Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 82 - Przyjaciele i wrogowie


Feste
kuglarz
3 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
2 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
3 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Drużyna z ciekawości wychodzi na korytarz, którym zmierza w ich kierunku zamaskowana postać w czarnym płaszczu, wsparta na budzącej respekt halabardzie. Postać niskim i chrapliwym głosem domaga się aby drużyna padła przed nim na twarz, co ta raczy kompletnie zignorować. Korytarz staje nagle w ogniu a drużyna wsparta jaszczuroludźmi Hashbela i ożywionym, kamiennym posągiem wycofuje się do kuźni, gotowa w tym miejscu przyjąć nadchodzący atak.

Nagle w płomieniach pokrywających ściany korytarza awanturnicy widzą obrazy piekielnej armii, maszerującej tysiącami, poganianej batami demonów. Cień strachu pada na niemal wszystkich, tylko Feste widzi, że to wszystko jest po prostu iluzją ale jego zapewnienia nie wystarczają drużynie.

Podłoga zaczyna falować i deformować się tworząc rosnące bąble, które po pęknięciu uwalniają zdeformowane, humanoidalne stworzenia niemal z marszu atakujące drużynę. Do walki ze stworami ruszają jaszczuroludzie i posąg, wspierani celnym ostrzałem z tylnych rzędów. Wkrótce w pierwszym rzędzie walczących wspiera również Keffar i tak powoli udaje się stworzyć barierę nie do przejścia przez piekielne potworności.

Tymczasem niemal niezauważony z tyłu pojawia się zamaskowany przeciwnik, przeniesiony na flankę awanturników przez jego plugawą magię. Z początku tylko Nuadu i Feste są świadomi nowego zagrożenia i starając się związać go walką zwracają na niego uwagę części swoich towarzyszy. Celny cios kamieniem z procy Festego powoduje, że spada iluzja skrywająca przeciwnika i oto ukazuje im się pokraczne stworzenie wyglądające na gargulca. Rzucony we wściekłości przez stwora czar oślepia Simeona, Nuadu i Hasbela, którzy wycofują się z walki, tymczasem Montcort, i Feste starają się zmasowanym ostrzałem oddalić od siebie zagrożenie, a do starcia wręcz ze stworem wchodzi Windher.

Choć jaszczuroludzie nieźle sobie radzą, to cios za ciosem coraz bardziej osłabione, wydają się zaczynać przegrywać z piekielnymi stworzeniami i oddawać im pola.
Nuadu podnieconym głosem – Uwaga! Jaszczurki nam się kończą!

Przy wejściu do kuźni walka robi się coraz dramatyczniejsza. Jaszczuroludzie ranieni przez pokraczne stworzenia coraz bardziej wycofują się, pozostawiając niemal cały ciężar walki na kamiennym posągu. Ten moment wybiera Keffar żeby osłabić ich dodatkowo i zaszarżować na Abiszaja, bo on to wszak być musi i wybiera po temu najlepszy moment, gdyż stwór oczarował właśnie Windhera i chce skierować go przeciw własnym towarzyszom.

Przerażone xvarty czepiają się nogawek portek Festego starając się za nim schronić, ten mimo ciężkiej pozycji po raz kolejny trafia celnie przeciwnika z procy. Keffar wchodzi do walki bezpośredniej z Abiszajem, ten jednak potężnym ciosem rani go, rozwścieczając Ostrojczyka, który po krótkiej wymianie sztychów, dekapituje potwora. Jak po przebudzeniu ze złego snu, wszystkie potworności znikają w oparach ciemnego dymu i wkrótce po armii przeciwników nie ma żadnego śladu. Drużyna zajmuje się opatrzeniem ran, a te są niebagatelne. Na szczęście wszyscy przeżyli.

Hasbelu zgodnie z obietnicą ma opowiedzieć bohaterom o tym miejscu i sposobie na walkę z Morskimi diabłami. Kobold jest bardzo niechętny oprowadzaniu bohaterów po twierdzy, ale daje im do zrozumienia, że jest ona tylko maleńką częścią podziemnego świata. Prowadzi bohaterów do odwiedzonej już przez nich świątyni z freskami, gdzie opowiada o tajemniczej sile zwanej Thileopessia, która walczyła w zamierzchłych czasach z chaosem, również wtedy kiedy o pomoc przychodzili prosić ludzie. Na jednym z obrazów widać rycerza w lśniącej zbroi o gadzim hełmie. Ma być to awatar Thileopessii, która prowadzi ludzi do walki z wychodzącymi z morza stworami. W jej ręku lśni jakiś przedmiot, który wedle słów Hasbelajest symbolem przymierza między rasami.

Simeon podejrzliwy wobec koboldzkiego szamana i czując do niego organiczną niechęć bada jego umysł zaklęciem czytającym myśli i odbiera echo zaniepokojenia stworzenia, oczekującego niecierpliwie nadejścia jakiegoś wsparcia. Wściekły alchemik rozkazuje posągowi schwytać kobolda co ten czym prędzej czyni. Zdezorientowani i ranni jaszczuroludzie rzucają się na drużynę, próbując uwolnić swojego wodza.

Niedawni sojusznicy rzucają się sobie do gardeł. Towarzysze chcieli by zatrzymać nie rozumiejących nic jaszczuroludzi, jednakże żadna ze stron nie zna języka drugiej.
Simeon przypomina sobie o wolnym slocie języka, który posiada Keffar – Może Keffar zrobi użytek z wolnego języka i nauczy się jaszczurzego?
Keffar właśnie raniony przez jednego z jaszczuroludzi, odpowiada z przekąsem – Taaa. Już umiem po jaszczurzemu… za 8 obrazeń…

Raniony rzuconym przez jaszczuroludzia nożem Simeon czuje w umyśle Hasbela formujące się zaklęcie, ostrzega stworzenie jednak szaman nie zamierza przerwać jego rzucania. Nuadu, Feste, Montcort i Keffar wykańczają jednego po drugim osłabione stworzenia, Mabon błaga Simeona aby uwolnił Hasbelu, chaos zaczyna osiągać niebotyczny poziom. Kiedy Keffar i Mabon zapadają w sen pod wpływem zaklęcia Hasbelu, Simeon wydaje rozkaz posągowi aby skręcił koboldowi kark.

Szok wynikający z tego jak potoczyły się sprawy jest przytłaczający. Nikt nie może zrozumieć w jaki sposób niedawni sojusznicy stali się w kilka sekund śmiertelnymi wrogami. Dlaczego Simeon rozkazał posągowi bez litości zgładzić kobolda. Wściekłość miesza się z niezrozumieniem.

Po sesji gracze długo zbulwersowani są postępowaniem Simeona, w końcu pada propozycja stworzenia koszulki z napisem: “Simeon Shot First”.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.