Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.51 – Simeonie! Simeonie!


Bjornei
szaman
3 lvl
Hæri
wojownik
2 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Maynard
wojownik
1 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl
Simeon
alchemik
3 lvl

Nowa postać:
Maynard – Wojownik z Paezurii, bywalec niejednego miejsca, czeladnik niejednej profesji, mąż który własną piersią chroni innych za srebro brzęczące. Towarzyski, dworny wobec dam, muzykalny i czasami rozrzutny. Powierzchownie gładysz z kędzierzawymi włosami i znaczącym zarostem.


Poranne planowanie wyprawy co i rusz przerywały wrzaski pijanego strażnika miejskiego. Dużo było jeszcze sprawunków do zrobienia i skupienie na planowaniu dnia było bardzo wskazane. Miarka się przebrała kiedy wracający z wychodka strażnik boleśnie wpadł na Simeona. Keffar wyciął mu cios w twarz przewracając go na ziemię, a później łapiąc go za poły kaftana poprawił ciosem głową odsyłając go do krainy snu. Thatelech wszedł do karczmy “Dom ogarów” w momencie, w którym Ostrojczycy wynosili nieprzytomnego strażnika do wychodka.

Razem z krasnoludem nadeszły dobre wieści, pieniądze za poprzednią wyprawę towarzysz awanturników dostanie następnego dnia i może wyruszać w drogę. Pojawił się również z krasnoludem jego stary towarzysz z ochrony karawan, Paezurczyk o imieniu Maynard, który szybko przyległ do drużyny, bowiem namówiony został przez Thatelacha do wzięciu udziału w wyprawie do Doliny Lodowego Lasu.

Haeri po ostrojsku targuje się ze sprzedawcą zbroi. Płaci mniej niż tamtem żądał.
Sprzedawca (po Argadyjsku) – jeszcze 12 kłów!
Haeri (po Ostrojsku) – Hę?
Montcort (po Ostrojsku) – On mówi, że jeszcze 12 kłów?
Haeri – Co, mam mu wybić?

Kiedy większość ekipy udała się na targ, Simeon ze swoimi uczniami doprowadził do końca zakup budynku w dzielnicy rzemieślniczej, w którym uruchomiona zostać miała pracownia alchemiczna. Następnie szybki wypad do portu upewnił Simeona, że powinien załatwić sprawę naprawy statku wraz z Keffarem, przyszłym, nominalnym kapitanem jednostki. Znalazł swoich przyjaciół przy straganie handlarza sprzedającego skórzane zbroje. Tutaj doszło do dwóch incydentów. Najpierw banda oberwańców i urwisów świsnęła Bjorneiowi sakiewki z jego ziółkami, a kiedy Haeri rzucił się za nimi w pościg nieszczęśliwie przewrócił kobietę, która jak okazało się, jest profesjonalistką, nazywa się Abel Marget Rose i zaprosiła drużynę, zwłaszcza zaś Maynarda, dżentelmena który pomógł jej wstać, na burleskę w Zajeździe Minstrela tego wieczoru.

Drużyna kupiła dom w dzielnicy rzemieślniczej. Jest trochę w nim do naprawy, no ale to przecież normalne.
Montcort zaczepnie – Już wiem co łączy Haeriego z tym domem… Klepki są do wymiany.

Bjornei żywo zainteresowany nowym domem drużyny.
Bjornej – czy ten dom ma jakiś ogródek?
MG – Nie, nie ma…
Bjornej zaniepokojony – To gdzie ja szałas wybuduje?

Haeri niechcący przewraca kobietę, której pomaga podnieść się Maynard. Abel Marget Rose, bo tak nazywa się nieszczęsna, mówi że jest profesjonalistką, czym wzbudza pewne kontrowersje. Jakiś czas po spotkaniu, kolejną kłótnię o jej zawód ucina Simeon.
Simeon – Jednakże chyba doszliśmy do konsensusu, że to kurwa była!

Simeon i Keffar zajęli się sprawami okrętu, w tym celu odwiedzili siedzibę gildii dokerów, poznali starszego nad urzędnikami, magistra Phareya Mynge i dość szumnie poczęli nazywać się gildią alchemików miasta Sotham. Tak czy inaczej statek trafił do szkutnika Yaruby i miał być obsłużony w pierwszej kolejności, a taki wszak był cel załatwień z jakimi bohaterowie się w gildii stawili.

