Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 70 - Groza, która nadchodzi


Feste
kuglarz
1 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Mabon
łowca duchów
1 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
3 lvl
Simeon
alchemik
4 lvl

61 dzień Wzrastania

Na Rocranon zbliża się jesień. Wraz z pierwszymi zimnymi podmuchami wiatru wracają z wyprawy w góry Keffar, Montcort i Windher, a niedługo potem także Avelox uratowany przez mieszkańców jednej z górskich kopalń. Powracając przynoszą smutne wieści, w szczególności bolesne dla Simeona: jego wychowanek, Korin, zginął. W wyprawie życie stracił także Haeri, a los drugiego z uczniów Simeona, maga imieniem Tal, pozostaje zagadką.

W minorowych nastrojach drużyna spędza wieczór we wspólnej izbie nad pracownią alchemiczną w domu w dzielnicy rzemieślniczej (aka Gildia Alchemików), wspominając poległych, wymieniając się informacjami i snując plany na przyszłość. Spotkanie przerywa pojawienie się Nogli-Cuira – wojownika, którego drużyna poznała podczas zdarzeń przy Płaskowyżu Tafli. Nogli-Cuir – obecnie sierżant w straży miejskiej Sotham – przybył z ważną oficjalna sprawą oraz prowadząc niespodziewanego gościa. Najpierw wielkie zdziwienie drużyny, a potem radość z odzyskania starego kompana. Nuadu, bo o nim mowa, natychmiast stał się centrum zainteresowania, kiedy opowiadał historię swego zniknięcia na wyspie Sennej oraz późniejszych losów. Okazało się, że na targu w Mrzyśnie Nuadu dojrzał jakiś przedmiot, który bez dwóch zdań pochodził z jego rodzimej wioski. Nuadu, który do tej pory był przekonany, że nikt z jego ziomków nie przeżył, natychmiast wypytał o przedmiot sprzedawcę – a ten wskazał na wychodzący właśnie z portu statek. Po tym nastąpiła scena, którą drużyna znała z wizji Bjorneja. Okazało się, że na statku rzeczywiście przebywała osoba, która była w stanie doprowadzić łowcę do kobiety żyjącą ongiś w wiosce Nuadu. Niestety kobieta ta w wyniku traumy straciła zdrowe zmysły i nawet plemienni uzdrowiciele w Talzanii nie byli jej w stanie pomóc. Kiedy tylko Nuadu dowiedział się, że w Sotham pojawił się Simeon, postanowił jeszcze u alchemika poszukać lekarstwa na mentalną chorobę swojej krewnej.

Nogli-Cuir przysłuchiwał się wszystkim opowieściom, jednocześnie pałaszując kolejne smakołyki ze stołu, co nie spodobało się chyba Montcortowi (który najwyraźniej zaraził się skąpstwem od Keffara). Cyniczne odcinki Montcorta odbiły się jednak od twardej głowy zawodowego żołnierza i poskutkowały jedynie tym, iż zanim Montcort zdążył zareagować, jego kolacja znalazła się na talerzu Nogli-Cuira.

Po kolacji Nogli-Cuir przeszedł do sedna sprawy z która się zjawił: Sotham znalazło się w trudnym położeniu i potrzebuje doświadczonych w bojach wojowników. Rajd dziwnych istot, o którym szerzyły się plotki, wymusił wymarsz znacznych sił z Sotham pod wodzą Wanryka Śmiałego, czyniąc miasto podatnym na ewentualny atak. Okazuje się, że atak stał się bardzo prawdopodobny, a to za sprawą ostatnich wydarzeń w Pomoście Pawolda. Wioska ta, odwiedzona jeszcze niedawno przez Keffara z drużyną, padła ofiarą najazdów dziwnych istot, które pojawiły się praktycznie znikąd – niektórzy twierdzą, że wyszły z morza. Ocaleni opisywali najeźdźców jako mroczne bestie – diabły. Drużyna podejrzewa, że mogły to być te same istoty, z którymi walczyli na morzu podczas powrotu z Haegavo. Nogli-Cuir przekonuje drużynę, aby zjawili się u niego w porcie w koszarach, a zaproponuje im stanowisko w straży miejskiej. Nie byle jakie stanowisko, ale dowódcze. Drużyna udziela dyplomatycznej odpowiedzi: musimy to jeszcze przemyśleć.

Simeon “wujek dobra rada” – To może byście wynajęli jakichś milicjantów?
Nogli-Cuir – No właśnie próbuję ale jesteście cholernie oporni!

W tym czasie w porcie Sotham ze statku schodzi młoda paezurska kobieta imieniem Mabon. Zdezorientowana wielkością i tłokiem w mieście zaczepia pierwszą lepszą osobę pytając o drogę do najbliższej gospody. Zaczepiony pijaczyna, przedstawia się jako mistrz garncarstwa Tolo (Bolo?) i proponuje Mabon ciepłe miejsce u niego na zapiecku. Zakłopotanej Mabon, która najwyraźniej nie jest przyzwyczajona do zwyczajów panujących w wielkim mieście, po krótkiej wymianie zdań udaje się jednak uzyskać wskazówki co do drogi do najbliższej gospody. Gospoda znajduje się na parterze portowego dźwigu, wielkiej drewnianej (choć podmurowanej kamieniem, na lokalna modłę) budowli pochylającej się nad przystanią. Zanim Mabon udaje się podejść bliżej, drzwi otwierają się z hukiem a ze środka wypada jeden z bywalców karczmy w stanie wybitnie wskazującym na zawodowy status miejscowego pijaka. Za drzwi dobiega głośna muzyka i bije ciepłe światło. Omijając bełkoczącego i próbującego się podnieść pijaka Mabon cichaczem wchodzi do karczmy. Po krótkiej chwili i drobnych poradach szynkarza (“Panienka se siędzie…”) trafia do jedynego w miarę wolnego stolika – zajmowanego jedynie przez trefnisia imieniem Feste. Kurtuazyjną rozmowę przerywa dziewka służebna przynosząca kolację, u której Mabon stara się zamówić wodę do picia, czym wprawia zarówno Festego jak i obsługę karczmy w osłupienie. Suma sumarum, Mabon zadowala się kompotem niewiadomej proweniencji. Miejscem, gdzie nasi bohaterowie ułożą się do snu jest wspólna izba – jedyny pokój dostępny w tej karczmie.

