Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.36 - Marzenia z kryształu

Udział wzięli: Avelox, Bjornei, Hæri, Keffar, Montcort, Simeon


Badanie podziemi pod wieżą może potrwać dłużej niż pierwotnie zakładano. Haeri wybiega na dziedziniec zamkowy i drużynowe zwierzęta lokuje w jednej z szop, dokładnie zamykając drzwi, tak aby do środka nie dostały się dzikie psy, jeśli wrócą do zamku. Następnie nabiera wody ze studni i napełnia bukłaki. Tak, teraz drużyna może spokojnie zanurzyć się w nowo odkrytym korytarzu, ten zaś ciągnie się niemiłosiernie i drużyna zaczyna się już zastanawiać czy coś znajdzie się w ogóle na końcu. Wreszcie, po przeszło pół kilometrze coś burzy monotonność podróży.

Długi tunel budzi wątpliwosci Keffara co do jego budoniczych.
Keffar: Myslisz, że chciało sie komuś kopać 2 kilometry?
Montcort: Myślę, że mu sie nie chciało, ale mu kazali.

W południowej ścianie korytarzyka, który wiedzie ciągle w przód, widać sporą wyrwę. Resztki pokruszonej gliny wciąż leżą w tym miejscu oraz na całej szerokości tunelu, którym szła drużyna. Krótka dyskusja i bohaterowie postanawiają sprawdzić co znajduje się za zburzoną ścianą i może dowiedzieć się kto stąd przyszedł. Ciekawskie głowy awanturników zaglądają zza węgła w wyrwę widząc wielką jaskinię będącą wyraźnie wyrobiskiem po wydobyciu gliny.

Planowanie badania lochu.
Bjornei: Mówię Haeriemu aby po prostu policzył kiedy skonczy sie połowa zapasu jednostek światła i wtedy zawrócimy…
Haeri: Słuchaj nie przeceniasz moich możliwości intelektualnych?

Montcort wytypowany na zwiadowcę zostaje obwiązany w pasie liną, do ręki dostaje jedną z pochodni i powoli zanurza się w ciemność jaskini idąc wzdłuż jej ściany. Cisza, brak ruchu powietrza i delikatne uczucie wilgoci, to wszystko co rejestrują zmysły młodego Argadyjczyka. Gdzieś ze wschodu szemrze woda, ale to później.

Jaskinia okazuje się mieć mieszkańców, są nimi nietoperze zawieszone u sufitu i śpiące, otulone swoimi skrzydłami. To dobrze! Konstatują bohaterowie, jest stąd jakieś wyjście. Montcort mija wąski korytarzyk prowadzący na południe i dalej idzie ku południowemu zachodowi. Jaskinia kończy się po blisko 30 metrach, sklepienie opada na wysokość trzech metrów i Montcort stawia pierwsze kroki w szerokim na niemal 10 m pasażu.

Nagle lina napięła się. To jej koniec. Montcort niemal bez zastanowienia sięgnął ku węzłowi i uwolnił się z niej, dając znać towarzyszom, że wszystko z nim w porządku kilkoma szarpnięciami. Mimo tego drużyna woli się upewnić, że wszystko gra. Rozpoczyna się rozmowa na odległość prowadzona podniesionym głosem, który zwielokrotniony odbija się po jaskini. Zbudzone nietoperze zaczynają krążyć po podziemiu z mlaszczącym odgłosem uderzania skrzydłami.

Argadyjski zwiadowca uwolniony od ciężaru liny przechodzi jeszcze kilkanaście metrów wzdłuż pasażu i trafia na niepokojącą wnękę w ścianie. Sama w sobie nie wzbudza obaw, ani nawet niewielki basen wody ściekającej po ścianie, ani koniec końców nawet duże, prostokątne, ociosane i wygładzone kamienne ławy stojące półkolem. Za to skalny pal z okręgami, do których można przypiąć pasy… Montcort postanawia wracać.