Keffar z Simeonem dysktują o tym, z kim chętniej współpracować mogą miejscy szkutnicy.
Simeon – Gildia dokerów daje robotę!
Montcort – A Gildia Alchemików robi wiagrę, będą rządzić tym miastem.
Simeon: Założymy holding z pania kurwą…

Tego wieczoru kolacja w nowym domu awanturników przerodziła się w prawdziwą ucztę, a duży (dosłownie) wkład w to miał Maynard, który wydał większość swoich oszczędności aby nabyć beczkę przedniego Ale, dzięki któremu postanowił wkupić się w łaski zgranych ze sobą bohaterów. Misja udała się znakomicie, zwłaszcza po tym, kiedy w samym środku nocy przypomniano sobie o propozycji Abel i postanowiono ruszyć na burleskę do Zajazdu Minstrela. Problem był tylko w kierunku, a kiedy solidnie pijani towarzysze zaczęli krzycząc domagać się pomocy we wskazaniu kierunku, zostali oblani zawartością nocnika jednego z próbujących spać mieszkańców.

Ungrim, nowy gracz, nie bardzo zna jeszcze wartość pieniądza.
Maynard – Ile to jest 6 kłów?
Simeon złośliwie o drużynowej kutwie – To jest tyle co “Keffar płakał jak wydawał”.

Maynard kupił ogromną beczkę piwa, aby wkupić się w łaski drużyny.
Maynard – Chłopaki może się napijemy na początek?
Montcort – Mądrego to i dobrze posłuchać.

Maynaard opowiada o swoich umiejętnościach walki.
Maynard – Cały problem leży w walce w szyku.
Keffar – A to z Haerim jedynym możliwym szykiem jest rozproszony.

Maynard zachwala zalety pawęży.
Manyard – Pawęż to podstawa! Można w karty ciupać, od słońca, deszczu sie kryć… Raz to nawet w walce użyłem…

Do obelg, prób obrzucenia domu kamieniami, krzyków (zwłaszcza Haeriego, który zorientował się, że nigdzie nie ma alchemika i wzywał go rozpaczliwym głosem, nawet po tym kiedy upadł już na ziemię), i pomst, dołączył nagle Maynard z koncertem na flet prosty, który wyciągnął nagle skądś. I tylko Keffar usłyszał pośród całego tego harmidru skomlenie psa. Uciszył szybko towarzyszy (prócz Haeriego, który nadal w alkoholowym zamroczeniu wzywał Simeona, który został w pracowni, nie zainteresowany wyprawą na burleskę) i wkrótce ruszył w kierunku żałosnych dźwięków dochodzących gdzieś z ciemności.

Maynard postanowił urządzić w środku nocy koncert na flecie prostym. Przez dźwięki muzyki do uszu Keffara dociera jednak skomlenie psa w ciemności.
Keffar do grajka – Weź przestań bo psy z bólu wyją.
Maynard pojednawczo – Przerywam bo kocham zwierzęta.

Okazało się, że kolejna banda wyrostków (a może ci sami, którzy byli na targu) zrobiła sobie zabawę z dręczenia bezdomnego psa. Zaszczuła go w jednym z podwórek i obrzucając kamieniami nie pozwoliła uciec z obławy. Awanturnicy przegnali zwyrodnialców, ale pomimo prób nie udało się obłaskawić przerażonego zwierzęcia, które przy pierwszej okazji umknęło w noc. Wyprawa do Zajazdu Minstrela straciła aktualność i bohaterowie wrócili do domu. Następnego dnia niektórzy z nich obudzili się cierpiąc okrutnie za poluzowanie obyczajów poprzedniej nocy.

Ostatni dzień w Sotham upłynął na załatwianiu przygotowań do wyruszenia. Ekwipunek, porozumienie się z najemnikiem Fryanym i Thatelechem, a potem spokojny sen i następnego dnia z samego rana ekipa wyruszyła na szlak. Szlak to był dosłownie, gdyż ku Dolinie Lodowego Lasu prowadziła droga wiodąca od zachodniej bramy miasta. Szeroka, utwardzona, często używana, służyła transportom surowców z kopalń Tahadów i okolicznych lasów.

