Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.43 - Kiedy ziemia zatrzęsie się pod stopami

Udział wzięli: Avelox, Bjornei, Hæri, Keffar, Montcort, Simeon


Zaczynamy sesję
MG – Kto mi przypomni co robiliśmy na końcu ostatniej sesji?
Montcort wyrywając się żeby być przed innymi – Pokazowo napierdalaliśmy hobgobliny.

Drużyna deliberuje nad polowaniem na hobgobliny na podziemnym stepie. Pomysłów jest kilka.
Simeon – Panowie! A konwencja genewska? Zadnych pułapek! Zadnych min! Będzie przechodziło jakieś hobgobliniątko i co?!

Dość już, poczuli bohaterowie narozrabiali na dole i czas było wyjść znów na powierzchnię. Jeszcze tylko kusiła ich komnata pełna kryształów i o nią postanowili zahaczyć. Kiedy Montcort z Simeonem pracowicie kruszyli klejnoty, a Simeon starał się przeniknąć istotę kryształowego obelisku, Keffar stał na warcie i patrzył w ciemność korytarza, z którego nagle dało się słyszeć głosy.

Hobgobliny, bo one to właśnie były spostrzegłszy, że nie są w tym miejscu same, rzuciły się do ucieczki. Tylko jeden został w miejscu i stanął przeciw szarżującemu Keffarowi, jednak szybko legł pod jego ciosami. Keffar nie tracił jednak czasu i rzucił się w pościg za pozostałymi. Wkrótce za nim podążyli pozostali.

Po kilkuset metrach Keffar wbiegł w miejsce, gdzie niegdyś uciekli już pod ostrzeżeniem ostrzału, a gdzie rosły wielkie grzyby. Lejąca się z sufitu woda tworzyła spore bajoro, przez które z furią przebiegł Ostrojczyk, ku najbliższemu zauważonemu wrogowi. Okazało się, że hobgobliny mają łuczników i ku awanturnikom poleciały strzały. Rozpoczęła się zacięta walka, której waga przechylała się z jednej na drugą stronę. W końcu jednak drużyna zwyciężyła, dając tylko jednemu z przeciwników zbiec w głąb niezbadanych korytarzy.

Rozpoczyna się walka z hobgoblinami.
Haeri – Szarża!
Montcort – Ostrojska doktryna wojenna! Czy wy znacie jakiś inny manewr niż szarża?
Bjornei – No, antyszarża…

Po zaliczeniu pierwszego zabójstwa w karierze z dystansu przez Haeriego, ratującego Keffara przed widmem śmierci.
Haeri – Podbiegam do Keffara – Keffar jesteś cały? Widziałem, że miałeś kłopoty.
Natychmiast do złośliwości podłącza Montcort.
Montcort – Dobrze że przybyliśmy bo zaraz byś zginął. Który to raz już go ratujemy?

MG opisuje przeciwników z którymi walczy drużyna – Widzicie, że Ci z łukami są słabiej uzbrojeni i młodsi…
Montcort: Jak nam wjebie gimbaza to będzie obciach….

Keffar wbiega w głęboką wodę i rozrzucając ją jak wodnolot, atakuje hobgoblina.
Simeon – Manewr ostrojski #4: Szarża “na Jezusa”: po wodzie.

MG opisuje broń przeciwników – Maczety do cięcia roślin, motyki… to rolnicy.
Montcort – Robią nam “Tydzień na działce” .

Zabite hobgobliny okazują się czymś na kształt zbieraczy, w koszach które nieśli mają grzyby, duże, pachnące karmelem bulwy i liście o mięsistej konsystencji. Szybkie głosowanie i cała grupa postanawia jednak wrócić do zamku. Tam wita ich deszcz, który nie przestaje padać już drugi dzień.

MG opisuje w jak fatalnym stanie są ubrania drużyny, jak zapuszczeni i brudni są.
MG – I tylko Montcort w swej rodowej zbroi, oraz Avelox jak zwykle schludny, wyglądają dobrze.
Haeri – A Bjornei?
MG- Bjornej nigdy nie wyglądał dobrze…

Szybkie obozowe obowiązki i drużyna rozkłada się w sali kominkowej kasztelu do odpoczynku i snu. Simeon warzy coś w kociołku, Bjornei kurzy swoją fajkę, Siege z uwagą studiuje swoją dłoń, zranioną przez pęknięty cep w pojedynku z hobgoblinami. Wkrótce nastaje noc.

Kiedy nadeszła warta Montcorta, sokolnik sprawdza stan zwierząt w stajni i wraca na miejsce noclegowe i ze zdziwieniem odkrywa, że do kasztelu wchodzi kobieta z jasnym gieźle. Montcort wbiega za nią i widzi tylko jak znika ona w klatce schodowej. Czym prędzej budzi towarzyszy i razem przeszukują piwnicę i piętro, ale kobieta wydaje się znikła. Niespokojna noc dobiega końca, ale tuż przed świtaniem zatrzęsła się ziemia.

Montcort środkiem nocy widzi kobietę w powłóczystej szacie wkradającą się do kasztelu.
Montcorta – cichutko i nieśmiało Dzień dobry pani….

Większość bohaterów zrywa się z posłań i nasłuchuje. Gdzieś z oddali słychać przetaczający się grzmot. Rzut oka z jednej z zamkowych wież pozwala stwierdzić, że to gdzieś na północ od zamku. Drużyna postanawia wrócić do wsi Borowik i być może przeczekać deszczową porę. Po drodze zbaczają ku miejscu gdzie zapadła się ziemia, tworząc długi, wąski parów.

Trzęsie się ziemia, większość ludzi zrywa się ze snu zaniepokojonych.
MG – Zaraz wam powiem kto sie nie obudził…
Montcort – Ale to teraz, a nie na zawsze?


Wracając do starych przyzwyczajeń, kilka celi i podpowiedzi na przyszłość:

- Kompleks jaskiń pod Czerwoną Twierdzą jest bardzo obszerny i zawierać może wiele tajemnic. Jednak czy są one interesujące dla drużyny?
- Czym jest kryształowy obelisk, czy zagraża on drużynie bohaterów? Jak dorwać się do skarbu ukrytego pod ziemią?
- Dokąd prowadzą szerokie schody w lochu, jak są długi i kto czeka na ich końcu?
- Czy ktoś będzie szukał ludzi Athora syna Arendy, którzy zginęli w Czerwonej Twierdzy?
- Durar wraz z niedźwiedziem Thorina zapadł gdzieś w Bulgoczących jamach. Czy czeka na okazję na zemstę na drużynie?
- Co było powodem wstrząsu ziemi i stworzenia tajemniczego parowu?
- Kwiat Awicenny nadal poszukiwany. Czy przodek Helmunda to słynny alchemik? Gdzie udać się po dalszą wiedzę? Do Waldy i Kuataran w Mrzyśnie, a może znaleźć dawny dom garncarza? Teraz przynajmniej wiadomo gdzie wcześniej znajdowała się wieś Borowik.
- W porcie Mrzysnu leży zatopiony statek z dużą ilością pieniędzy na pokładzie, a także z niemało wartymi towarami.

Comments

Jest: Montcort z Simeonem
Powinno być: Montcort z Haerim

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.