Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.29 - Szeryf i niedźwiedź

Udział wzięli: Avelox, Bjornei, Hæri, Keffar, Sahibeen, Simeon


Ulian patrzył z nienawiścią na awanturników, pocieszając delikatnym głaskaniem Gilan, jeszcze kiedy wsiadali do łodzi i odbijali od osady Chomoth. Sternik i marynarz z wioski szybko rozwinęli żagiel i statek popłynął na wschód, ku morskim skałom, które nazywano kłami. Teraz nadszedł czas na rozmówienie się z młodymi i wyjawienie im planu drużyny. W zamian za informacje o położeniu źródła kamieni półszlachetnych, młodzi mieli być załadowani na “Morskiego robaka” i popłynąć nim na Rocranon, a później gdzie tylko będą chcieli. Choć na początku Ulian nieufnie podchodził do propozycji “porywaczy” przystał na warunku i łódź skręciła ku zachodowi, a następnie na północ, aby po okrążeniu wyspy Sennej dopłynąć do Mrzysnu.

Simeon podsumowuje niezwykle udane kontakty zawiązane z mieszkańcami wsi Chomoth.
Simeon – To wszystko zasługa naszego “kapitana” Keffara. Złote usta roku.

Sahibeen podsumowuje seńską wyprawę drużyny.
Sahibeen – Mogliśmy młodych oddać matce chłopaka i mieć przerąbane u ojca dziewczyny, albo oddać ojcu dziewczyny i mieć przerąbane u matki chłopaka. Zamiast tego wypuszczamy ich wolno i będziemy mieć przewalone u obu stron… Macie gdzieś jeszcze moje kajdany? Ja się z powrotem zakuję i jednak wrócę na galerę.

Tymczasem Simeon wpadł na pomysł, że jedna z pustych, mijanych wysepek, czy też po prostu kamieni wystających z morza, może idealnie nadawać się do eksperymentu, który od jakiegoś czasu chciał przeprowadzić, po studiowaniu księgi o obcych planach, przesłanej przez jego nauczyciela. Otóż nabrał przekonania, że wie jak wywołać istotę ognia, być może podobną do tej jaką spotkali w podziemiach Luci i spętać jej wolę. Takie doświadczenie mogło by przydać się w wyprawie po porzucone ciało Finora.

Sahibeen zaniepokojony planami Simeona przywołania istoty ognia.
Sahibeen – Patrzę w popłochu. Co wy mi chcecie pokazać?
Keffar – Jak urośniesz to ci pokażemy.
Sahibeen – Właśnie się boję, że za chwilę mi pokażecie, a ja jeszcze nie urosłem!

Simeon dokładnie opisuje jaką istotę chce przyzwać i jakie zabezpieczenia zamierza podjąć, żeby go żywcem nie pożarła.
Avelox ironicznie – I chcesz to teraz przywołać? Interesujące
Sahibeen – On się mało odzywa, ale jak coś powie…

Kiedy tylko alchemik podzielił się swoim pomysłem wybuchła spora kłótnia, w której głównie starano się przekonać naukowca, jak głupi jest pomysł, na który wpadł. Koniec końców jednak, po zapewnieniu maksimum możliwego bezpieczeństwa dla drużyny (większość została w łodzi i z morza obserwowała starania Simeona), przystąpił on do inkantacji zaklęcia. Wielkie było rozczarowanie, kiedy czar nie powiódł się i nawet najmniejszy efekt jego działań nie objawił się obserwującym. Simeon postanowił powrócić do studiowania księgi i wkrótce spróbować ponownie. Statek w komplecie ruszył na północ.

MG tłumaczy, że duża mądrość była mniej przydatna niż inteligencja, której Simeon miał za mało, aby przyzwanie mu się udało.
Sahibeen – A ty masz dużo mądrości i mało inteligencji? To w sumie perfekt odgrywasz swoją postać. Właśnie chciałeś przywołać wielkiego ducha.

MG opisuje księgę wiedzy magicznej, jako połączenie legend, podań i realnych zaklęć, widoczny dowód na ignorancję autora.
Sahibeen – U nas na chacie to jest standard. Był taki jeden Abdul Alhazred, napisał książkę – Necronomicon. Słyszeliście?

