Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 71 - Trzy trollątka


Feste
kuglarz
1 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Mabon
łowca duchów
1 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

Niedługo drużyna cieszyła się z zatrzymania regeneracji trolla. Gdy tylko zgasły płomienie, pozostałe rany zaczęły się na nowo zasklepiać. Simeon znów zakasał swój długi płaszcz i tym razem popędził do kowala. W tym czasie Montcort, którego nie najlepszej jakości łuk pękł w zawierusze, łapie reprezentacyjny miecz Festego i znienacka wbija trollowi w plecy. Troll zaczyna chwiać się na nogach, tak więc Feste postanawia wykorzystać jeden ze swoich asów w rękawie i sporo ryzykując rzuca małym nożem prosto w kłębiących się w walce przeciwników. Pech chce, że w tym czasie Keffar wyprowadzając cios włócznią wchodzi na linię strzału (rzutu). Nie dość, że obrywa nożem (póki co wygląda, że niegroźnie) to jeszcze wytrącony z równowagi zadaje bardzo słaby cios. Troll nadal żyje. Nie mija pięć sekund kiedy zaczyna działać trucizna, którą Feste nasmarował swoją broń. Ku przerażeniu wszystkich przyjaciół Keffar pada jak długi. Drużynie udaje się jednak kupić dość czasu, aby powrócił Simeon z wielkim garnkiem oliwy i zapaloną pochodnią. Z żywym, palącym ogniem i lepką oliwą troll nie ma szans. Montcort natychmiast dopada do Keffara, aby sprawdzić co się stało – na szczęście wojownik żyje, choć jest sparaliżowany. Simeon ustala, że przyczyną jest trucizna o nazwie Różany Pąs, która zwiotcza wszystkie mięśnie. Wszystkie. Szybko okrywają Keffara, aby uchronić jego honor przed ewentualnym wstydem. Drużyna znajduje wóz na który ładuje Keffara i stągwię pozostałej oliwy, którą Simeon kupił “na krechę”, tyle że na konto straży miejskiej (chyba się zdziwią).

Gadka-szmatka przed sesją:
Keffar – Kości mi się zepsuły…
Mabon (uczenie) – To się nazywa: osteoporoza.

W międzyczasie zjawia się straż miejska, z dowódcą o imieniu Folke Artin – u niego drużyna miała się zaciągnąć do pomocy w obronie miasta. Mieszkańcy Sotham widząc, że już po wszystkim wychodzą z ukrycia i gratulują drużynie. Jedyna osoba z drużyny Jorunda Byka, która przeżyła masakrę, rudzielec o imieniu Gauwis Willey, zjawia się wstrząśnięty przed drużyną i strażą miejską przepraszając i prosząc o wymierzenie surowej kary. Simeon postanawia dać lepszą lekcję i rozkazuje zapisać się do straży miejskiej, aby młodzieniec pomógł w nadchodzących dniach. Tym okazaniem łaski chyba zjednuje sobie sympatię Gauwisa. Drużyna wraca do Gildii Alchemików aby zająć się rannym Keffarem.

Gdzieś w tłumie znikają Feste z Mabon. W zamieszaniu nikt nie zauważył skąd wziął się sztylet w Keffarze, ale trefniś najwyraźniej lęka się Montcorta, który zaczyna coś podejrzewać. Oboje docierają do magistratu, jednak nie mają dostatecznej siły przebicia, aby znaleźć w tym urzędniczym chaosie kogoś kto pochyliłby się nad ich sprawą. Postanawiają wrócić jutro, w godzinach kiedy nie będzie tylu petentów. Wędrując do kapitanatu spotykają rudzielca (Gauwisa), który został wysłany ze straży miejskiej z misją dostarczenia wiadomości do Gildii Alchemików. Mabon i Feste postanawiają dowiedzieć się cóż to jest za przybytek.

Na miejscu okazuje się, że Simeon i jego uczniowie od dłuższego czasu zajmują się Keffarem. Nie będzie dane im jednak zaznać spokoju, gdyż co rusz pojawiają się nowi goście. Feste, Gauwis i Mabon zostają uraczeni jakąś ciepłą strawą, kiedy drużyna znów jest nagabywana przez Nogli-Cuira do pomocy przy obronie miasta. Ku rozpaczy Montcorta, Mabon okazuje się nie mniejszym łasuchem od Nogli-Cuira. Montort jednak szybko zapomina o Mabon, gdy zauważa Festego zakradającego się do pokoju Keffara. Szybko zagradza mu drogę i wypytuje o zdarzenia dnia dzisiejszego.

