Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 79 - List z nieodległej przeszłości


Feste
kuglarz
2 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
1 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Keffar powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem Simeona i stałą opieką Mabon. Biedak jeszcze nie wie, że jego ryś, Lynx, zginął po swojej panicznej ucieczce – drużyna nie zdążyła przybyć na czas. Choć Simeon i tak za cud uważał uratowanie Keffara.

Podczas długich wieczorów, przy czuwaniu, Simeon głęboko przemyśla plan dotyczący dalszej penetracji lochu – bardzo boi się o swoich pozostałych towarzyszy i chce zaradzić zarówno na problem żółtej pleśni jak i nieznanej istoty z klatki, która mogłaby się okazać śmiertelnie niebezpieczna. Plan ten przedstawia, gdy tylko Keffar dochodzi do siebie, na tyle, że może rozumieć co się do niego mówi. Niestety mówienie sprawia mu duże problemy i może mówić jedynie szeptem.

Keffar, gdy tylko dowiedział się o losie rysia, zaczyna rozpytywać tubylców o możliwość zakupu łodzi. Początkowo drużyna jest zdezorientowana, ale po chwili wpadają na pomysł – Keffar, ostrojskim zwyczajem, będzie chciał oddać ciało swojego towarzysza morzu. Po krótkich poszukiwaniach, jeden z mieszkańców zgadza się odsprzedać starą łódź, po dość zawyżonej cenie. O dziwo Keffar nie skąpi – towarzysze chyba jeszcze nie znali go z tej strony. Ten akt lojalności zjednuje mu resztę drużyny i wszyscy, z wyjątkiem Simeona, który mruczy coś pod nosem o konieczności zajęcia się problemami ludzi, zjawiają się o zmierzchu u boku Keffara, który przygotowuje ciało swojego zwierzęcego towarzysza do ostatniej podróży. Gdy łódź oddala się w stronę pełnego morza, Keffar ze smutkiem w oczach kiwa głową w stronę Montcorta, który oddaje strzał i podpala łódź. Przepełnieni smutkiem towarzysze patrzą na płonący punkt na horyzoncie, rozmyślając o tym, jak sami blisko śmierci się znaleźli.

O Montcorcie podczas ceremonii:
Simeon – a on trafi do tej łodzi?
MG – Montcort jest przecież świetnym strzelcem…
Keffar – Powiedziałbym coś, gdybym był złośliwy
Montcort – Nie możesz nic mówić! Bo się nałykałeś grzybów! hehehe…

Gdzieś w międzyczasie drużyna jest świadkiem jak jakiś nieznany okręt cumuje nieopodal Kalmara. Niedługo potem zjawia się posłaniec, który na ręce Montcorta składa zalakowany list. Mimo wzbudzenia ogólnej ciekawości, Montcort postanawia początkowo zachować treść listu dla siebie. Dopiero gdy drużyna zostaje sama, bez dodatkowych par uszu w postaci Geltha i jego ziomków, Montcort ujawnia treść wiadomości, która okazuje się pochodzić od Eamwunda Condy i zawiera informacje o aktualnych intrygach przewalających się według niego przez Sotham. Ponoć sir Guiosa zebrał sporą część z załogi Sotham, ludzi kŧórych drużyna szkoliła, i pociągnął na nową krucjatę. Osłabione Sothem jest areną starć polityczynych pomiędzy stronnictwami wspierającymi z jednej strony Argady a z drugiej Paezurię, w szczególności rosnący w siłę Kościół Ostatecznego Porządku mocno naciska na przyjęcie pomocy ze strony króla Paezurii. Eamwund nalega, aby Montcort zebrał przyjaciół i jak najszybciej wracał do Sotham, gdyż kazda pomoc ze strony ludzi wspierających niezależność Rocranon jest teraz wskazana.

