Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.44 - Dwie kobiety


Avelox
czarownik
2 lvl
Bjornei
szaman
2 lvl
Hæri
wojownik
1 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Montcort
strzelec
1 lvl
Simeon
alchemik
3 lvl

Postój we wsi Borowik okazała się zbawienny. Pod gościnnym dachem chałupy Siege drużyna mogła wypocząć i nabrać sił, oraz uzupełnić ekwipunek i zapasy, które skurczyły się nieco podczas penetrowania podziemi. Montcort poznaje Melie, młodą wdowę i zakochuje się, być może po raz pierwszy i doznaje przyjemności ciepłego, kobiecego łoża.

Jedna z kobiet we wsi załatała portki Montcorta czerwoną szmatą z jakiejś starej bandery. Rozżalony sokolnik pochyla się wypinając tyłek i każe wszystkim oglądać co mu zrobiono.
MG – Keffar ty na pewno nie spojrzysz, ty dobrze znasz ten ostrojski żart. Mówisz zobacz, ktoś się pochyla, a ty pierdzisz mu w twarz!
Keffar – A pamiętasz jak raz z kleksem poszło…?

Montcort zauroczony chłopką z Borowik nie może wręcz oderwać od niej oczu.
MG jako Melia – Obiadu mogę podać… ugotowałam właśnie.
Montcort – Jezu… gotuje jeszcze.

I tylko Haeri siedząc na miejscu staje się coraz bardziej poddenerwowany i zgryźliwy, szuka nawet zaczepki z towarzyszami i miejscowymi. W końcu, nie mówiąc nic nikomu, kupuje baterię flaszek wódki na miejscowej melinie i oddala się od Borowik. O zniknięciu towarzysza drużyna orientuje się dopiero wieczorem. Po krótkim śledztwie i wyprawie Bjorneia w świat duchów, z przerażeniem odkrywają, że Ostrojczyk wrócił do Czerwonej Twierdzy.

Drużyna wypytuje o Haeriego. Podonoć jakiś mężczyzna kupił dużą ilość alkoholu na melinie.
Montcort – Jak wyglądał?
Chłop – No wyglądał jakby pił od tygodnia…
Montcort – TO ON! Haeri zawsze tak wygląda!

Dalszy ciąg rozmowy na melinie.
Montcort: Panie, właśnie dałeś dziecku 10 flaszek alkoholu!?
Bjornej: (nawiązując do romansów Montcorta) To powiedział ten co właśnie wydoroślał…

Bjornei przy pomocy duchów odkrywa trop dokąd poszedł Haeri. Montcort na wieści reaguje impulsywnie.
Montcort – Odłamuję nogę od stołu i mówię na głos: “normalnie mu wpierdolę!”
Bjornei nawiązując do niedawnego, pierwszego stosunku seksualnego Montcorta – Podoba mi się, jak wydoroślałeś.

Szaman tłumaczy w jaki sposób potrafi wcielić się w osobowość innego człowieka i zrozumieć jego intencje.
Bjornei – Po to mam schizofrenię, aby potrafić się postawić w sytuacji innych ludzi.

Drużyna postanawia ruszyć na pomoc Haeriemu, który sam jeden, w nocy, poszedł do Czerwonej Twierdzy. Zastanawiają się nad ekwipunkiem, który trzeba zabrać.
Simeon – Zanim stąd wyjdziemy, co robimy z osłem?
Montcort – Osioł poszedł do Czerwonej Twierdzy!

Haeri popijając i osuszając kolejne butelki próbuje sobie poradzić z traumą jaką wywołały u niego sny o zmarłym ojcu. Chce pójść tam gdzie to się zaczęło, do komnaty w kasztelu Czerwonej Twierdzy i rozprawić się z duchem. W upojeniu wyzywa ducha-upiora ojca, roztrzaskuje kolejne butelki i czeka na uwolnienie. Niestety zamiast ducha ojca, przyzywa succuba.

Zamroczony alkoholem i nie będąc pewnym co jest snem, a co jawą, Haeri oddaje się pożądliwym zabiegom demona. Wkrótce w szaleńczym tempie kopuluje z succubem nie czując nawet jak z każdą chwilą jego ciało opuszczają siły życiowe. Od niechybnej śmierci ratują go towarzysze w porę przybyli do twierdzy, płoszący jego nieziemską kochankę.

Haeriego znaleziono zalanego w trupa w Czerwonej Twierdzy. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że miał zdjęte portki a jego członek był w pełnym wzwodzie.
Bjornei – Ale on zawsze tak ze stojącą fają pije? To jest jakiś ostrojski zwyczaj?
Simeon – Nie miał z kim pić, to pił z Wackiem…

Montcort robi wyrzuty Haeriemu, kiedy ten w końcu budzi się rano.
Montcort – Czy możesz powiedzieć dlaczego poszedłeś po wódę do knajpy i zastaliśmy cię…
Bjornei – … ze wzwodem?

Haeri stracił level podczas nocnych igraszek z kobietą, która musiała być succubem.
Haeri – Dobrze było! Tylko jestem teraz taki oklapnięty.
Keffar – Nie wyglądałeś na oklapniętego.

Ranek jest pełen wyrzutów i rugania. Wyraźnie osłabiony Haeri przyjmuje to wszystko z pokorą. Przyjętym planem dnia jest powrót do Borowik po część ekwipunku i znalezienie ruin starej wsi Borowik.

Po kilku godzinach marszu przez deszczowe pejzaże, prowadzeni przez Siege bohaterowie docierają w końcu na miejsce. Nim jednak w ogóle mają szansę rozejrzeć się po osadzie, natykają się na paczkę ogrów, które ruiny jednej z chat zrobiły swoim leżem. Dochodzi do ciężkiej walki.

Walka z ogrami ciąg dalszy, drużyna w opresji.
Bjornei strzela z łuku – Duchy prowadźcie moje ramię! (1 na kości) Dzięki duchy! Dzięki!

Starcie z tak groźnym wrogiem mogło skończyć się bardzo źle, ale dzięki przytomności umysłu Simeona, jego niezwykłym sztuczkom i nieustępliwej postawie wojowników, wkrótce pięć ogrów leżało martwych w błocie i deszczu, kilkadziesiąt metrów od ich leża. Miejsce zostało oczyszczone z groźnych stworzeń, a w nagrodę drużyna dorwała się do skrzynki z ich skarbami. Stworzenia musiały już od jakiegoś czasu łupić nieostrożnych podróżnych.

Zaczyna się moment, na który bardzo liczy Simeon. Tajemnicy wsi Borowik wkrótce mają zostać odkryte.

Po grze o romansie Montcorta.
Simeon (do Montcorta): A co będzie jak będzie z tego dziecko? Trzeba będzie statek zastawić na alimenty…
Montcort: No co ty, tak od razu po pierwszym?
Simeon: Myślisz, że Montcort tu i tu strzela strzałami z sera?

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.