Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.40 – Całkiem inny, bezsłoneczny świat

Udział wzięli: Avelox, Bjornei, Hæri, Keffar, Montcort, Simeon


Tymczasem w Czerwonej Twierdzy czas stanął, nie zdarzyło się nic co mogło by zaniepokoić drużynę. Po krótkiej naradzie rozdzielono obowiązki i każdy zabrał się do swojej pracy. Tylko zmęczony używaniem magii Avelox zaległ na zniesionym z piętra sienniku i zasnął. W tym czasie Simeon rozpalił ogień w kominku i przystąpił do warzenia napojów, bo dotychczasowy zapas drużyny niemal się wyczerpał. Nudzący się nieco Bjornei wybrał się na krótki spacer wkoło twierdzy co przyniosło efekt w postaci znalezienia rzadkich jeżyn czerniny, która posiada ciekawe właściwości wzmacniające wzrok w ciemności i ulepszające możliwości strzeleckie.

Keffar rusza na zwiad połączony z polowaniem. Niestety deszcz rozpadał się na dobre i w tym pozbawionym zapachów i zmoczonym świecie, gdzie większość śladów została zatartych niełatwo coś znaleźć. Ślady ścierwników na szczęście oddalały się od zamku, więc Keffar je ominął. Wkrótce brązowowłosa owca staje się jedynym, ale dość bogatym łupem łowcy. Oprawione zwierze zostaje dokładnie zbadane na obecność chorób, po pamiętnym znalezisku Aveloxa i Haeriego, jednak wszystko wydaje się w porządku. Wkrótce mięso wesoło skwierczy na ogniu.

Haeri z Montcortem udają się do Borowik po zapas strzał, garnce na napoje Simeona, oraz spróbować zaciągnąć kogoś do drużyny, bo loszek poz Czerwoną Twierdzą zrobił się bardziej wymagający niż można było pierwotnie sądzić. Po drodze spotykają rolnika ze wsi o imieniu Redu, który kieruje ich do Aegeda, miejscowego łowcy. To u niego Montcort kupuje zapas strzał, grotów i cięciw do łuku. U znanego garncarza Helmunda bohaterowie zaopatrzyli się w pojemniki dla alchemika, zaś Piercym, ich niegdysiejszy gospodarz kieruje ich do chaty starszego wsi, Whauceya, a ten podpowiada osobę, która może chciała by się dołączyć do kompanii. W ten sposób w drużynie pojawia się wielki, choć średnio bystry Sige, dzierżąc potężny, chłopski cep.

Montcort zdziwiony, że Haeri nie rozpoznaje jednego z wieśniaków, z którym niegdyś był ucztował.
Haeri nawiązując do poprzedniej, zmarłej postaci Montcorta – Wiesz jak to jest jak się pije. Jednego dnia to twój najlepszy przyjaciel, a drugiego nawet nie wiesz gdzie jest pochowany.

Montcort najmuje zausznika, okazuje się, że jest raczej dość tępym wieśniakiem.
Montcort – Haeri! To jest debil! Nie potrzebujemy debila!
Avelox – Taa. I mówisz to patrząc na Haeriego…

Whaucey ostrzega drużynę przed krasnoludami, z którymi mieli niedawno na pieńku. Co prawda Zaghal Borinson wrócił w swoje rodzinne strony, aby tam pochować Thorina i Imlina, ale Durar odmówił powrotu i udał się gdzieś w stronę wzgórz wraz z niedźwiedziem Winstio, należącym niegdyś do Thorina. Ponoć zapadł gdzieś w pobliżu “Bulgoczących jam”.

Noc upływa spokojnie, a ranek w końcu wstaje bezdeszczowy. Drużyna gotowa na kolejną wyprawę rusza w podziemia i w obszarze kopalni postanawia sprawdzić ostatni, niesprawdzony korytarz. Prowadzi on do wąskich, kręcących się schodów, wykutych w kamieniu przez dość prymitywne stworzenia. Schody ciągną się jakieś 150 metrów i kończą często używanym korytarzem. Podejrzewając, że idąc w prawo drużyna dotrze do wsi hobgoblinów, ruszają w lewo i wkrótce docierają do potężnej jaskinii.

Simeon wpada na pomysł zrobienia granatów z garnuszków i oleju skalnego.
Simeon – No? Który skoczył po olej skalny?
Bjornei z niesmakiem – Jestem szamanem. Mam swoją godność.

Pod stopami czuć trawę, tę samą wyschniętą i szarą z jaką się już spotkali. Pochodnia liże światłem tylko ścianę za plecami bo i strop, który gdzieś tam jest, jak i przeciwległe ściany są niewidoczne. Awanturnicy ruszają “z ręką przy ścianie” i wkrótce zdają sobie sprawę, że miejsce jest większe niż mogli sobie w ogóle wyobrazić. Kiedy natrafiają na dziwne rośliny w kształcie jaj opatulonych twardymi liśćmi postanawiają sprawdzić co jest w środku. Po otwarciu liści okazuje się, że skrywają kalafiorowatą roślinę, a wkoło rozchodzi się słodki zapach. Chwilę później wiele nóżek tupiących po podłożu biegnie w stronę drużyny.

