Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 76 - Głowa trolla


Feste
kuglarz
2 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
1 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
3 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Drużyna wycofuje się szybko na wyższe piętro i zajmuje strategiczne pozycje, w cieniu pomieszczeń po obu stronach korytarza. W ostatniej chwili Feste orientuje się, że w przejściu leżą truchła dwóch żuków i odciąga je do jadalni, chowając się pod stołem. Mabon pośpiesznie gasi pochodnię. W głębi korytarza widać łunę, a na jej tle zarysowaną humanoidalną sylwetkę. Istota zbliża się, a po chwili widać, że za nią podążają następne. W gadzich łuskach lśnią odbite płomienie lampy. Istoty mają potężne chitynowe zbroje i ciężkie, nabijane zadziorami pałki. Montcort i Nuadu po cichu naciągają cięciwy łuków, a Feste w ukryciu przygotowuje śmiertelną niespodziankę zanurzając pociski do procy w dziwnej substancji. Gdy tylko jaszczuroludzie mijają ukrytą drużynę, Montcort i Nuadu wypuszczają strzały. Feste pudłuje strzelając z procy, jednak zaraz z cienia wypadają Winder i Keffar zajmując wrogów. Jednak jaszczury nie poddają się łatwo. Szybko przyjmują pozycje obronną pozwalając wycofać się najbardziej rannemu. W tym czasie Simeonowi udaje się załadować świeżo zakupioną kuszę, jednak ze strzałem wstrzymuje się, zastanawiając się – jak się właściwie z tego strzela? Kiedy w kolejna salwa łuczników trafia jaszczury a Feste nokautuje jednego celnym uderzeniem zatrutym kamieniem, jeden z reptilonów (najbardziej ranny) postanawia się wycofać i zapewne wezwać pomoc. Keffar rzuca tarczą, ale nie trafia, natomiast Simeon, który odkrył właśnie mechanizm spustowy, wychyla się zza węgła i strzela do uciekiniera. Bełt trafia w sam środek potylicy i martwy gad spada z głuchym łoskotem po schodach na dół. Keffar z niedowierzaniem patrzy na uczonego, który tylko wzrusza rękami z wyrazem na twarzy mówiącym: “No co, szczęście nowicjusza”. Z drugiej strony Feste dobija sparaliżowanego jaszczura i rusza do kolejnej szarży, na ostatniego wroga, z którym w śmiertelnym tańcu zwarł się Nuadu z precyzją chirurga operujący swoimi dwoma toporami. Co i nuż zadaje drobne, ale bolesne rany, sam będąc nieuchwytny. Ośmielona Mabon dokłada swoje trzy grosze, przypalając jaszczuroczłeka pochodnią. Po kilku chwilach przeciwnik zostaje dosłownie rozniesiony na szablach przez wojowników drużyny.

Dwugłos o pechu w kościach:
MG – Montcort, nie wiem czy dobrze to o tobie świadczy, ale po twoim strzale Keffar się zesrał… ze strachu o własne życie
Nuadu – Wydało się! Mam toporki z sera… Musze pilnować, żeby Mabon nie zeżarła…

Po walce Keffar szybko wydobywa lampę, która razem z jaszczurem spadła na dno schodów, gdzie wznieciła mały pożar. Bez źródła paliwa pożar szybko wygasa. W tym czasie drużyna przetrząsa zwłoki pozostałych jaszczurów, w czym, o dziwo, przoduje Mabon. Ze znalezionego ekwipunku najbardziej godne uwagi są specyficzne zbroje i tarcze, zrobione z jakiegoś rodzaju naturalnych skorup. Okazuje się też, jak paskudne były maczugi użyte przez jaszczuroludzi – pełne metalowych, piekielnie ostrych kawałków metalu.

MG – Tą maczugą robisz na polu walki spustoszenie jak Mabon w spiżarni!