Montcort (o nożu) – My to wyciagnelismy z naszego kolegi
Feste – A nie z trolla?
Montcort – Nieeee… ale przyznaje, można pomylić…

Montcort (o sparaliżowanym Keffarze)- Feste, to on jest świadomy? Ok. Keffar, potrzeba mi łuku, wezmę kasę. Kiwnij na “nie” jak się nie zgadzasz. Dzięki, wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć!

Montcort – Feste, to było dobre wejście, ale ustalmy: jak jest walka na poważnie to nie robisz skeczy!

Jednej rzeczy chyba nie wziął Feste pod uwagę podczas tej rozmowy, a mianowicie faktu, że Keffar wszystko słyszał. A Keffar do wybaczających nie należy. Miało się to wkrótce Festemu odbić na nerkach.

W głównej izbie natomiast pozostali rozprawiają o wieściach przyniesionych przez rudego Gauwisa. Twierdzi on, że w pobliżu wsi Mlecze, gdzie Jorund Byk znalazł trolla, było więcej śladów tych przerażających istot. W związku z tym, Folke Artin prosi drużynę o dokonanie zwiadu. Pod nieobecność Montcorta i Keffara decyzję podejmuje Simoen: skoro mamy bronić miasta, nie możemy pozwolić sobie na atak z tyłu. Musimy zbadać sprawę. Stawia jednak warunek, że straż miejska ma dostarczyć co najmniej trzech ochotników, którzy dołączą do drużyny. Na tym dzień się kończy.

Dzień 63 wzrastania

Rankiem drużyna wyrusza na zwiady. Dziwnym trafem Feste co rusz wpada to na ścianę to ze schodów, to przepada przez włócznię… I nie, nic wspólnego z tym nie ma wyjątkowa bliskość uśmiechającego się złowieszczo Keffara. Po paru godzinach podróży drużyna dociera do miejsca, gdzie złapany został troll, następnie po śladach wędruje do jaskini wśród wzgórz. Tutaj okazuje się, że nie zabrano ze sobą odpowiedniego sprzętu do badania jaskiń (pochodni).

Montcort (narzekając na ciągłe lochy) – Następnym razem jak będę grał u Ciebie, to nie będę brał sokoła, tylko kreta bojowego!
MG – przecież gra nazywa się Dungeons & Dragons a nie Meadows & Mandrills! (jak to dokładnie szło?)

Ten problem rozwiązuje rudy Gauwis, przynosząc pochodnie z pobliskiej wioski. W międzyczasie drużyna jest świadkiem jak z jaskini na krótką chwilę wychyla się dziwne, pokręcone stworzenie rozmiaru małego psa – młody troll! Istota widząc tak wiele ludzi szybko ucieka w głąb jaskini wydając prawdopodobnie odgłosy mające być płaczem. Uzbrojeni w pochodnię do jaskini wchodzą Keffar, Montcort, rudy i jeden pomagier przysłany ze straży. W legowisku znajdują jeszcze kilka małych trolli. Staje przed nimi trudny wybór: co zrobić? Małe trolle teraz są niegroźne, jednak co będzie kiedy podrosną? Keffar podejmuje decyzję o zadaniu im szybkiej śmierci teraz – tak aby w przyszłości nie mogły zrobić krzywdy ludziom z pobliskich wiosek, ani aby same nie stały się celem linczu i tortur, jak to miało miejsce w przypadku ich matki. Po wykonaniu krwawego zadania, niepocieszony łowca przetrząsa jeszcze legowisko i ku własnemu zdumieniu odnajduje fragment statku. Okazuje się, że antyczny wrak zawiera ciężką, okutą, wytrzymałą skrzynię, którą też szybko wyciąga z jaskini. Ze sprawdzeniem zawartości drużyna postanawia poczekać aż wrócą do miasta. W nie najlepszych nastrojach, drużyna udaje się w drogę powrotną, kontemplując trudne wybory moralne, które czasami ludzie zmuszeni są podejmować.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.