Drugą stroną korytarza, potem jaskinii, znajduje w końcu strumyczek, którego szemranie wcześniej niewyraźnie słyszał. Woda wypływa z pęknięcia skalnego i znika w szerokim na jednego człowieka korytarzyku. Młodzieniec idzie jednak dalej, obserwuje, że niemal połowa nietoperzy zniknęła, a pozostała większość jest obudzona i trochę zaniepokojona. W końcu dociera do drużyny i dzieli się swoimi odkryciami, proponując aby wszyscy razem obejrzeli kamienny pal.

Idąc wcześniej sprawdzoną drogą Bjornei dostrzega na jednej z kolumn skalnych pozostałej po wydobyciu gliny, naskalne rysunki. Dość prymitywnie, ale pieczołowicie wyryte w skale kontury wypełnione są ciemnym barwnikiem. Sceny przedstawiają polowanie humanoidalnych postaci na coś w rodzaju żuków, których rozmiarów nie sposób określić, ze względu na różnie rozumianą i przyjętą skalę oraz perspektywę rysunków. Krótkie poszukiwania pozwalają odkryć, że podobne rysunki znajdują się na jeszcze tylko kilku kolumnach w pobliżu co wyraźnie zasmuciło Aveloxa, który od tej pory wytrwale szukał kolejnych takich symboli w dalszej części jaskini.

Niepewnie omijając basen wodny u podnóża skały i zastanawiając się czy coś w nim żyje bohaterowie docierają do pala i badają go dokładnie. Miejsce to służyć musi do wyrafinowanych tortur, bo nad głową potencjalnego nieszczęśnika przywiązanego do pala, znajduje się kamienna misa, wydrążona w środku i z niewielkim otworem u spodu, z której niemałymi kroplami cieknąć musi woda wprost na głowę torturowanego. Taka tortura, choć na początku nieuciążliwa po czasie staje się wręcz nie do zniesienia. Drużyna postanawia już razem spenetrować resztę podziemnego kompleksu, nim jednak ruszyli dalej, mimo wyraźnych ostrzeżeń i zakazu, Montcort z głośnym pluskiem wrzuca kamień do sadzawki. Przez chwilę wszyscy wstrzymują oddechy wpatrzeni w falującą powierzchnię wody. Nic jednak się nie dzieje.

Obok pala tortur jest dziwna sadzawka niepokojąca awanturników. Zastanawiają się czy coś do niej wrzucić, w końcu ktoś rzuca propozycję, żeby do niej nasrać.
Montcort: Nasrać, do sadzawki?
Haeri: No w sumie miejsce jak kazde inne…
Simeon: Taaa Ostrojczycy, typowe zachowanie, na złość nasrać drugiemu do sadzawki.
MG: Taki podpis. Tu bylem!

Wkrótce szeroki pasaż kończy się rozwidleniem. Dwie drogi prowadzą z grubsza w kierunku wschodu i zachodu, centralną zaś część skrzyżowania zajmują potężne skalne kolumny zamieniające je w niewielką sieć ciasnych korytarzyków. Awanturnicy wybierają zachód i idąc wciąż szerokim na blisko 10 metrów pasażem docierają do miejsca, w którym niemal symetrycznie pojawiają się dwie odnogi po obu jego stronach.

Z północnej odnogi wieje chłodem. Nie jest przejmujący, ale po dusznym, podziemnym powietrzu jest wyraźnie odczuwalny. W świetle pochodni ściany szerokiego na 6 metrów korytarzyka skrzą się czymś delikatnie. Bliższe zbadanie pozwoliło odkryć mniejsze i nieco większe kawałki kryształu górskiego. Zaaferowana znaleziskiem drużyna nie zwraca uwagi na Haeriego, który rusza kilka kroków dalej i zatrzymując się u wejście do niewielkiej jaskini oszołomiony mówi – Musicie to zobaczyć.

Ściany jaskini upstrzone są kryształem górskim, na jej podłodze “rosną” sięgające metra kryształowe kwiaty. Wokół centralnego graniastosłupa otwierają się kielichy delikatniejszych liści. To jednak stojący pośrodku komnaty obelisk z kryształu powoduje, że płuca same z siebie przestają pracować. Sięgający około dwóch metrów wysokości, perfekcyjnie przejrzysty, bez najmniejszej skazy, zdaje się być ledwo iluzją rzeczywistego przedmiotu.