Po chwili drużyna słyszy dochodzące z dołu głośnie tupanie. Ktoś jednak usłyszał hałas na schodach i teraz nadchodzi, do tego, sądząc po głośnym zachowaniu, dość pewny siebie. Drużyna szybko powtarza manewr z ukryciem się w cieniu i już po chwili widzi przed sobą na schodach sylwetkę trolla. Nuadu i Montcort chcą znienacka strzelić do trolla, ten jednak jest świadomy ich obecności. Ku przerażeniu Nuadu w jego stronę leci kociołek pełen czegoś, co najprawdopodobniej jest wrzącym gulaszem. Szybko rezygnuje ze strzału i zwinnie odskakuje do tyłu. Troll przechodzi do szarży trzymając w reku paskudnie wielką, choć pozbawiona zadziorów maczugę. Wystrzelony z kuszy Simeona pocisk nie ma szans zatrzymać potwora – wywołuje jedynie draśnięcie. Troll wpada na wycofującego się Nuadu, ale w tym momencie do walki dołącza Keffar, zapamiętale tnąc potwora. Kolejne strzały Montcorta, Feste i Simeona okazują się także celniejsze. Rozochocony Simeon kolejny raz ładuje swoja kuszę i oddaje strzał i tym razem – o zgrozo! – trafia w nogę Windera. W tym momencie postanawia odłożyć kusze na bok, a wyciągnąć dobrze mu znane mikstury podpalające – w walce z regenerującym się trollem na pewno się przydadzą. Po kilku chwilach troll zostaje zmasakrowany, udaje mu się jednak dość mocno poszarpać wojowników. Nieprzytomnego trolla podpala Simeon, kończąc w ten sposób jego żywot raz na zawsze. Drużyna postanawia wycofać się z lochów, zabierając ze sobą głowę trolla jako trofeum dla wieśniaków.

Gdy drużyna dochodzi do zapadliska i spogląda w górę widzi rząd głów wystających znad krawędzi urwiska – wszyscy mieszkańcy wyspy z niecierpliwością czekają na wynik wyprawy. Nie tracąc czasu bohaterowie łapią za liny i wspinają się na górę. Droga ta okazuje się szczególnie uciążliwa dla Keffara, który z bólu aż zgrzyta zębami, gdy raz po raz musi oprzeć ciężar ciała na poparzonej ręce. Na szczęście Simeon obiecał, że szybko przygotuje specjalną maść, uśmierzającą ból i przyspieszającą gojenie – i do jej przygotowania zabiera się od razu.

W tym czasie reszta drużyny wdaje się w ożywiona dyskusję z mieszkańcami. Głowa trolla wywołuje nieskrywaną trwogę u starszych i wielkie zaciekawienie wśród dzieci. Gelto, dowiedziawszy się co znajduje się w dole, łapie się za głowę i nalega aby jak najszybciej dziurę zasypać. Drużyna jednak powstrzymuje wieśniaków – co jeśli gdzieś na wyspie jest inne wyjście? Co jeśli loch otworzy się znów za jakiś czas, gdy nikogo na ratunek nie będzie? Simeon natomiast bardzo zainteresowany jest historią wyspy i ewentualnym pochodzeniem lochu, jednak nikt z obecnych nie jest w stanie powiedzieć mu nic więcej – w związku z tym popiera wniosek drużyny o niezasypywanie rozpadliny. Po naradzie wieśniacy zgadzają się i postanawiają wystawić straże nad rozpadliną, gdy bohaterowie będą ja badać. Drużyna zakłada obóz i sprowadza dodatkowy prowiant ze statku, gdy tymczasem mieszkańcy wyspy udają się do swoich domów po ekwipunek.

Gdy wraca Gelto jest ubrany w dobrze dopasowaną, choć nieco zaniedbaną ciężką kolczugę a przy pasie ma miecz (?). Reszta wieśniaków jest znacznie słabiej wyposażona – w proste narzędzia rolnicze. Gdy przygotowują się do zejścia, bohaterowie stają się świadkami dziwnego wydarzenia – oto w dole przed nimi pojawiają się jakieś istoty. Po dokładniejszym przyjrzeniu się okazuje się, że są to ludzie, choć zachowują się raczej dość prymitywnie. Z jakiegoś powodu zaczynają przekopywać stertę kamieni po przeciwnej do wejścia do loszku stronie wąwozu. Simeon postanawia nawiązać z nimi dialog: “Haj wy tam na dole!”. Odpowiada seria basowych dźwięków z grubsza przypominających coś w rodzaju mowy, po czym istoty znikają w loszku. Pojawiają się chwilę później w asyście dwóch jaszczuroludzi. Montcort oddaje strzał, trafiając jednego z jaszczurów. Cała grupa ucieka.

