Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.47 - Świat, który się zmienił


Avelox
czarownik
2 lvl
Bjornei
szaman
2 lvl
Hæri
wojownik
2 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Montcort
strzelec
2 lvl
Simeon
alchemik
3 lvl

Drużyna przebija się na zewnątrz kompleksu podziemnych korytarzy i nie może się doczekać widoku światła słonecznego.
Simeon pomny pewnego fabularnego opisu MG – Ja to się tam boję, że jak na plażę wyjdziemy, to będzie Normandia!

W wąskich tunelach toczyła się zażarta walka. Próbując sobie przypomnieć, którym korytarzem tu przyszli, bohaterowie prą walcząc z napierającymi krabami. W miejscu powalonego pojawia się w chwilę później kolejny. Metr po metrze awanturnicy wyrywają teren przeciwnikom. Do walki dołącza przewodnik drużyny, z zapamiętaniem tłukąc wrogów kamieniami. To musi skończyć się źle i rzeczywiście, któryś z krabów dopada starca i zabija go na miejscu. Drużyna nie ma czasu zasmucić się nad losem wnuka Awicenny, jest z nimi coraz słabiej i są na granicy przełamania.

Drużyna nie może doczekać się końca hordy krabów, na szczęście mają swojego szamana z sześcioma czarami leczącymi.
Keffar – Bjornei, lecz teraz jego!
Bjorneji – Ja już nie mam czarów leczących.
Keffar – Jak nie masz? Mówiłeś, że masz sześć?!
Bjornei – Mam tylko dwa. Jestem drugopoziomowym szamanem… Powiedziałem, że mam sześć bo chciałem was podnieść na duchu.

Łuk Bjorneia pęka przy naciągu, rozbrajając szamana. Z niechęcią odrzuca nieprzydatną broń i wyciąga swój długaśny nóż, zwany pieszczotliwie kozikiem i deklaruje szarżę na będącego w zwarciu z Aveloxem kraba. Rzut na atak wypada krytyczny! Maksymalne obrażenia!
Bjornei – Jaki fuks!!! Bóg kozika!

Jednak udaje się. Dwa ostatnie kraby ranne i spanikowane uciekają w głąb korytarzy. Awanturnicy nie mają siły ścigać ich, ruszają ku wyjściu i wkrótce stają w promieniach słonecznych, szczęśliwi, że wydostali się z tej śmiertelnej pułapki. Niestety nie ma szans dostać się do łodzi, cała plaża pełna jest czerwonych krabów o standardowych rozmiarach. Z jakichś względów brodzenie w tym żywym dywanie, nie wydaje się awanturnikom dobrym pomysłem.

Po krótkiej dyskusji postanawiają wspiąć się wyżej, ku linii drzew na wzgórzach wyspy i założyć tam nocne obozowisko. Tymczasem Keffar i Montcort decydują wrócić do korytarzy, aby odzyskać ciała poległych towarzyszy. Cicho i szybko przemykają tunelami i wkrótce ciało starca i Siege’a zostają odzyskane. W powrotnej drodze ponownie wpadają na jednego z wielkich krabów, którego wcześniej ranili, dzięki czemu pokonują go z łatwością.

Kiedy Montcort z towarzyszami przygotowuje groby dla poległych, Bjornei postanawia próbować skontaktować się z duchami martwych alchemików. Po odprawieniu rytuału ma szansę zamienić kilka słów z duchem starca, teraz cudownie odmienionym w świecie dusz, przystojnym i pełnym werwy i jasności umysłu. Podpowiada on, że w pracowni znajduje się coś co wyjaśni więcej o istocie Kwiatu Awicenny.

W pierwszym momencie awanturnicy zaczęli kopać w miejscu domniemanej pracowni garncarskiej w ruinach starej wsi Borowik, jednak nie znalazłszy tam nic wpadają na pomysł aby zbadać miejsce, w którym starzec chował łódź. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, prócz niemałej ilości pieniędzy, w pełni wyposażonego laboratorium alchemicznego i napoju magicznego, oraz kilku półszlachetnych kamieni, bohaterowie znajdują pamiętnik, na którego stronach znajdują potwierdzenie swoich najgorszych obaw. Kwiat Awicenny nie jest w stanie uratować życia brata Simeona. Świat zmienił się w tej jednej chwili.

Po sesji MG liczy PDki.
MG – Poczekajcie. Policzę wasz urobek.
Keffar – Urobek kurde? naszą krwawicę?

W tym miejscu żegnamy się na jakiś czas z naszymi bohaterami.
Koniec sezonu drugiego!

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.