62 dzień Wzrastania

Rankiem, podczas śniadania, Mabon wyjawia Festemu, że poszukuje w Sotham swojego brata. Nie mając nic innego do roboty, Feste o złotym sercu postanawia pomóc damie w opresji i obiecuje zaprowadzić ją do kogoś, kto może wiedzieć więcej. Wybór pada na gildię dokerów lub na lokalny magistrat.

W tym czasie w Gildii Alchemików drużyna decyduje się złożyć wizytę u Nogli-Cuira celem zaciągnięcia się do straży miejskiej, przy okazji uzupełniają ekwipunek u miejscowych handlarzy.

Montcort – 20 kłów! 20 kłów za zwykły łuk? Jak ja to powiem Keffarowi…

Oczywiście spacer po mieście nie może obyć się bez niespodzianek – na placu targowym pojawia się wóz otoczony przez tłuszczę. W środku drużyna dostrzega rannego trolla. Keffar wdaje się w dyskusję z lokalnym “bohatyrem” – dowódcą bandy, która złapała stworzenie. Podczas przechwałek ujawnia on swoje imię: Jorund Byk, ale imię Keffara Twardziela wzbudza większy respekt. Podsłuchany szept jednego z towarzyszy Jorunda ujawnia, że najprawdopodobniej troll spadł ze skały, co oczywiście zapala lampkę ostrzegawczą u co poniektórych członków drużyny. Widząc jednak że pojawia się straż miejsca, drużyna postanawia dać sobie spokój z łysym Bykiem i jego sługusami. Wóz, Byk, tłuszcza i strażnicy oddalają się w kierunku placu broni, aby dokonać linczu na stworzeniu.

Fameous Last Words
Keffar – Ale po co nam broń w mieście?

Na efekty nie trzeba długo czekać – regenerujący się troll, jeden niecelnie rzucony kamień, spłoszony osioł, przeżarta przez korniki drewniana klatka na wozie – to oczywiście najprostsza droga do tragedii. Drużyna jeszcze nie zdążyła dokończyć zakupów, a już słychać przerażone krzyki tłumu rozbiegającego się na wszystkie strony. Na środku placu pozostaje troll trzymający głowę pyszałkowatego Jorunda Byka, z której wystaje pozostałość kręgosłupa. Świadkami makabrycznej sceny są Feste i Mabon, którzy akurat przechodzili niedaleko. Zręczny Feste szybko ściąga zaskoczoną Mabon w bezpieczne miejsce – do kryjówki za skrzynkami z egzotycznymi towarami.

W tym czasie drużyna postanawia potwierdzić swą reputację, i stanąć dzielnie ramię w ramię ze strażnikami miejskimi w obronie ludu Sotham. Pierwszy do akcji przystępuje Nuadu, który kilkoma zręcznymi susami zajmując taktyczną pozycję na dachu pobliskiego budynku i oddaje celnie wymierzony strzał z łuku, prosto w jedno z oczu potwora. W tym czasie Keffar i Winder przystępują do szarży, a z tyłu, celnymi strzałami, wspiera ich Montcort. Uciekający tłum stanowi jednak znaczą przeszkodę. W tym czasie Simeon szybko przetrząsa przepastne kieszenie swojego płaszcza, ale znajduje w nich tylko puste fiolki i garnuszki. Rozglądając się na lewo i prawo zauważa z jednej strony kuźnię z rozpalonym piecem a z drugiej handlarza oliwą. Po krótkiej wymianie zdań z tym ostatnim udaje się mu “na krechę” zdobyć amforę z olejem, po czym przygotowuje dwa granaty zapalające.

W tym czasie Keffar i Winder solidnie już okładają trolla, jednak zauważają, że co i rusz rany na trollu zasklepiają się. Walka może być trudniejsza niż się pierwotnie wydawało. W czasie gdy trwa walka, Feste z Mabon przygotowują się do wsparcia drużyny uwijając się z długim kawałkiem liny. Już po chwili Feste wybiega zza beczek i zarzuca na trolla lasso. Razem z Mabon udaje się im sprowadzić trolla do parteru. Istota jest jednak bardzo silna i nie zamierza się tak łatwo poddać. Simeon nadbiega ze swoimi granatami zapalającymi, ale po drodze potyka się chyba o połę swego długiego (już) płaszcza i zamiast w trolla trafia w Keffara – na szczęście niegroźnie. Przeklinając niezdarność uczonego, Montcort wyrywa drugi granat z ręki oszołomionego Simeona i rzuca w trolla. Płomienie ogarniają istotę na krótką chwilę, przypuszczalnie wstrzymując jego regeneracyjne zdolności… Ale czy aby na pewno?

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.