Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.49 - Niespokojne fale


Bjornei
szaman
3 lvl
Hæri
wojownik
2 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl
Simeon
alchemik
3 lvl

Bohaterowie szukają statku, którym wrócić mogli by na Rocranon. Dzięki pochodzeniu Keffara udaje się zaokrętować na ostrojski długi statek “Wyrzutek Lawick” dowodzony przez Saxe Skuldrisona, którego celem było Sotham, a dokładnie dostarczenie tam argadyjskiego dyplomaty Rewyna Lewe. Kilka słów z głównym pasażerem zamienił Simeon, jednak prócz ogólnego wrażenia zaniepokojenia poczynaniami Wanryka przez wyspiarzy, nie dowiedział się niczego więcej.

Tymczasem Keffara zaczepia dwójka marynarzy Asing i Skufi, wyraźnie rozpoznającego go jeszcze z ojczystych wysp. Okazuje się, że nie wszyscy zachwyceni są aliansem Argad z Ostrojami i wysługiwaniem się ludziom, którzy pokonali dawno temu piratów odbierając im ich morskie tradycje. Niestety niektórzy Tanowie oddają swoje okręty i marynarzy w służbę Lordowi Hageavo, w tym również brat Keffara. Marynarze mają nadzieję zaciągnąć się na służbę niezależnemu ostrojskiemu kapitanowi i taką propozycję składają właśnie drużynie. W Sotham mają zatrzymać się w karczmie “Szczęśliwy błazen” gdzie można ich szukać.

Rejs przebiegał spokojnie aż do trzeciego dnia, kiedy pogoda nagle załamała sie i tylko dzięki umiejętnościom kapitana udało się ominąć centrum potężnego sztormu, ale nawet przejście bokiem burzy dało popalić podróżnikom. Montcort wyraźnie nieprzyzwyczajony do tego typu warunków chorował przez całe popołudnie będąc tematem cichych żartów. Dopiero rano można było obejrzeć okręt i choć nie stało się nic poważnego, to jasne stało się dla każdego, że wyszedł z poważnej opresji. Niestety walka z żywiołem zmieniła kurs statku i kapitan zawiadomił wszystkich, że rejs potrwa dłużej o około dzień.

Zaledwie dzień spokoju dzieli podróżników od kolejnego wydarzenia. Kiedy na horyzoncie pojawia się słup ognia zwołana zostaje narada. Wysłuchawszy propozycji Saxe postanawia skierować “Wyrzutka” w kierunku niepokojącego zjawiska. Jest już po zmierzchu kiedy można rozpoznać przechylającą się na burtę i płonącą karawelę, oraz dryfujące po powierzchni skrzynie, beczki i ciała marynarzy. Kiedy na pokład udaje się wciągnąć pierwsze skrzynie i jedno z ciał, statek zostaje zaatakowany.

Spod wody na pokład wdzierają się rybopodobne stworzenia o humanoidalnej postawie. Czarnozielone ubarwienie na plecach, przechodzi w zielone na brzuchu. Wielkie wyłupiaste oczy, błony pławne pomiędzy palcami i paszcza pełna ostrych zębów dopełniają odrażającego wyglądu. Stworzenia są potężnej budowy, przewyższają większość marynarzy na głowę, a dodatkową grozę budzą groźnie wyglądające płetwy grzbietowe.

Awanturnicy rzucają się do walki z twardymi przeciwnikami, a kapitan w powstałym zamieszaniu stara się zaprowadzić porządek i jak najszybciej wyprowadzić okręt z zagrożonego obszaru. Morze pełne jest płynących w stronę burt statku płetw potwornych stworzeń. Musi ich być przynajmniej kilkadziesiąt.

Kolejne stworzenia pod razami ciosów obrońców wpadają do wody, lub zakrwawiając deski pokładu padają na dnie łodzi, kiedy na pokład wdziera się kolejny z ryboludzi, grubo przekraczający dwa metry wzrostu. Swoją potężną maczugą zabija dwóch marynarzy i wiąże walką kolejnych. W końcu osaczony ginie od ciosów Simeona i Keffara.

Reszta stworzeń zostaje z tyłu kiedy żagiel napełnia się wiatrem a marynarze ze zdwojoną siłą napierają na wiosła okrętu. Wkrótce tylko ciała zabitych marynarzy i morskich stworzeń są dowodem dramatycznych wydarzeń sprzed ledwo chwili.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.