Ulian uświadomił drużynę, że w momencie kiedy postawi swoją stopę w Mrzyśnie, jego matka dowie się o jego obecności i tyle będzie z planów przemycenia ich na statek płynący na Rocranon. Po krótkiej rozmowie postanowiono przybić do zachodnich brzegów wyspy, wysłać Gryanyego, jednego z marynarzy z wiadomością do krasnoludów, a samym poczekać na przypłynięcie kapitana Cacota, które miało nastąpić za półtorej dnia.

Szybko wciągnięto łódź na brzeg, podzielono się zadaniami i rozłożono obozem przy niewielkiej skarpie, która skutecznie osłaniała od wiatru i wścibskich oczu. Podzielono się obowiązkami, a jako że zbliżała się już noc, wyznaczono również warty, na wszelki wypadek. I nic nie działo się, aż do trzeciej warty, zaciągniętej przez Bjornei, kiedy usłyszał on wyraźnie zbliżające się ku obozowi kroki. Obudzony przez wartownika Keffar bez słowa rozpłynął się w ciemnościach, tymczasem reszta zbiła się w grupę i zaczęła wypatrywać zagrożenia.

Napięte oczekiwanie przerywa wysoki i dość kuriozalny głos dobiegający z mroku, domagający się zebrania obozowiczów przy ognisku, tak aby ich było widać. Potok słów przerywa nagły hałas gdzieś w ciemnościach i już nikt nie zwraca uwagi na niedorzeczne żądania, lecz bohaterowie rzucają się w tamtą stronę z niepokojem. Jakież zdziwienie staje się ich udziałem kiedy wpadają na Keffara, szamoczącego się bezradnie z kilkoma halflingami, a z mroku wyskakują kolejne gotowe pomóc pobratymcom.

Z ciemności nocy dobiega rządający głos.
Głos – Stańcie przy ognisku tak żeby było was widać!
Bjorni konspiracyjnym szpetem – No chyba ich pojebało…
Sahibeen – Ja staję.
Avelox – Ta też staję, ale trochę za nim.

Nie wiadomo jak by się ta cała sytuacja skończyła gdyby właściciel kuriozalnego głosu nie pojawił się nagle pośród walczących i swoim wrzaskiem nie zaprowadził spokoju. W krótkich słowach wyjaśnił, że nazywa się Fosco Banksi, jest szeryfem halflińskiej wioski Udim i wraz z patrolem (ośmioma radosnymi i pełnymi werwy chłopakami) przyszli sprawdzić kto obozuje na ich ziemi. Po stwierdzeniu stanu osobowego towarzystwa zatwierdził, mocą swojego urzędu, pozwolenia na obozowanie przez dobę w zajmowanym miejscu i wraz z oddziałem zniknął w mroku.

Po takiej przygodzie jakoś nikomu nie chciało się spać i jeszcze przez czas jakiś dyskutowano o niezwykłych nocnych gościach, kiedy gdzieś pośród równin dało się słyszeć dudniący cwał i nawoływania, które wraz ze zbliżaniem się cwału wyraźnie zwracały się do Keffara. Jak się wkrótce okazało, to środkiem nocy, z pochodnią w ręku, na grzbiecie swojego wiernego niedźwiedzia cwałował Thorin, spiesząc drużynie na ratunek. Zdziwiony, że nie ma kogo ratować wyjaśnił, ze wysłanych przez nich do Mrzysnu marynarz znaleziony został pijany w sztok, a ze słów, które zdołał z siebie wydusić wynikało, że awanturnicy potrzebują pilnej pomocy.

Thorin ucieszył się, że nic złego nie spotkało jego nowych znajomych i popasał przez chwilę w obozie. Nagle, wydawało by się znikąd, pojawił się Fosco Banksi i zrugał awanturników, że deklarując nocujących nie ujęli w spisie niedźwiedzia, i to przewinienie obłożył karą, skracając pozwolenie na obozowanie tylko do rana. Nie dając sobie nic wytłumaczyć odszedł znów w mrok, wraz ze swoimi towarzyszami. Wkrótce Thorin pożegnał się, informując jeszcze, że następnego dnia, wraz z towarzyszami rusza ku wsi Borowik gdzie zakładają bazę wypadową do Czerwonej Twierdzy i tam będą drużyny wypatrywać, jeśli zdecyduje się do nich dołączyć.

Po kolejnych niespodziewanych odwiedzinach patrolu halflingów.
Sahibeen – Oni muszą mieć jakąś moc magiczną. Muszą! Są tak wkurwiający, że inaczej by nie przeżyli!