Simeon czym prędzej wyforsował się do przodu i wykonując kilka prostych gestów dłońmi wypowiedział słowa zaklęcia wykrycia magii. Zgodnie z oczekiwaniami cały obelisk rozbłysnął pod działaniem zaklęcia opallizującym, błękitnym światłem. Przedmiot był silnie magiczny. Czarownik skupił się jeszcze mocniej na istocie czaru zaklętego w krysztale. Chwilę później już wiedział. Czar pochodził ze szkoły sprowadzania i miał coś wspólnego z transmisją.

Drużyna w obliczu magicznego obelisku z kryształy górskiego. Simeon sprawdza rodzaj magii jakim emanuje.
Simeon: Czy to portal?
Montcort: Sprowadza Demona Przejebaności

Wybuchła kłótnia o to, co zrobić. Bogactwo ukryte w jaskini powalało, ale z jakichś powodów nikt tego do tej pory nie ruszył. W korytarzyku przed wejściem do jaskini wyraźnie widać, że wydobywano kryształ ze ściany, w środku był nienaruszony. W końcu Keffar ruszył ku korytarzykowi i przy pomocy młoteczka i gwoździa do wspinaczki wydłubał jeden z mniejszych kawałków klejnotu. To nie wystarczyło jednak Haeriemu, uchwycił w dłonie swój topór i ruszył ku jednemu z “kwiatów” wewnątrz jaskini. Wybrał jeden z bocznych listków i uderzył bronią. – Nieeee! – krzyknął Simeon, ale było już za późno. Topór odbił się od kryształu, czyniąc ledwie widoczną krzywdę powierzchni kamienia. Poza tym nie stało się zupełnie nic.

Dywagacji ciąg dalszy. Tym razem o Golemach z kryształu.
MG: …no i taki golem wart jest 5000 PD.
Bjornej: Ej, to by wypadło po tausenie na łebka!
Simeon: Dla naszej druzynie, to by wypadło po nagrobku na łebka.

Zachęcony tym Montcort pożyczył narzędzia od Keffara i zajął się tym samym “liściem” co Haeri. Po chwili spory kawałek kryształu górskiego leżał w jego dłoni. Mimo pozytywnych efektów swoich działań, drużyna stwierdziła, że dość już kuszenia licha i postanowiła wycofać się do korytarza i pomijając póki co drugą, odnalezioną odnogę, ruszyć pasażem w kierunku zachodu.

Montcort zdobył kawałek kryształu i wkłada go do wspólnego skarbu drużyny, przeglądając plik w sieci.
Montcort: … niech mi ktoś wyjaśni dlaczego mamy ząb trzonowy w skarbach?

Korytarz ciągnął się przez przeszło dwieście metrów delikatnie tylko zmieniając kierunek to w tę to drugą stronę. Wzrastała jednak wilgotność, a wraz z nią w nozdrza bohaterów zaczęły docierać specyficzne zapachy. Nagle! Bjornei kazał się wszystkim zamknąć i zatrzymać. Czuły słucha szamana nie mylił się, gdzieś w korytarzu przed nimi usłyszeli wyraźnie pośpiesznie oddalające się kroki. Ostrożniej niż wcześniej drużyna poczęła przemieszczać się dalej. W końcu usłyszeli głośny szum wody i ze zdziwieniem zauważyli, że gdzieś przed nimi coś majaczy w ciemnościach. Drużyna weszła do kolejnej, wielkiej jaskini.

Ciężko było określić jak wielka jest, lecz u jej sklepienia wyraźnie można było dostrzec szpary przepuszczające dzienne światło. Tuż przy wejściu, po skalnym słupie z głośnym szemraniem lała się woda tworząc u jego stóp sporych rozmiarów staw z którego woda z szumem odpływała ku korytarzykowi w południowej ścianie. W całej komnacie pachniało grzybnią i czymś jeszcze bliżej niezidentyfikowanym. Powoli i badając głębokość wody Keffar ruszył przez staw na zachód a za nim reszta drużyny.