Z czasem coraz bardziej wyludniało się na szlaku, było chłodno, ale bez wiatrów i deszczu, podziwiane widoki cieszyły oczy. Większość drużyny poczuła się znów wolna, nie przytłoczona gęstą atmosferą miasta. Na szlaku doszło też do spotkania ze znajomymi, to Maynard spostrzegł na koźle karawany z gliną starego woźnicę Aniera Pyleya, z którym zdołał zamienić ledwo kilka słów, nim popędzone witkami woły, w które zaprzężono wozy, nie wznowiły swojego powolnego ruchu ku miastu.

Sielankę popsuł przewrócony na szlaku wóz i ciała zabitych ludzi. Ciche, szybkie badanie obszaru pozwoliło odkryć ścierwa dwóch wielkich pająków i ślady przedzierających się przez zarośla istot. Drużyna szybko podzieliła się, przy wozie pozostał Simeon, jego protegowany Korin, Haeri i Bjornei, reszta ruszyła szybkim krokiem przez las z bronią w pogotowiu. Kilkaset metrów dalej do uszu bohaterów dobiegają dźwięki walki.

Gracze widzą rozbity na szlaku wóz i ofiary ataku. Zaś pod lasem…
MG – Widzisz na skraju rozsmarowanego wielkiego pająka…
Montcort – Będzie padać.

Pośród rozrzuconych ciał ludzi i pająków, samotnie przeciwko tym potwornym stworzeniom walczy mężczyzna z dwuręcznym mieczem. Długi płaszcza z kołnierzem z wilczej skóry niczym skrzydła dodaje mu potęgi i rycerskiego wyglądu. Niestety jest otoczony przez dużą liczbę stworzeń. Drużyna bez namysłu rzuca się z pomocą i w dramatycznej potyczce daje odpór blisko dziesiątce pająków. Niestety w walce ginie towarzysz awanturników, Fryany, który dopiero co dołączył się do grupy za obietnicę zapłaty w srebrze.

Montcort pewien swych umiejętności strzeleckich, wypuszcza strzałę w walczących i trafia rycerza, któremu z pomocą przyszli. W następnym ataku ten rycerz w końcu trafia walczącego z nim wielkiego pająka.
Montcort z satysfakcją – Rycerzyk dostał ode mnie motywatora i zaczął trafiać.

O śmierci towarzysza nie wie nic Simeon, który próbuje uratować choć jedną z ofiar napaści na drodze. Młody mężczyzna jeszcze żyje, choć wyraźnie jego organizm jest zatruty i powoli odchodzi. Simeon wysyła Korina po potrzebne mu zioła i doprowadza człowieka do będącej na granicy bredzenia przytomności. To wystarczy jednak tylko na jakiś czas. Ranny musi szybko trafić do uzdrowiciela o znacznie większych umiejętnościach niż alchemika. Kiedy Simeon z towarzyszami sprawdzają, czy uda się postawić przewrócony wóz na koła, odkrywają w jego burcie pierzaste strzały. Kolejne takie same, sterczą z piersi leżącego pod wozem poganiacza wołów.

Podliczanie pedeków za zabite pająki po sesji.
MG – Ile zabiliście pająków? Bo Thetelech 3.
Keffar – Ja 2!
Montcord – Ja 1.
Manyard: A koło mnie zginął henchmen…!

Posesyjne plany użycia pawęży Maynarda.
Maynard – Ja sobie na pawęży narysuje ciało nagiej kobiety i będę tylko głowę na górze przykładał, żeby onieśmielać przeciwników.
Keffar powątpiewając – Na pająki będzie to zajebiście działało.


- Witaj wesoła przygodo! – chciało by się zakrzyknąć i wrzucić bilon w szczelinę maszyny do gier. Oto ruszyliśmy w końcu ku nieznanemu. Póki co wiele zahaczek nie ma, ale podsumujmy.

- W Dolinie Lodowego Lasu ludzie znajdują doły w ziemi wypełnione złem. Krasnolud Thatelech postanowił odkryć co za tym stoi.
- W lesie doszło do ataku na będący na szlaku wóz. Winne są pająki, ale również jakieś istoty uzbrojone w łuki.
- W Sotham remontuje się nowa pracownia alchemiczna Simeona i karak o nazwie “Płaszczka”

Coś wam jeszcze do głowy przychodzi?

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.