Wraz z błyskami czerwonego światła, wydobywającego się z ich podbrzuszy, przed zestresowanymi bohaterami stają długie na ponad metr żuki z połyskliwymi pancerzami i dwoma wielkimi wyrostkami na pyskach. Haeri nie zastanawiając się ani chwili, ciska w pierwszego granat zapalający przygotowany przez Simeona. Nie zapala tylko wcześniej lontu. Zapowiada się walka z wielkimi robalami.

Po sesji rozmowy o perspektywach.
Simeon – Hej nie jest źle! Dociągniemy do następnego poziomu! To jeszcze ze 2 sesje!
Avelox – A została nam jedna…

Simeon po sesji pomstuje na Montcorta i Haeriego- A te siurki co poszły do wioski do nam nawet nie powiedziały o niedźwiedziu! Siedzimy w loszku, wyjdziemy, znajdziemy wyruchane osły i zeżarte ptaki.
MG- A te wyruchane osły to takie nawet na czasie…

To by było na tyle, a teraz podsumujmy co też się dzieje u nas, w którą stronę dalej i co robić?

- Kompleks jaskiń pod Czerwoną Twierdzą jest bardzo obszerny i zawierać może wiele tajemnic. Jednak czy są one interesujące dla drużyny?
- Czym jest kryształowy obelisk, czy zagraża on drużynie bohaterów? Jak dorwać się do skarbu ukrytego pod ziemią?
- W jaskini z grzybami ukrywają się jakieś istoty, kim są i co tam robią?
- Dokąd prowadzą szerokie schody w lochu, jak są długi i kto czeka na ich końcu?
- Czym jest olbrzymia podziemna jaskinia gdzie mieszkają ogniste żuki?
- Czy ktoś będzie szukał ludzi Athora syna Arendy, którzy zginęli w Czerwonej Twierdzy?
- Durar wraz z niedźwiedziem Thorina zapadł gdzieś w Bulgoczących jamach. Czy czeka na okazję na zemstę na drużynie?
- Kwiat Awicenny nadal poszukiwany. Czy przodek Helmunda to słynny alchemik? Gdzie udać się po dalszą wiedzę? Do Waldy i Kuataran w Mrzyśnie, a może znaleźć dawny dom garncarza? Teraz przynajmniej wiadomo gdzie wcześniej znajdowała się wieś Borowik.
- W porcie Mrzysnu leży zatopiony statek z dużą ilością pieniędzy na pokładzie, a także z niemało wartymi towarami.

Comments

“jak dorwać się do skarbu ukrytego pod ziemią?” – to jest tam jakiś skarb pod tym kryształem? ;)

Ja tak sobie pomyślałem długofalowo [ ;) ] czy gdyby wziąć jedną porcję jeżyn i przechować je na nasiona, to może wartoby posadzic takie jezynki gdzieś w Talzanii przy naszej chatce, tak samo zrobic kiedyś z innymi rzadkimi krzewami, które poznaliśmy i/lub znaleźliśmy po drodze, z tego co pamietam zgorzelnik i ostrokrzew. Dzięki temu mielibyśmy dostęp do potrzebnych składników zawsze wtedy kiedy wracalibyśmy do Talzanii odpocząc po trudach wypraw… Ale to tak na przyszłość.

Narazie to chyba nie ma co robić deklaracji, bo jestesmy w środku walki – trzeba czekać na następną sesję. Ja osobiście tylko jestem jednak za dalszymi poszukiwaniami kwiatu Awicenny – z wiadomych przyzczyn. Osobiscie miałem nadzieję, że lochy pod Twierdzą będą “nieco” mniejsze i uda nam się je w 1-2 dni czasu gry zwiedzić… Myślę, że trzeba to włożyć w sferę marzeń.

 

Dodałem informacje o Bulgoczących jamach, o których wcześniej zapomniałem.

 

PS. przemyslenia (wiem, wiem, w trakcie walki mi zeszło na przemyślenia :P):
1) Zastanawiam sie jaka jest szansa, że Berithio jest szalonym Anardem synem Wultga Tydfairidy, potomka budowniczego twierdzy. Mamy rok 799, w 772 roku Anard funduje Chomoth, po powrocie z “piracenia”, potem popada w obłęd. Berthio ma na oko 70 lat (może być młodszy niz sie wydaje – w końcu jest chory), Anard wrócił na wyspe dopiero po śmierci ojca, który kończył budowę twierdzy w roku 733, kiedy pewnie był w sile wieku, więc w tych okolicach mógł mieć małego synka. Między 733 a 799 mamy 66 lat. Zgodnie z opisem Anard oszalał w zamku i przepadł gdzieś bez wieści. Skoro Haeri miał wizje, a ja słyszałem głosy, byc może to mogło byc przyczyną szaleństwa?
2) Druga opcja co do Berithio to jeden z potomków Awicenny, z tych którzy szukali kwiatu… Być może jednak warto by zaryzykować i wrócić tam jeszcze?

Pytanie do MG: czy ta choroba Berithio jest podobna do choroby brata Simeona? Czy to są te same objawy?

 

Ciekawy wywód, bardzo mi się podoba. Ciekawe również pytanie. Tak, choroba jest nieco podobna, również dochodzi do rozkładu ciała. W przypadku Berithia jednak jest to coś na kształt trądu, powolnej degeneracji tkanek, u brata Simeona mięso zdaje się odchodzić od kości. Za mało wiesz, żeby stwierdzić czy to to samo, wygląda raczej, że coś podobnego, aczkolwiek nieidentycznego.

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.