Wkrótce w świetle pochodni i rozproszonego światła padającego z góry, drużyna dostrzegła ogromne pole szerokoskrzydłych grzybów, których rozmiar mógłby zawstydzić każdego powierzchniowego grzybiarza. Bjornei aż podskoczył z radości i wyrwał się do przodu. – To skarb przyjaciele, to są olmuny! Bardzo smaczne grzyby! – powiedział pochylając się i zrywając jednego. Odgłos spuszczanej cięciwy i świst strzały otrzeźwił wszystkich momentalnie. Prymitywna strzała pokaźnych rozmiarów wbiła się tuż u stóp Keffara. Montcort od razu wiedział, że upadła tam nie bez przyczyny, to było ostrzeżenie.

Szybko przeczucie Argadyjczyka okazało się prawdą, kiedy z mroków przed nimi padły groźne słowa wypowiedziane tubalnym głosem w jakimś prymitywnym, nieznanym języku. Awanturnicy spojrzeli po sobie, jednak żaden z nich nie miał pojęcia o czym mówił głos, nietrudno jednak było się domyślić. Bjornei spokojnym ruchem wyjął gdzieś z czeluści skórzanego płaszcza fajkę i odpalił ją szczapą od trzymanej pochodni, postanowił grać na czas, jednak kolejne groźne ponaglenia zmusiły awanturników do decydowania co dalej. Na znak Keffara wszyscy postanowili się wycofać, ku wyraźnemu żalowi części drużyny.

Dyskusja nad tym czy czas już wychodzić z lochów.
Keffar: Ja jestem za tym aby przyjść tu jutro…
Montcort: Jakie jutro, jak teraz mamy dzisiaj? Jutro to możemy juz nieżyć!

Wracając drużyna ponownie minęła odgałęzienie prowadzące ku jaskini kryształowej, tym razem jednak postanowili sprawdzić przeciwległy korytarzyk. Czterometrowej szerokości, świetnie utrzymany korytarz doprowadził drużynę ku równie szerokim, monumentalnym schodom w dół. Zdziwienie awanturników było ogromne. Odbyła się szybka debata nad tym czy wracać, czy penetrować kompleks dalej. Ostatnia pochodnia paliła się właśnie, a Keffar wyraźnie odmawiał użycia latarni dopóki nie będzie to niezbędne. Koniec końców ustalono, że przez chwilę pójdą w dół, a potem wrócą na powierzchnię i zastanowią się skąd wziąć większy zapas źródeł światła.

Bjornei ma rzucić na spostrzegawczość. Rzut nie wyszedł.
Bjornej: czuję, ze cos mi nie wyszło.
MG: Cholera nie wyłączyłeś żelazka!
Bjornej: Kurcze, po tym czasie to szałas na pewno już spłonął.

Schody okazały się wcale nie być krótkie. Po dziesięciu metrach nadal ciągnęły się w dół, a na jednej ze ścian, w specjalnym koszu tkwiła poważnie wyglądająca pochodnia. Dla Keffara to był znak. Pochodnie zabrano i awanturnicy ruszyli ku wyjściu.

W jaskini z wyrobiskiem gliny drużyna z zadowoleniem odkryła, że większość nietoperzy wróciła i zapadła ponownie w sen. Tymczasem wkrótce po wejściu do wąskiego korytarza prowadzącego do Czerwonej Twierdzy, pochodnia drużyny zaczęła wyraźnie przygasać. Keffar zdawał się triumfować, wszak ostrzegał przed tym, jednak Avelox uśmiechnął się tylko tajemniczo, wykonał szybki gest połączony z kilkoma słowami i nagle w korytarzu stało się jasno jakby w dzień. Bohaterowie zmrużyli na moment oczy zaskoczeni takim nagłym natężeniem światła, a potem spojrzeli na młodego Paezurczyka z podziwem. Skrywał on więcej tajemnic niż można się było tego spodziewać.

Rozmowa o czarze światło.
Keffar: Jak to długo świeci?
Avelox: Jakieś 10 minut.
MG: Czekajcie, przecież zmieniliśmy zasady, muszę sprawdzić czy to się nie zmieniło… Tak! 6 tur + 1 / poziom.
Avelox: Wiesz co, ostatnio zmieniłem czary na energooszczętne, będzie dłużej!

