques Guiosa. Był na polowaniu ze swoimi naganiaczami kiedy usłyszał wołania o pomoc i pośpieszył z ratunkiem ludziom zaatakowanym na szlaku a później ruszył w pościg za elfami (!), które były sprawcami ataku, a które sprowadziły również ze sobą pająki. Jacques obiecuje wdzięczność awanturnikom, ale również zapowiada, że już on postara się, aby elfy zapłaciły za swoje przestępstwa.

Rycerz zabiera zabitych i rannego wozem w kierunku miasta, a drużyna rusza w swoją drogę. Cichaczem i bez zbytniego rzucania się w oczy, Keffar z Simeonem odciążają zwłoki ich towarzysza Fryanyego z miecza i tych kilku sztuk srebra, które mu z góry zapłacili.

Szlak prowadzi na zachód po czym skręca na północ, cały czas wiedzie przez gęsty, pierwotny las, dlatego od razu rzucają się w oczy sznureczki powiązane w węzły, z zawieszonymi na nimi kamykami, piórkami, kawałkami drewna, oddalające się w las w kierunku zachodnim. Awanturnicy postanawiają zbadać sprawę i wąską ścieżką wchodzą w gęstwinę.

Leśna dróżka prowadzi do sielskiej doliny z wodospadem i stawem krystaliczno czystej wody. Wszystko tutaj wydaje się bardziej soczyste, dojrzalsze, a dźwięki i zapachy pełniejsze, urokliwe. Na przeciw gościom wychodzą dwie udomowione kozy, czarna i biała, wkrótce okazuje się, że nazywają się Zdzisiek i Bożenka i są towarzyszami pustelnika-szamana Rewalta, sługi pani Enryn Llete, bogini nieskażonej wody.

Drużyna napotyka “zaczarowaną dolinkę”, a w niej podejrzaną kozę, leniwie żującą trawę
Simeon – Ale czy to na pewno jest koza a nie szaman?
MG – No nie wiem jak tam u Ciebie z rozpoznawaniem…
Simeon – Bjorneja też można pomylić z niedzwiedziem…
MG – Fakt
Manyard – żaden szaman tak nie żuje!

Czekamy na załadowanie mapy przez MG (przed spotkaniem szamana)
Manyard – żeby to tylko nie była mapa taktyczna…

Ugoszczeni przez szamana bohaterowie wymieniają się z nim prezentami, po czym za jego radą Montcort i Keffar oddają się pod ochronę Enryn Llete, składając jej dary nad brzegiem stawu. Wkrótce są na powrót na szlaku i dziarsko maszerują na północ. Thatelech wspomina, że powinni znaleźć wycinkę, na której pracują drwale, to oni przynieśli do Sotham wieści o plugawych dołach w Dolinie Lodowego Lasu. Jak wspominał Rewalt, maszerując forsownie można by dotrzeć tam jeszcze tego samego wieczoru, jednak bohaterowie postanawiają przenocować na zalesionych wzgórzach, na które właśnie wkroczyli i do celu ruszyć po śniadaniu.

Gracze żegnają się z szamanem i dowiadują się, że mogą złożyć coś w ofierze Enryn Llete, bogini nieskazitelnie czystej wody.
MG – Możecie wrzucić do jeziora w ofierze coś co jest dla was cenne…
Maynard – Szkoda, że Haeri dziś nie przyszedł…

Drużyna przed snem pomuzykowała nieco. Rozdział wart wskazuje, że ostatnią ma objąć Manyard.
Maynard – Obudzę was porannym fletem
Montcort – O jezuuuu… (wymienia porozumiewawczo podejrzane gesty z Keffarem)

Wspominając opowieść Rewalta, bohaterowie rozprawiają do Dolinie Lodowego Lasu. Ponoć specyficzny klimat i odizolowanie doliny poprzez dwie linie wzgórz, powoduje że zima zarówno jesień jak i zima utrzymują się w niej dłużej niż w okolicy, co powoduje że kiedy przychodzi wiosna wkoło, dolina ciągle przybrana jest w swoje śniegowe szaty. Stąd też miała wziąć się nazwa tego miejsca.

Noc przynosi jednak niemiłe wydarzenia. Keffar trzymający wartę i starający się przyzwyczaić do swojej obecności rysia, którego nabył jeszcze w Hageavo, w ostatniej dopiero chwili słyszy łopot wielkich skrzydeł, kiedy na obóz z czarnego nieba spadają dwa wielkie, nietoperze kształty. Wygłodzone bestie rzucają się na łowcę i muła Gabrysia, który wiernie towarzyszy Montcortowi i służy za ruchomą platformę transportową dla dzikich ptaków sokolnika.

