Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 75 - Owieczka na ruszcie


Feste
kuglarz
2 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
1 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
3 lvl

Szeroka na 7 i głęboka na 12 metrów rozpadlina powstała nagle w niejasnych okolicznościach. Na jej dnie widać tunel, z którego wedle słów synów latarnika wychynąć miał troll i porwać owcę, która spadła na dno parowu. Bohaterowie mocują liny i na oczach ciekawskiej gawiedzi (do latarnika i jego rodziny, dołączyły dzieciaki z sąsiedzkich farm) opuszczają się w dół.

Rozpadlina powstała w miejscu jakiegoś podziemnego pomieszczenia. Pod zwałami kamieni i ziemi widać fragmenty zdruzgotanej posadzki. W tymczasowej ścianie, przysypane kamieniami tkwią drzwi z szarego, kamiennego z wyglądu drzewa. Te nie dają się otworzyć, przynajmniej nie bez ogromu włożonej pracy, za to po drugiej stronie rozpadliny zieje wilgocią mroczny otwór korytarza.

Zdziwienie bohaterów jest ogromne, kiedy zdają sobie sprawę, że korytarz jest wynikiem pracy wcale zdolnego architekta. Ciosany kamień ścian, wysoki sufit, kamienne płyty posadzki. Krótki korytarzyk prowadzi do sali z piecem do wypalania naczyń i dużą ilością, przeróżnej wielkości garnków, stągwi, miseczek i flasz wypełnionych dziwnymi substancjami. Kolejne drzwi i drużyna staje w jadalni z długim drewnianym stołem i ławami, na których walają się sztućce i miski po jakby dopiero co skończonym posiłku. Słowo dane Geltemu zaczyna ważyć więcej niż się początkowo wydawało.

Za kolejnymi drzwiami Keffar zatrzymuje drużynę. Na samym środku skrzyżowania korytarzy stoi metrowej długości żuk, o świecącej oleiście skorupie i groźnie zadartymi w górę rogami, zaraz za nim drugi jego pobratymiec. Drużyna mierzy się z niepewnymi stworzeniami wzrokiem przez dłuższą chwilę, a Keffar powolutku wycofuje wszystkich do jadalni. Stworzenia również oddały pola, wycofując się gdzieś w głąb kompleksu. Niestety okazało się, że te dwa to tylko połowa z żerujących w spiżarni gigantów, reszta przypadkowo odcięta od wyjścia rzuca się wściekle na drużynę.

Jak to już jest w zwyczaju, pierwszy impet przyjmuje na siebie Keffar. Pierwszy z żuków pluje na niego oleistą substancją parząc boleśnie odsłonięte fragmenty ciała łowcy, po czym szarżuje z nisko pochylonym łbem paskudnie rogami raniąc słabiej opancerzone nogi. Drużyna rzuca się do walki. Nuadu stara się zasłonić mniej odpornych na ciosy towarzyszy i sam zostaje lekko ranny, ale poza tym już nikt nie zostaje poszkodowany. Kilka minut później wszyscy ze współczuciem patrzą na opatrywanego Keffara, którego skóra pokryła się czerwienią oparzeliny i bąblami. Feste proponuje jakiś specyfik, który jednak prócz tego że pomaga, również straszliwie piecze, zamieniając marudzącego Keffara we wściekłego marudzącego Keffara. Obywa się jednak bez ofiar.

Okazuje się, że żuki przyszły krętymi schodami ze znajdującego się około 8 metrów niżej poziomu. Z małej komnaty, na którą wychodzą schody, awanturnicy przenoszą się do korytarza, w którym wyraźnie pachnie pieczystym. Skradając się bohaterowie docierają do otwartych drzwi dużej komnaty na środku której, nad ogniem opieka się nabita na ruszt owieczka. Na wielkim stosie skór i śmieci służącym za barłóg leży natomiast śmierdzący troll, podśpiewując pod nosem jakąś nieznaną piosenkę.

Jeszcze ciszej niż poprzednio, awanturnicy wycofują się do pomieszczenia ze schodami i postanawiają przemyśleć dalsze posunięcia. Dość żywiołową rozmowę przerywają jednak zbliżające się dźwięki ciężkich kroków i pobrzękiwania metalu. Drużyna cichcem wbiega po schodach na wyższy poziom.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.