Po odczekaniu paru minut drużyna ostrożnie schodzi na dół rozpadliny. Keffar pierwszy wchodzi do pomieszczenia kuchennego / pracowni, tylko po to aby stanąć oko w oko z człowiekiem – troglodytą. Za Keffarem stoją jednak Montcort i Nuadu i szybko posyłają strzały w dzikiego. Ten jednak jest twardszy niż wygląda! Dopada Keffara i zadaje mu nieznaczne rany, jednak Keffar nie pozostaje dłużny i szybko kilkoma celnymi ciosami rozprawia się z dzikim.

O Montcorcie zadowolonym ze swojego strzelania:
Simeon – Montcort, w końcu przeciwnicy dla Ciebie!
Montcort – Z.A.M.K.N.I.J. S.I.Ę.!

Drzwi do jadalni zostały zamknięte. Keffar nasłuchuje i słyszy przyciszone, ale podekscytowane rozmowy w dziwnym dialekcie. W tym czasie Nuadu z Simeonem badają drugie drzwi – do tej pory nie otwierane przez drużynę. W środku znajduje się lodownia – pomieszczenie do przechowywania mięsa i innej łatwo psującej się żywności. Gdzieniegdzie widać jeszcze kawałki lodu, który szybko topnieje. Na czymś co wygląda jak katafalki leżą resztki jakiś istot, kawałki mięsa. W niektórych z nich Simeon rozpoznaje ludzkie wnętrzności.

Nic nie wskazuje na to, aby do pomieszczenia miała prowadzić jakaś tajna droga, tak więc z niesmakiem Nuadu i Simeon wycofują się z tego przerażającego miejsca. W tym czasie Keffar postanawia otworzyć drzwi do jadalni. Seria urwanych chrząknięć, szczeknięć i innych odgłosów, przypuszczalnie przekleństw w prymitywnym języku, oraz mocny opór świadczą, że bohaterowie nie są tu mile widziani. Keffar jednak się nie poddaje i z pomocą Windera i Montcorta wyważają drzwi. Za nimi napotykają trzech troglodytów gotowych do walki. Keffar osłaniany strzałami Montcorta, Festego i Nuadu wycofuje się, wciągając dzikich do kuchni. Tutaj już czeka Simeon z przygotowanymi miksturami. Jedna z nich trafia bezbłędnie i rozbijając się u stóp przeciwników pogrąża atakujących w trujących oparach. Jeden z nich natychmiast pada, dwóch innych dobijają Keffar i Nuadu. Ciąg powietrza w jaskini unosi trującą chmurę do jadalni, gdzie słychać po chwili krzyki bólu i odgłosy kaszlu.

O wędrującej w korytarzach trującej chmurze:
Nuadu – Wachlujemy, Wachlujemy! Dmuchajcie!

Keffar postanawia wykorzystać przewagę zaskoczenia, wielkości, siły i terenu – wbiegając do pomieszczenia i wskakując na ławę i próbując atakować z góry. Niestety, podczas ataku ślizga się na pozostałościach kolacji i ląduje praktycznie bezbronny u stóp przeciwników. Z pomocą przychodzi mu Nuadu wpadając do pomieszczenia jak burza i w rozsiekując w locie jednego z jaszczuroludzi. Pozostali wrogowie zwracają się przeciwko niemu, dając cenny czas Keffarowi, który gramoli się ogłuszony z podłogi. Niestety Nuadu obrywa od nich dość paskudnie, tak iż musi się wycofać. W tym czasie jednak do jadalni zdążyli już wpakować się pozostali członkowie drużyny i celnymi strzałami osłaniają odwrót. Gdy zostaje tylko jeden reptilion Keffar i Nuadu nie mają problemów, aby się z nim rozprawić.

O jaszczuroludziach go atakujących:
Keffar – A oni nie są zdziwieni (zaskoczeni – MG), że tak się wyjebałem?

Drużyna staje w zadumie nad rzezią, której dokonali, zastanawiając się jakie podjąć dalsze kroki. Nie zauważają Mabon, która cichaczem zagląda do jedynego niezbadanego pomieszczenia. Na szczęście jest to tylko swego rodzaju schowek czy spiżarnia i nie kryją się tam żadni nowi wrogowie.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.