Montcort kwituje treść listu stwierdzeniem, że według niego powinniśmy wracać, jeśli chcemy jeszcze kiedykolwiek mieć gdzie wracać. Mabon i Feste okazują niechęć co do tego pomysłu, naciskani, wyjawiają swoje motywy. Mabon szuka brata, który zaginął na morzu, ale nie widzi możliwości uzyskania tych informacji w Sotham (straciła nadzieję po wielu nieudanych próbach). Feste najwyraźniej nie chce mieszać się w politykę, co związane jest z jego paezurskim pochodzeniem. Montcort i Keffar jednak szybko obiecują pomoc dla Mabon – mimo, że deklaruje ona, że nie ma jak za to zapłacić – towarzysze zgadzają się, że przyjaciołom trzeba pomagać. Mabon jest wyraźnie podbudowana tym, że wreszcie znalazła ludzi, którym może zaufać. Feste natomiast stwierdza, że przecież ciągle może wykorzystać swoje wcielenie w rolę błazna – nie wyjaśnia jednak dlaczego tak bardzo boi sie wykrycia przez paezurczyków.

Drużyna odczekuje kilka dni, do 5 dnia Starości, w tym czasie Keffar dochodzi do siebie, a Simeon zajmuje się uzupełnieniem zapasów drużyny (mikstury leczące i zioła).

5 dzień Starości

Ponownie drużyna wraca do lochu. W znanych już sobie korytarzach bohaterowie spotykają żuki olejowe. Nauczeni ostrożnością, próbują je najpierw zwabić w pułapkę. Feste rzuca granatem zapalającym Simeona, ale straszliwie nie trafia. Mimo to jeden z żuków staje na chwilę w ogniu. Żuki rzucają się w pościg. Gdy tylko jeden z nich przekracza próg komnaty, Keffar zwinnym ruchem zamyka drzwi, izolując pojedyncze stworzenie. Drużyna natychmiast atakuje i zabija je. Mimo tak przemyślanego planu i tak żukowi udaje się plunąć żrącą wydzieliną w Montcorta, który natychmiast zostaje poparzony. Skacząc z bólu w koło pomieszczenia zrywa z siebie zbroję, aby unikając dalszych poparzeń. W tym czasie pozostali członkowie drużyny dobijają drugiego żuka, który został za drzwiami.

Teraz czas na test odwagi. Drużyna wraca do korytarzy zainfekowanych żółta pleśnią. Wykorzystując metodę Keffara rzucają fragmentami ławek w kierunku gdzie znajduje się pleśń, po to aby wywołać reakcję wyrzucenia zarodników, co też się dzieje. Simeon odbezpiecza jeden granat zapalający i rzuca w chmurę śmiercionośnych zarodników, podpalając je, a także pleśń na ścianach. Ostatnie pozostałości wypalone zostają przez Montcorta dzięki zmyślnie umieszczonej pochodni na kiju.

Przed ruszeniem w dalszą drogę Mabon postanawia wykorzystać swoje zdolności i rzuca czar spojrzenia w świat duchów. Rozgląda sie wokoło i zauważa, że kryształ lewitujący na środku komnaty wydaje się mieć dobrą, pozytywną aurę. Tego samego nie da się powiedzieć o sąsiednim pokoju, w którym znajduje się zawał i rozbita klatka. Makabryczny obraz demonicznych istot przedzierających się przez ranę w osnowie rzeczywistości odrzuca Mabon i wywołuje w niej strach. Zapytana, opowiada co widziała. Simeon próbuje wykryć magie w tym pomieszczeniu, ale nić tam nie ma – być może Mabon widzi jakiś relikt przeszłości – co jeszcze bardziej utwierdza Simeona w przekonaniu, że trzeba bardzo uważać na te istotę uwolnioną z klatki.

Z jakiegoś powodu Keffar wydaje się być onieśmielony manifestacją mocy Mabon. Wydaje się, że zyskała u niego wielki szacunek. W czasie gdy Mabon i Keffar rozmawiają Simeon i jego uczeń Artin ustawiają pułapkę, która ma ostrzec druzyne przed kimkolwiek, kto wdarłby się do pomieszczenia z kryształem.

Drużyna rusza dalej, tunelami uprzednio zajętymi przez pleśń. Tutaj Mabon znów ma wizję – widzi omen czarnego kruka wylatującego z zakrętu tunelu, co bardzo ją przeraża. Za najbliższymi drzwiami drużyna znajduje dziwne pomieszczenie – całkowicie puste, ale wypełnione zapachem ozonu. Podejrzliwy Simeon wrzuca tam różne przedmioty – aby sprawdzić, czy nie wywoła jakiejś magicznej pułapki – np. gromów, które mogą tego typu substancje katalizować. Gdy do pomieszczenia zagląda Mabon, poprzez swoje wejrzenie w świat duchów widzi bezkresna przestrzeń – jakby znajdowała się wiele kilometrów nad ziemią – po horyzont widać błękitne niebo.

