Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.19 - Cały czas świata

Udział wzięli: Kaszkur, Keffar, Nuadu, Simo

Dobrze mieć cały czas świata tylko dla siebie. Po napiętych dniach oczekiwania na postęp przy wodnej bramie, przyszedł czas na odpoczynek. Po szczęśliwym dotarciu do Trzewii drużyna mogła oddać się mniej absorbującym czynnościom. Najpierw przyszło uzupełnić zapasy, spieniężając jeden ze zdobycznych klejnotów.

Kiedy sprawunki mieli już za sobą, nagle przypomnieli sobie o tym, że nie dowiedzieli się jeszcze niczego o sprawie Uznego, zięcia kapitana Petlamina, którego w miejscowym areszcie trzymano i miano osądzić na radzie kilka dni wcześniej. Oczywistym źródłem wiedzy o tym jak historia się zakończyła miał być Geriss. Strażnika Zgromadzenia znaleźli z łatwością przy Hali zgromadzeń, gdzie komenderował dwoma młodzieńcami sprzątającymi teren. W krótkich i pozbawionych zbędnego sentymentu słowach opowiedział jak Uznego uznano winnym buntu na pokładzie statku, mimo mowy obronnej jego teścia i powieszono za miastem ku przestrodze innym. Tak smutno zakończyła się ta historia, która była początkiem obecności bohaterów na Rocranon.

Zaraz potem, bohaterowie ruszyli starym traktem ku chacie zielarza Japvena, aby zaoszczędzić jak najwięcej na czasie. Niestety nie dane im było, bo już po godzinie marszu dostrzegli stado ptaków kłębiące się na niebie na południe od szlaku. Nie zastanawiając się długo ruszyli w tamtym kierunku, zbadać, czy ktoś nie potrzebuje pomocy.

Nuadu, który z wyprawy do Talzanii przywiózł piękną lunetę, mógł po raz pierwszy jej użyć badając horyzont. To on jako pierwszy odkrył, że ptaki zataczają kręgi nad dużym gospodarstwem, które wkrótce okazało się rzeźnią i masarnią prowadzoną przez Ostrojczyka z pochodzenia, Boneda Mayera i jego córkę Sobis. Właśnie trwał ubój owiec, ale Boned zaprosił bohaterów na któryś wieczór, aby mogli swobodnie porozmawiać o tym, jakie usługi mogą sobie wzajemnie świadczyć.

Bohaterowie oceniają wygląd fizyczny Sobis, córki rzeźnika, wszystkich godzi Kaszkur:
- Panowie. Trzeba się kierować starą zasadą. Wybrzydzasz, nie ruchasz!

Pokierowani przez Boneda drogą wśród pól i zagajników, trafili bezbłędnie do chaty zielarza, zastając ją zamkniętą i z wygaszonym paleniskiem. Nie zrażeni tym bohaterowie podzielili się zadaniami, jedni szukali ziół a inni chrustu by rozpalić ognisko, oczekując powrotu gospodarza. Nieustępliwy wiatr i niska temperatura były łatwiejsze do pokonania wokół ogniska, które wkrótce zapłonęło, czując przygotowywaną kolację z peklowanego mięsa przywiezionego jeszcze z Talzanii.

Rozmowa o możliwości zastosowania glinianego dzbana po mięsiwie do warzenia mikstur przez alchemika.
Nuadu: Najwyżej mikstury będą peklem walić!

Kiedy po zmierzchu do chaty dotarł Japven ucieszył się z obecności gości i dołączył do nich przy ogniu. Wieczór upłynął na rozmowach, pytaniach, plotkach i polewaniu gorzałki. Niestety okazało się, że zielarz nie słyszał nigdy o kwiecie Awicenny, czym zmartwił Simeona.

