Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.39 – Z deszczu pod rynnę

Udział wzięli: Avelox, Bjornei, Hæri, Keffar, Montcort, Simeon


Po rozstaniu z Behirtiem drużynę otoczyły wielkie, czerwone robale. Kiedy magowie uciekali w stronę zachodniego wyjścia, wojownicy wdali się w walkę z nimi. Niestety Montcort miał wyjątkowo pechowy dzień i co i rusz napotykał na problemy. Keffar z Haerim dzielnie jednak stawali przeciw robalom. Nagle Avelox zauważył, że oddział hobgoblińskich wojowników, przed którym ukrywali się ledwo co wrócił z jakiegoś powodu ku tym korytarzom i nie wchodząc do wielkiej jaskinii z drzewem przygląda się ich zmaganiom.

Haeri – jak mi wyszło zakradniecie się do robala i zdzielenie go toporkiem?
Montcort – Tak jak z hobgoblinem… (w nawiązaniu do poprzedniej sesji i stalaktytu)

Simeon – Wasz plan ma jedną wadę: “jesli” ich rozwalimy…
Haeri – No przeciez to są tylko małe robaczki.
MG – Ten robak sie tak toczy, przelewa, porusza w nieprzewidziany sposób…
Montcort – Discorobaczki.

Drużyna rzuciła się ku południowemu wyjściu, kładąc pokotem kilka robali i z radością zanurzając się w “bezpieczne” tunele, zapominając całkowicie o swoim więźniu, hobgoblinie. Krótka narada doprowadza do tego, że Keffar z Montcortem ruszają na zachód zobaczyć, czy hobgobliny zrezygnowały z ich poszukiwania. W ciemnej jaskini dochodzi do podchodów z hobgoblinami, a w końcu do regularnej walki.

Famous Last Words: Bjornej – uciekajmy tam gdzie nie ma hobgoblinów.

W tym czasie Avelox przebiega najbliższe korytarze i znajduje drabinki wbitych w ściany, metalowych bolców. Po wspięciu się na jedną z nich znajduje półkę skalnej, gdzie do stojącego, ceramicznego garnca ścieka bardzo powoli ze ściany oleisty płyn. Taki sam jaki drużyna znalazła w garncach niesionych przez hobgobliny.

O zauważonym oddziele hobgoblinów
Montcort – Liczę że wywołam na nich rzut na morale!
Avelox – No chyba ty będziesz rzucał na morale.
Montcort (do trafionego hobgoblina) – krzycze na niego “bu ty stary ch**u”! Licząc na efekt morale.
Simeon – Buty stary ch**u???

Keffar i Montcort otoczeni za kamiennym ostańcem walczą ze wszystkich sił, ale zaczynają powoli ulegać przewadze liczebnej przeciwników, kiedy do walki włącza się reszta drużyny. Bjornei ze swoim łukiem zaczyna ostrzeliwać przeciwników i zmuszać ich do krycia się, zaś magia Aveloxa skutecznie razi potwory. Wkrótce ostatni hobgoblin rzuca się do ucieczki, ale po kilkudziesięciu metrach pada jak ścięty, rażony toporem ścigającego go Keffara.

MG (do Aveloxa o Bjorneju) – Widzisz, że ten wielki człowiek w niedzwiedzim futrze wysuwa nogę, zaczepia przy ziemi o nią łęczysko, nagina je i naciąga cięciwę…
Bjornej – Strzelam do niego zanim skończy!
MG – Ale to ty naciągasz!
Bjornej – Ahaaa…

Przychodzi czas na przeszukiwanie ciał, opatrywanie ran. To też czas przypomnienia sobie o więźniu, jednak po młodym hobgoblinie nie ma już nawet śladu. Drużyna postanawia zbadać tunele prowadzące na wschód i wkrótce okazuje się, że to prawdziwy labirynt. Raz po raz awanturnicy natrafiają na kolejne półki skalne, na których zbiera się oleista substancja. Trafiają też na kolejne wejście do wielkiej jaskini z rosnącym do góry nogami drzewem. To tu zwabiają w pułapkę jednego z czerwonych robali i po zabiciu go Simeon pobiera tkanki i śluz do testów alchemicznych.

Idąc na wschód drużyna trafia w oświetlone ogniem miejsce, ale postanawia się nie pakować w kolejną kabałę i wycofać, zwłaszcza że atmosfera zrobiła się wyjątkowo nerwowa, kiedy Simeon podzielił się z resztą informacją, że słyszy jakieś niepokojące, przyprawiające o ciarki na plecach głosy.

Awanturnicy zaniepokojeni ucieczką swojego wroga, postanawiają wrócić na powierzchnię, odpocząć i przygotować się do kolejnego zejścia do podziemi.

Comments

Jak na braki mocy przerobowych i tak ładnie napisane. Podziękował :)

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.