Z cyklu rozmów luźnych. O wizjach (narkotycznych?) drużynowego szamana.
Simeon: Ja mam pomysł – rzuce kiedyś na Bjorneja czar EPS jak będzie w transie – będę miał nieżłą jazdę, ale bez skutków ubocznych dla organizmu!
Bjornej: Co to eps?
Simeon: Czytanie w myślach

Kilkadziesiąt minut później, drużyna stała na targanym wiatrem dziedzińcu Czerwonej Twierdzy.

MG zastanawia się na głos nad jakąś techniczną sprawą dotyczącą lochu.
MG: Ciekawe, czy znajdę to co sobie wcześniej narysowałem.
Bjornej: Jesli to śmierć, to na pewno.


Ufff, ciężko się opisuje loszek. I na sesji i w raporcie. Niektórzy z was pewnie już zauważyli, że z wody spokojnie ciurkającej po słupie w jaskini z grzybami, zrobiły się nagle potoki wody płynące w dół. Wybaczcie i pozwólcie mi na taką zmianę, po prostu w czasie sesji zagapiłem się i zupełnie źle opisałem to co możecie zobaczyć. Od tej pory więc stan faktyczny jest jak w raporcie.

Powiększyły nam się możliwości działania? Zobaczmy:

  • Kompleks jaskiń pod Czerwoną Twierdzą wydaje się być obszerny i dać dużo zajęcia badaczom. Czy drużyna jest zainteresowana odkrywaniem jego tajemnic?
  • Czym jest kryształowy obelisk, czy zagraża on drużynie bohaterów? Jak dorwać się do skarbu ukrytego pod ziemią.
  • W jaskini z grzybami ukrywają się jakieś istoty, kim są i co tam robią?
  • Dokąd prowadzą szerokie schody w lochu, jak są długi i kto czeka na ich końcu?
  • Czerwona twierdza została zbadana w dużej części. Pozostały schody do piwnicy w kasztelu. Wiadomo już kim byli martwi ludzie znalezieni w kasztelu. Czy ktoś będzie ich szukał odkrywając ich nieobecność?
  • Kwiat Awicenny nadal poszukiwany. Czy przodek Helmunda to słynny alchemik? Gdzie udać się po dalszą wiedzę? Do Waldy i Kuataran w Mrzyśnie, a może znaleźć dawny dom garncarza? Teraz przynajmniej wiadomo gdzie wcześniej znajdowała się wieś Borowik.
  • W porcie Mrzysnu leży zatopiony statek z dużą ilością pieniędzy na pokładzie, a także z niemało wartymi towarami.
    Dokąd prowadzi tunel w podziemiach wieży? Kto ciągnął tam ciało zabitego człowieka i po co?

Comments

No i proszę o jakieś poza sesyjne deklaracje! Mamy szansę oszczędzić trochę czasu grania.

 

Ja mam taki pomysł na zbadanie naukowe kryształu teleportacji… jest bardzo nie fantasy-epic ;)

Wersja fantasy epic: o kryształ, magia teleportacji, dotykam, wziuuuu… jestesmy w nowym pomieszczeniu.

Wersja old-school + naukowiec a’la da Vinci:
Problem: mamy do czynienia z nieznanym artefaktem magicznym, prawdopodobnie portal międzywymiarowy (wstepne badania, poznanie magii, itp). Nie wiemy: jak działa, gdzie prowadzi, jakie są efekty dobierania się do niego. Z tego powodu istnieje szereg hipotez do przetestowania:

a) Efekt dotknięcia na zywe stworzenia. Najgorszy możliwy scenariusz: natychmiastowa, efektowna śmierć. Najlepszy mozliwy scenariusz: transport do innego miejsca z mozliwościa powrotu. Neutralne: brak reakcji na zywe stworzenia. Inne negatywne: transport w jedna stronę, powazne uszkodzenia ciała, choroba lokomocyjna, transport tylko ciała (bez elementów ekwipunku), mozliwośc sprowadzenia czegoś z zewnątrz.

b) destynacja – gdzie prowadzi portal. Zastrzerzenia jak w punkie a) – mozliwość śmierci i/lub powaznych uszkodzeń ciała w wyniku ‘lądowania’

c) wspomniana kierunkowość: czy portal jest dwustronny? Uwagi jak powyżej.