Spanikowany muł, z przyczepionym do grzbietu krwiopijcem zrywa się do ucieczki, a hałas jaki nastąpił w obozie budzi wszystkich w najmniej przyjemny ze sposobów. Maynard i Thatelech ruszają ku powalonemu pod cielskiem nietoperza Keffarowi, a Montcort wypuszczając strzałę za strzałą chce uwolnić od kolejnego uciekającego w las muła. Pech chce że strzały nie dosięgają celu, co spowodowane jest zapewne ciemnością. Montcort rzuca się w las za swoim zwierzęciem.

Lepiej poszło pozostałym wojownikom, osaczone zwierze traci swoją przewagę zaskoczenia i potężnym ciosem Thatelecha zostaje pozbawione łba, zalewając Keffara swoją posoką. W tym momencie zapalone pochodnie mają już Simeon i jego przyboczny – Korin. Wraz z Maynardem biegną w las w ślad za Montcortem. Jedyne co znajdują to przykry widok posilającego się na padłym zwierzęciu wielkiego nietoperza. Montcort w końcu, kolejną strzałą posyła drapieżnika do diabła, ale dla Gabrysia jest już jednak za późno. Towarzysze odwracają swoje twarzy, aby nie widzieć łez młodego sokolnika, dla którego muł był prezentem od jego ojca.

Rano w minorowych nastrojach drużyna rusza dalej i wkrótce do jej uszu docierają odgłosy miarowej pracy toporami. Na wycince pracuje kilku mężczyzn, jeden z nich przedstawiający się jako Alers okazuje się być ich zarządcą. Na pytania o “doły z plugastwem” opowiada o wypełnionych krwią i wnętrznościami dziurach w ziemi, jakie czasem znajdują jego towarzysze. Zgadza się pokazać jeden z takich dołów, bo i tak miał pójść do miejsca, które nazywa Rogate Koźle, gdzie prawdopodobnie zabarłożyli “z bliźniaczkami” dwaj jego ludzie i nie stawili się rano do pracy.

Po wczesnym obiedzie, który w dzbankach przyniosła niejaka Suse, średnio urodziwa kobieta o dużych piersiach i pupie, którą chętnie obdarzają klapsami drwale, Alers dał znak do wymarszu. W drodze dochodzi do sprzeczki pomiędzy drwalem i drużyną, kiedy Montcort wskazuje, że wina za ataki elfów na ludzi może być po stronie drwali, zwłaszcza kiedy dowiaduje się, że ci niedawno przenieśli się bardziej na północ, bo wcześniej zajmowali się wycinką bardziej na południu, na granicy lasu elfów.

Montcort długo i gwałtownie tłumaczy niezbyt ogarniętemu drwalowi dlaczego nie jest dobrze wycinać drzewa z puszczy elfów. Argumenty padają jednak w próżnię. Maynard zaczyna się niecierpliwić.
Maynard – Ja już się zgubiłem, my rozmawiamy o ich zapłacie za naszą pomoc czy co?

Kłótnie jednak ustają kiedy do uszu Montcorta dociera niepokojące bzyczenie, wkrótce słyszą to wszyscy. W powietrzu da się dostrzec dość dużo os, a z każdym krokiem dalej pojawia się ich więcej, w końcu Montcort decyduje się zostać zwiadowcą i zostawiając resztę grupy sam rusza w przód. W miejscu gdzie znajduje się (zasypany zgodnie ze słowami Alersa) doł, krąży wielki, rozdrażniony rój os. Drużyna zastanawiając się nad fenomenem, dochodzi do wniosku, że może to być czyjeś specjalne działanie, aby zaszkodzić drwalom.

Przy pomocy zielnych gałązek i gryzącego dymu po ich podpaleniu, awanturnicy na chwilę rozpraszają rój i mogą się przyjrzeć zakopanemu dołowi, nie odkrywając jednak niczego szczególnego ponad to co dowiedzieli się wcześniej. Powracające osy zmuszają ich do wycofania. Postanawiają ruszyć za Alersem do celu jego podróży, aby lepiej poznać leśną dolinę.

Rogate Koźle to trzy drewniane domy otoczone palisadą, przez którą prowadzi jedna brama. Wewnętrzne podwórko pełne jest hodowlanych zwierząt, dzieci i ciekawskich spojrzeń odzianych w skóry mieszkańców, którzy wyszli z ciekawością obejrzeć swoich gości.


Ho ho ho! Rozkręcają nam się wątki, a i dolinka nabiera coraz więcej kształtów, będzie co robić? Oto kilka wątków, które już mamy:

- W Dolinie Lodowego Lasu ludzie znajdują doły w ziemi wypełnione wnętrznościami i krwią jakich stworzeń. Drużyna przybyła tutaj zbadać ten fakt.
- Z jakiegoś powodu przy jednym z zasypanych dołów pojawił się rój os, czy to czyjeś celowe działanie?
- W lesie doszło do ataku na będący na szlaku wóz. Winne mają być elfy, prowadzące do ataku pająki. Czy to wina drwali, których spotkali awanturnicy?
- W Sotham remontuje się nowa pracownia alchemiczna Simeona i karak o nazwie “Płaszczka”

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.