Halflingi domagają się opłaty za obozowanie na terenie ich ziem.
Sahibeen – Szukam czterech kołków, rozwieszę między nimi tasiemkę i ogłoszę eksterytorialność!

Reszta nocy upłynęła już bez żadnych niespodzianek, a rano do obozu wrócił skruszony i cierpiący na potężnego kaca Gryany. Dodatkowe karanie go za głupotę i pijaństwo wydawało się bohaterom bezsensownym okrucieństwem, więc zabrali się za organizowanie pobytu w tym miejscu, ponieważ zgodnie z planem musieli przeczekać tu jeszcze kolejny dzień zanim ruszą do Mrzysnu.

Tymczasem choć zapasów żywności było dosyć, to kończyła się słodka woda. Wszyscy dostali swoje zadania i ruszyli dziarsko do ich wykonywania. I tylko Bjornei usiadł gdzieś z boku i wyciągnąwszy ze swoich pakunków jakieś tajemnicze przedmioty, oddał się temu co szamani potrafią najlepiej, czyli rozmowie z duchami. Nie wiadomo dokładnie jakich wiadomości udało mu się dowiedzieć, ale zasępiony wstał po pewnym czasie i powolnym krokiem ruszył gdzieś zadumany.

Sahibeen i Keffar, którzy wspólnie penetrowali okoliczną równinę i pagórki, nagle dostrzegli obozowisko na skraju lasu. Podkradnąwszy się na tyle blisko aby ujrzeć obozujących, ze zdziwieniem stwierdzili, że to znajome halflingi, które nocą dwukrotnie odwiedzały ich obóz! Choć Sahibeen starał się go powstrzymać, Keffar ruszył pewnym krokiem wprost ku niziołkom z zamiarem zaskoczenia ich, ale efekt jaki osiągnął przeszedł chyba jego najśmielsze oczekiwania.

Kiedy tylko jeden z niziołków zobaczył nadchodzących bohaterów, zerwał się i krzycząc piskliwym głosem “zdekonspirowani!” wzbudził taki popłoch wśród swoich towarzyszy, że nagle zakotłowało się jak w mrowisku, w które ktoś wsadził kij. Więcej jednak bohaterowie nie zobaczyli, bo sam Fosco zamachał rękoma w przedziwny sposób, wykrzyczał kilka krótkich słów i nagle z jego rąk ku awanturnikom z szybkością błyskawicy pomknęły duże, kolorowe kule. Te wybuchły przed ich twarzami z oślepiającym błyskiem, który spowodował, że na kilka minutę bohaterowie stracili wzrok.

Keffar i Sahibeen próbowali spacyfikować grupę oszukańczych halflingów, niestety oberwali raczej bohaterowie.
Sahibeen – Ustalmy wspólną wersję bo jak powiemy reszcie, że nas te małe gnojki w ch* zrobiły…!!!

Wściekli na siebie przetrząsnęli rzeczy porzucone przez halflingów, a Sahibeen postanowił nawet pozostawić im przykrą niespodziankę, jeśli wrócą do obozu, po czym ruszyli ku swoim sprawom. Halflingów nigdzie nie było widać. Tymczasem Bjornei w swoim spacerze dotarł do tajemniczego miejsca, gdzie w doskonale okrągłej niecce, kompletnie pozbawionej trawy, znalazł krąg z kamieni oznaczonych tajemniczymi symbolami.


No dobra. Jako, że przygotowania do obozowania są nudną czynnością, załatwmy je w komentarzach. Co myślicie?

Comments

Obozowanie obozowaniem, trzeba jakos sie przygotowac do wizyty u Arendy… Ja w kazdym razie pakuje listy od Uliana do torby i na pewno planuje sie wybrać do Arendy. Do wójta, ojca Gilian wysłałbym jakiegoś umyślnego (jakiegos chłopaczka z Mrzysnu).

A póki co, to dalej studiuję księgę żywiołów. Jako, że widzę że Avelox jest zainteresowany, to próbuje mu wyjaśniać co tam znajduję, szczególnie te fragmenty, których nie potrafi odczytać. Liczę, że jako bystry chłopak wpadnie na jekiś genialny pomysł, który mógłby nam pomóc z zaklęciem przywołana.

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.