W związku z powyższymi zalecam ostrożne zbadanie. Metdoa badawcza: eksperymentalna. Wymagania: żywe stworzenia do eksperymentów (myszy, szczury, wiewiórki, etc.) plus platforma testowa według projektu.

Plan eksperymentów przy założeniu pomyślniej ścieżki. Pomyślna hipoteza: portal działa, prowadzi w bezpieczne miejsce i jest obustronny.

1) eksperyment podstawowy w celu wykluczenia negatywnego skutku dotknięcia na istotę żywą i jej najblizsze otocenia. W celu przeprowadzenia ekperymentu
umieszcamy okaz testowy na platformie a mechanizm spustowy i operatora w bezpiecznej odległości. Operator dodatkowo jest chroniony przed negatywnymi skutkami
świetlnymi (slepota w wyniku wysokiego promieniowania) i dzwiękowymi (ogłuszenie trwałe/czasowe). Pozostałe osoby powinny być w odległosci nie zagrażającej w żaden sposób
ich bezpieczeństwu (zakładamy brak efektów typu globalny kataklizm). Udany ekperyment powinien zakonczyc sie zniknięciem obiektu testowego (szczur / mysz) oraz brakiem wpływu
kryształu na operatora. Operator ocenia skalę jasności i głośności efektu dotknięcia. Operator jest chroniony zaciemnionym szkłem na oczach lub maską z wąską szczeliną oraz ma
zaklejone woskiem uszy.

2) eksperyment dodatkowy – w celu sprawdzenia sposobu transportu ekwipunku. Obie=kt testowy z załozonym pierscieniem / ubraniem / szmatą, sprawdzamy, ze elementy ekwipunku znikają razem z obiektem.

3) eksperyment dodatkowy – hipotetyczny. jesli czar ESP działa na istoty nierozumne w jakiś sposób to mozna spróbowac wysłać obiekt testowy pod wpływem czaru ESP. Operator notuje swoje odczucia podczas podrózy obiektu testowego.

4) eksperyment dodatkowy – próba udowodnienia dwukierunkowości. Zakładając losowość ruchów obiektów testowych po ich pojawieniu się w odległym pomieszczeniu po teleportacji możemy zakładac niezerowe prawdopodobieństwo, że jeden z obiektów powróci i dotknie przez przypadek kryształu. Prawdopodobieństwo to rośnie
wraz z ilościa obiektów testowych wysłanych na druga stronę (przy pewnych założeniach co do własności pomieszczenia po drugiej stronie). Zaleca sie w takim razie wysłanie znacznej ilosci obiektów testowych
i odczekanie okreslonego czasu na to aż któryś z nich powróci.

Eksperymenty dodatkowe będą modyfikowane w razie niepowodzenia eksperymentu 1)

Zaleca się w strefie działania kryształu pracować w warunkach sterylnych – żadnych obiektów kultu magicznego ani przedmiotów nasączonych magią, aby nie zakłucać naturalnego pola magicznego kryształu.

 

Napiszcie, co myslicie o tym podejściu. Pytanie do MG: czy dałoby sie to zrobic poza sesją, np. zakładając, że pozostali się zgodzą zrobilibysmy coś takiego:

1) Keffar, Montcort łapią szczury w zamku i okolicach albo inne małe futerkowce (zające?) – ile to zajmie?
2) Simeon i reszta przygotowuje stanowisko testowe – taką zapadnię, która pozwala przywiązać szczura/królika i pozwala przesunąc po zwolnieniu zapadki w kierunku kryształu. Do tego przygotowujemy pelerynę z wycięciem na oczy (z fiolki możemy zrobić szkiełko przyciemniane nad ogniem do ochrony oczu) woskiem pszczelim zaklajstrujemy uszy.
3) przeprowadzamy gotowe eksperymenty według listy i jak cos nie działa albo działa inaczej niż załozyłem to MG daje nam znać i wtedy decydujemy co dalej.