Z samego rana Simeon i Japven zamknęli się w chacie zielarza i zajęli się sprawami bliskimi ich sercu, warząc mikstury, wymieniając się wiedzą i recepturami. Simeon starał się bardzo nadążyć za nowymi informacjami, ale nawet po opuszczeniu chaty Japvena, nie był pewien czy będzie potrafił powtórzyć to czego się nauczył samodzielnie. Potrzeba było więcej praktyki i tę zamierzał sobie zapewnić, a do niej potrzebował ważnego składnika wywaru, kwiatu ostrokrzewu. Pozostali członkowie drużyny dali bez trudnu namówić się na nadłożenie drogi i nim dotarli do Trzewii, alchemik stał się posiadaczem niemałej ilości komponentu, o który mu chodziło.

Dobrym miejscem do ćwiczenia stał się dziedziniec za karczmą “U Maryny”, gdzie Simeon ustawił swój kociołek i z zapałem wziął się do pracy, notując skrzętnie spostrzeżenia w swojej księdze. Niemało czasu spędził w swoim zaimprowizowanym laboratorium, ale misja zakończyłą się sukcesem i udało mu się powtórzyć recepturę starego zielarza.

Kto pamięta co miał na uwadze Kaszkur kiedy dzieliś się uwagą iż:
- Z głodu się jeszcze nikt nie zesrał!

W tym samym czasie reszta drużyny natknęła się w karczmie, na mieszkającego tam kapitana Petlamina. Choć poruszał się samodzielnie to widać było, że jeszcze sprawia mu to niemały kłopot i bardzo łatwo się męczy. W krótkiej rozmowie dowiedzieli się o tym, że rolę kapitana na “Krańcu dnia” przejął Kordel i że popłynął ku Argadom, oraz że Petlamin nie wie jeszcze co ze sobą teraz zrobi. Zainspirowany przez graczy począł zastanawiać się nad włączeniem się w miejscowy handel, zwłaszcza w perspektywę sprzedaży ryb dla mieszkańców Argadów, której jak oka w głowie strzegł obecnie Zyvalt.

Przed wieczorem drużyna ruszyła w gościnę do poznanego dzień wcześniej rzeźnika, uzbrojona w zakupione na tę okazję butelki wódki. I tak kolejna noc stanęła pod znakiem pijaństwa, jedzenia i strzępienia języka. Szczególnie zaciekawiła drużynę opowieść o nieumarłych, którzy ponoć przemierzają ścieżki Lasu Odległych Szeptów, tak nieodległego wszak od rzeźni. Boned miał je ponoć widzieć na własne oczy. Ranek wstał wyjątkowo ciężki dla Nuadu, który nawet pogardził śniadaniem, ugotowanym przez Sobis.

Jak dobrze było nic nie robić i odpoczywać. Drużyna postanowiła regenerować siły w karczmie Maryny, póki nie pojawi się tam Luka, który miał zabrać ich do odkrytego przez siebie loszku. Stało się to dopiero kolejnego dnia przed południem. Wyekwipowani i wypoczęci bohaterowie wyruszyli z miasta na północny zachód, dostosowując swoje tempo do wolno stawiającego kopyta, muła Ignoca. Podróżując całkiem nową trasą, bohaterowie dostrzegli na horyzoncie gdzieś na południe drzewo o zagadkowym kształcie. Zapytanie o nie Luka wyjaśnił, że jest to miejsce kaźni, drzewo wisielców, wyjątkowo nieprzyjemne i złowieszcze, a on zawsze omija je z daleka.

Na miejscu bohaterowie stanęli następnego dnia przed południem. Ale to już historia na następną opowieść.


Spokojna to była sesja i nic się na niej wielkiego nie działo. Wpadło kilka ploteczek, pojawili się nowi bohaterowie niezależni, może otworzyły się jakieś nowe możliwości? Przypominam, że ogarnęliśmy nieco temat ziół i zielników, opiszę o tym więcej w osobnej notce przy jakiej okazji. Udało nam się również nieco uporządkować drużynowy skarb. Tym którzy śpieszą do następnego levelu donoszę, że jest szansa, że uda wam się to przed końcem “pierwszego sezonu” grania, który zbliża się wielkimi krokami.

Pytanie i propozycję proszę jak zwykle zamieszczać w komentarzach pod notką

Comments

rocranon

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.