Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 85 - Czarne chmury nad Sotham


Feste
kuglarz
3 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
2 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
3 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

7 dzień starości

Powrót na stare śmieci jest słodko-gorzki. Windher, wierny towarzysz ostatnich wypraw prosi Montcorta na stronę, gdzie tłumaczy mu, że chciałby wycofać się z awanturniczego życia. Okazuje się, że poznał kobietę, z którą bardzo poważnie wiąże swoją przyszłość i chciałby osiąść w Sotham. Żal druha zostawiać za sobą gdy czekają nowe przygody, ale drużyna życzy mu wszystkiego co najlepsze i proponuje, aby przyjął pracę od nich tu na miejscu, jako ochrona w gildii alchemicznej. Zwłaszcza, że ostatnio doszło do włamania do piwnicy, podczas którego na szczęście nic nie zginęło.

Tymczasem jednak miasto jest pełne uchodźców, ludzi którzy schronili się za jego murami w poszukiwaniu bezpieczeństwa. Z jednej strony to potencjalnie niebezpieczne, bo na ulicach kipi jak w kotle, z drugiej zaś jest większa szansa na znalezienie nowych rąk do walki. Tymczasem miejsce Windhera zastępuje Wielki Wude, jeden z niewolników wyzwolonych przez drużynę tuż przed oblężeniem miasta, w czasie którego zresztą Wude dzielnia stawał do walki.

8 dzień starości

Kolejny dzień to czas na sprawunki. Drużyna odwiedza sklepy i knajpy, nabywa w “sklepie różności Verdiego” magiczny oręż dla Montcorta, niezwykłej urody topór, który sprawił ogromną radość Ostrojczykowi. Verdi, sam pochodzący ze stron Keffara, ostrzega go przed przyznawaniem się do swojego brata, który kręci jakieś interesy z Argadyjczykami i nic dobrego z tego wyniknąć nie może.

Wieczorem, podczas zakrapianej trunkami wieczerzy “Pod złodziejem i maczugą” drużyna rozpuszcza wici o tym, że szuka jeszcze dobrych wojowników. W tem sprawie zgłasza się srebrnowłosa Bruna, która głośnym i pewnym siebie zachowaniem wydaje się być świetnym materiałem na awanturnicę. Tylko Mabon zauważa szramy po samookaleczeniach (?) na jej udach i ramionach. Montcort dla żartu proponuje sprawdzenie jej umiejętności i zmierzenie się z Festem, któremu kobieta też nieszczególnie przypadła do gustu.

Drużyna napuszcza Brunę na Festego, który sam z siebie rozmyślnie ją denerwuje. Wojowniczka jest jednak solidnej postury, co może się skończyć dla kuglarza przykro.
MG zatroskany patrząc na to co robi Feste – Masz jakiś pomysł na wybieg w walce z nią?
Simeon – Raczej na nową postać…

O mały włos jedynie Feste wygrywa dzięki swej szybkości i sprytowi, bo Bruna okazuje się rzeczywiście całkiem niezłą wojowniczką. Mimo porażki drużyna proponuje jej standardowe 50% działki udziału i wita w szeregach. Czy to z tego powodu, czy może dlatego, że Feste ostatnio źle się czuje we własnej skórze i chodzi rozdrażniony i zły, znika nagle z oczu towarzyszom i postanawia sam powrócić do gildii alchemicznej. Po drodze mijając grupę pijanych kupców, sam ze zdziwieniem odkrywa, że nie zamierza pozbawić ich sakiewek, choć łup wydaje się być dziecinnie prosty do sięgnięcia po niego. Czego nie robi Feste robią ulicznicy i Feste rzuca się za nimi w pościg, aby oddać (!!!) sakiewki poszkodowanym. Dzieciaki jednak są szybkie, a nade wszystko świetnie znają okolicę, bo wkrótce znikają mu z oczu.

9 dzień starości

Montcort dostaje wiadomość o powrocie Eamwunda Condy do Sotham, chce spotkać się z sokolnikiem jeszcze tego samego dnia. Całą drużyna stawia się w zamku portowym, ku zdziwieniu szlachcica, który w tej niezręcznej sytuacji tłumaczy jak się sprawy w mieście mają i ponawia propozycję nadania przez barona Arlesa Wellsona tytułu szlacheckiego Montcortowi. Tylko on jako pochodzący z dobrej, argadyjskiej rodziny może mieć możliwość uzyskania takiego zaszczytu. Arles Wellson potrzebuje po swojej stronie jak najwięcej wiernych ludzi, aby przeforsować swoje stanowisko, pozostania Sotham odrębną dziedziną tak od Argad jak i Paezurii.

Morskie diabły siedzą na wybrzeżu, Argadyjczycy czekają na hołd Wanryka, a Paezuria ze wszystkich sił chce przekonać, że chętnie pomoże Sotham zupełnie bezinteresownie. Czarne chmury wiszą nad miastem i wyspą Rocranon. Montcort wacha się, obiecuje dać wkrótce odpowiedź, Eamwund oznajmia, że za dwa dni odbędzie się narada wojenna, na której powinien się stawić.

Drużyna opuszcza zamek w rozterce. Co teraz począć? Jak powinien zachować się Montcort? Jak to wpłynie na integralność drużyny? Simeon po cichu odłącza się od grupy i zmierza ku świątyni Kościoła Ostatecznego Porządku, gdzie chce przekazać Oethedowy z Byrne informacje o kulcie Thilleopessi. Zostaje tam do późnej nocy, badając wraz ze starym kapłanem historyczne księgi.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.