Prosiłbym tez o wycenę ile czasu cos takiego by zajęło. ;)

 

Mi się bardzo podoba i chętnie zostałbym operatorem :). Kryształ jest rzeczywiście nurtującą kwestią, wprawdzie ciężko przewidywać, by odkrycie jego własności mogło być przydatne, ale kto wie co będzie po drugiej stronie. Obawiam się, że nie wszystkie wersje wzięliśmy pod uwagę. Np. że wyślemy pieska, a wróci cerber. Znaczy wtedy dowiedziemy, że jest dwukierunkowy. Więc pewny plus by był. Chyba, że np. kryształ to drzwi do czyjegoś domu. Wtedy właściciel, o ile nie lubi szczurów, może być zły. Warto zatem, żeby cała drużyna jednak przesadnie daleko nie była. I żebyśmy mieli dobrze oświetloną drogę ucieczki.
Może przy okazji dałoby radę jakoś wyczuć jak ta magia tam działa i swym instynktem zrozumieć coś dla siebie MG?

 

Jest jeszcze kwestia czaru identyfikacji nad którym MG miał się zastanowić, ale jest mały problem: z tego co pamietam to wymaga on dotknięcia przedmiotu ;)

 

Okay, mogę wesprzeć działania Simeona, złowić małe zwierzaki etc. Pytanie, czy sprawdziliśmy cały kompleks. Wydaje się, że nie, więc moze lepiej wpierw go spenetrować, zabezpieczyć teren i dopiero eksperymentować, by potem nie okazało się, że jak wylezie “Coś-strasznie-chujowego” z głębin podziemi, to mamy tylko jedną drogę ucieczki. Przez kryształ.

 

Aha, jeszcze co do eksperymentów – w 1) hipoteza powinna zawierać, że hałas i światło jest znośne dla ludzkich oczu. Dlatego w kolejnych eksperymentach reszta druzyny moze juz byc obecna przy operatorze (co ułatwia obrone w razie niespodziewanych gości). Dodatkowo mozna bedzie ułatwić transport i zamiast uzywac platformy po prostu wrzucać obiekty testowe na kryształ ;)

Ps. zamiast mechanizmu spustowego i platformy mozna rozważyć tunel dla gryzoni: budujemy tunel, który ma bardzo wąskie wyjście przy krysztale (tak aby gryzoń musiał sie przeciskać), z drugiej strony wpuszczamy gryzonia i podpalamy fragment tunelu. Gryzon przestraszony pędzi sam w kierunku kryształu.

Schemat urządenia:

KRY -———————————|——————|#####
SZT ……..TUNEL……………….|…gryzon…|##### komponent ogniowy (wymienny)
AŁŁ -———————————|——————|#####

zasada działania (zamykamy obie klapki (pionowe linie)), wpuszczamy gryzonia, zakładamy komonent ogniowy, usuwamy klapki, podpalamy. Gryzon biegnie do kryształu.

Ten wariant ma jeszcze te przewagę, że możemy bardzo łatwo wysyłac duże grupy gryzoni w eksperymencie 4) oraaz to, że gryzonie są wolne – nie powiązane. Co ułatwi testowanie 4).

 

Co do podpalania tulenu, to chyba bez sensu. Wystarczy wypuścić gryzonia i będzie uciekał przed swoim porywaczem.

2) Simeon i reszta przygotowuje stanowisko testowe – z chęcią pomogę w przygotowaniu stanowiska testowego. Nawet zabieram się za szukanie kamyczków, odłamków skalnych i wszystkiego, co będę mógł wykorzystać do zbudowania tunelu prowadzącego do kryształu.

Przede wszystkim jednak popieram Montcorta. Warto by było sprawdzić piwniczkę pod kasztelem (może będzie jakieś wino?) i pozostawić na górze tylko to, czego nie będziemy żałować, jeśli się popsuje. W ogóle może warto byłoby zostawić Twierdzę bez śladów naszej obecności. Tylko co ze zwierzakami?

 

Nie wiem jak wy, ale mnie się podobał rzucony przez MG pomysł na to, że małym kosztem moznaby taką twierdzę odbudować (przynajmniej ten kasztelik). Może wartoby się zastanowić, czy sladem innych słynnych poszukiwaczy przygód nie zasiedlić ponurego zamczyska, które sie ze zła oczyściło…

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.