Warto nadmienić, że otwierając drzwi do tego pomieszczenia, drużyna usłyszała trzaśnięcie drzwi w innej części korytarza – co omal nie przyprawiło część drużyny o zawał.

Drużyna postanawia zostawić dziwne pomieszczenie w spokoju. Za kolejnym zakrętem wzmocnione duchowe spojrzenie Mabon przyprawia ją o atak paniki. Radzi, aby za nic nie otwierać następnych drzwi. Festego pożera jednak ciekawość i po uprzednim sprawdzeniu drzwi na obecność pułapek zagląda do środka. A tam… na środku komnaty dostrzega ludzką sylwetkę, lewitującą w powietrzu i makabrycznie rozpiętą, jakby na kole do tortur. Wykrzywiona twarz wydaje się przeraźliwie krzyczeć, mimo, że nie dobiegają z krtani żadne dzwięki. Postać lewituje nad dziwnym pentagramem wytrawionym w posadzce pomieszczenia. Oprócz niego, nie ma w pomieszczeniu chyba nic. Przerażony Feste szybko zamyka drzwi i nie chce pokazać ani powiedzieć co jest za nimi. Zmuszony naciskianiem Simeona opowiada ze szczegółami co widział.

Drużyna obchodzi pomieszczenie i udaje się do innej części korytarza. Tutaj znów Feste zagląda pierwszy. Na szczęście nie ma nic makabrycznego. Pomieszczenie wypełniaja dzbany z popiołem, którego pełno jest także na podłodze.

O Festem:
Keffar – Ja tam patrze mu za ramieniem, bo ten bydlak jak widzi coś fajnego to od razu zamyka

Za załomem korytarza znajdują się kolejne drzwi – prowadzące jak się okazuje znów do pomieszczenia z uwięzioną istotą w pentagramie. O dziwo, zaglądając do pomieszczenia Simeon i Feste z przerażeniem stwierdzają, że istota jest do nich znów odwrócona przodem – wpatrując się w nich jakby świadomymi oczyma. Simeon rozpoznaje w istocie mieszkańca innych wymiarów – tak jak opisali to w księdze “O znaczeniu żywiołów”. Szczegółów jednak nie jest w stanie sobie przypomnieć.

Drużyna opuszcza przeklęte korytarze, po drodze zahaczając o pomieszczenie, które wygląda jak amfiteatr. Pod sceną Feste znajduje skrzynię na rekwizyty, ale nie ma w niej skarbów, tylko jakieś stare szaty, wyglądające na ceremonialne lub należące do jakiegoś kultu.

Drużyna przechodzi znów przez salę z wielkim kryształem i udaje się krwawym śladem do nowego pomieszczenia. Tutaj znajdują dwie ogromne rzeźby, stojak na świece i oddzielone od reszty pomieszczenia solidną kratą trzy katafalki. Bohaterowie spędzają sporo czasu próbując odkryć o co chodzi z tym pomieszczeniem, jednak bez efektów. Zostają dwa mozliwe wyjscia – jedno w dół a drugie na wschód. Podążając na wschód drużyna znajduje pokój mieszkalny i zaklinowane we framudze drzwi, z zerwanym jednym z zawiasów – to rozwiązuje zagadkę nieotwieralnych drzwi, z którymi spotkali się wcześniej. Wykorzystując odrobinę sprytu i małą dźwignię, towarzysze otwierają drzwi, aby skrócić sobie ewentualna drogę powrotu na powierzchnię. W tym czasie Feste przeszukuje pomieszczenie i znajduje sporej wielkości skrzynkę, ukrytą we wnęce podłogi – pod deskami. Po tym sukcesie drużyna gromadzi się wokół ostatnich (?) nieotwartych drzwi na tym poziomie – ale co za nimi znajdą – tego dowiemy się następnym razem.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.