Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.41 - Robactwo

Udział wzięli: Avelox, Bjornei, Hæri, Keffar, Simeon


Gliniany garnek pęka i olej skalny oblewa żuka. Haeri nie zważa na to jednak i szarżuje na najbliższego przeciwnika. Reszta drużyny zbija się w łatwą do obrony gromadę. Wywiązuje się walka w której strzał, granaty zapalające i twarda stal stają przeciw żuczym, twardym wypustkom, którymi rażą swoich wrogów. Wkrótce odczuwa to dotkliwie Haeri, który musi wycofać się i wypić jeden z magicznych płynów Simeona.

Zapalczywość drużyny jest ogromna, nawet Sige nieźle daje sobie radę i wkrótce resztka żuków rzuca się do ucieczki. Awanturnicy dają umknąć tylko jednemu. Zmęczony Haeri siada gdzieś z boku i sięga po jedzenie, w tym zaś czasie Simeon przygląda się wielkim żukom. Okazuje się, że światło które emitują pochodzi z czerwonych kamieni, zastygłych wydzielin jakiegoś gruczołu. Co ciekawe po śmierci istot, a nawet po wyjęciu z ich ciał kamieni, nie przestają one emitować bardzo wydajnego światła.

Drużyna rusza dalej, prawą ręką “dotykając” ściany jaskini i wkrótce trawiasty step kończy się pośród nierównych – kamiennych płyt. Środkiem tego terenu biegnie stara, porządna droga w jedną stronę gdzieś w ciemność stepu, w drugą ku korytarzowi w południowej ścianie jaskini.

Ktoś śledzi bohaterów, wkrótce okazuje się, że to żuk samotnik, trzykrotnie przewyższający rozmiarem swoich pobratymców. Z początku niepewni jego intencji, wkrótce jednak zaintrygowani jego spokojem, bohaterowie zaczynają karmić stworzenie. Keffar pozwala sobie podejść bardzo blisko i nawiązać ze stworzeniem jakąś więź. Żuk rusza za nimi ku południowemu korytarzowi.

W kilka chwil po minięciu odnogi w nowo poznawanym tunelu, awanturnicy zaskakują niewielki oddział hobgoblinów, odzianych w charakterystyczne naramienniki z kolcami. Celny strzał Keffara kładzie trupem pierwszego potwora, a pozostałe w panice pierzchają. Haeri wkrótce rezygnuje z pogoni za nimi.

Drużyna postanawia ruszyć śladem stworzeń i trafia do kolejnej, ogromnej jaskini, pełnej rosnących pomiędzy niewysokimi wzgórzami, fluoryzujących grzybów, które topią całą przestrzeń w nierealnym, niebiesko-zielonym świetle. Keffar wyrusza ku najbliższemu wzniesieniu na zwiad. Kiedy tam dociera nie może uwierzyć własnym oczom. Gdzieś na południu pomiędzy wzgórzami wznoszą się wieże jakiegoś egzotycznego zamku. Dźwięk wojskowych gwizdków powoduje, że drużyna w całości wycofuje się z jaskini i wraca na podziemne stepy z planem zbadania dokąd prowadzi odkryta droga w drugim kierunku.

W drodze drużyna znów natyka się na wielkiego żuka, który idzie za nimi przez cały ten czas. Droga prowadząca pomiędzy polami traw wkrótce wyprowadza bohaterów na leżące u stóp kamiennego wzniesienia, pole pełne dziwnych, słodko pachnących kalafiorów, które poprzednio zwabiły żuki. Teraz scenariusz się powtarza. Ledwo rozłupano jedno z “jaj” skrywających warzywo, po kamiennych stopniach wzniesienia dało się usłyszeć klekot odnóż żuków.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.