Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon odc. 64 - Koboldzia ścieżka


Bjornei
szaman
3 lvl
Hæri
wojownik
3 lvl
Keffar
łowca
4 lvl
Montcort
strzelec
3 lvl

Po nocy wypełnionej snami o górach i trollach drużyna prowadzona przez Wardera Robyego ruszyła ku Strażnicy na Mroźnym Kle. Awanturnicy chętnie zadawali pytania o umocnienie i dowiedzieli się, że pod dowództwem barona Redara Porte służy tam dziewięciu zbrojnych. Jednym z nich był sam przewodnik, a drugi został wysłany do Sotham z prośbą o przysłanie wsparcia.

Montcort przekonuje, że nie ma sensu pchać się na przeciw górskim trollom, kiedy wymaga się od nich tylko pilnowania murów. Haeri jest innego zdania.
Haeri – Ile trolli zabiliście w życiu?
Montcort – Zero!
Haeri – Czas to zmienić!

Dzień, który wstał chłodny, zapowiadał się spokojnie i podróż miała przebiec bez niespodzianek, niestety wkrótce bohaterowie zrozumieli, dlaczego miejsce, do którego zbliżali się, zwane było Mroźnym Kłem. Chmury, które pojawiły się znikąd przyniosły deszcz, który wkrótce przerodził się w nieprzyjemny deszcz ze śniegiem i to w środku lata. Dodatkowo zimny wiatr, który dął w tandemie do deszczu, nie ułatwiał podróży.

Z radością awanturnicy przyjęli wiadomość, że zbliżają się do celu, ale miny nieco im zrzedły, kiedy zobaczyli czego przyjdzie im wkrótce bronić. Przez środek górskiej przełęczy przeprowadzony był wysoki, siedmiometrowy mur obronny, którego długość wynosiła około 300 metrów. Na wschodnim krańcu muru, przycupnęła solidna wieża obronna, sięgająca wysoko ponad uzbrojony w blanki szczyt obronnej budowli, po której spacerowało dwóch strażników.

Haeri ostro dalej przekonuje do wyjścia zza bezpiecznych murów. Rozmowa trwa w najlepsze w jedynym znanym przez niego języku.
MG – Wszyscy mówicie po Ostrojsku, oprócz chyba Bjorneia bo on nie zna Ostrojskiego.
Bjornei – To się jeszcze okaże, ciągle mam jeden niewykorzystany, znany język.

Nim udało się dostać przed oblicze barona dowódcy strażnicy, bohaterowie z radością wychylili gorące wino w kwaterach żołnierzy, gdzie poznali najdłużej służącego w tej strażnicy Martera. Baron Redar Porte okazał się blisko czterdziestoletnim człowiekiem o poważnym spojrzeniu, pielęgnowanej, krótkiej brodzie, nieco nieobecnym kiedy ze zmarszczonymi brwiami wsłuchiwał się w słowa bohaterów. Bez zbędnych ceregieli, zaproponował nowym najemnikom uczciwą stawkę i zaprosił do zwiedzania muru obronnego.

Drużyna zastanawia się nad możliwościami obrony długiego muru Strażnicy na Mroźnym Kle.
Bjornei – 300 metrów muru, Haeri biegłby z jednego końca na drugi 20 sekund.
Montcort – W berserku 10!

Szybko okazuje się, że budowa wilczych dołów, co proponował Keffar, czy wylewania gorącego tłuszczu, co postulował Montcort, nie wchodzą w rachubę. Za to za pomocą żurawia do podnoszenia towarów bohaterowie postanawiają zgromadzić na murze kamienie, którymi można by obrzucać trolle jeśli jeszcze raz podejdą pod mur. W zbrojowni udało się też znaleźć wystarczającą ilość gizarm i włóczni, które mogą być przydatne w czasie walki. Montcort z radością odkurzył starą kuszę wałową, którą wraz z Gredą, jednym ze służących w strażnicy, postanowił przysposobić do działania i ustawić na murach nieopodal bramy.

Wszystkich niepokoiło zniknięcie trolli, które po starciu z obrońcami wycofali się gdzieś w pole i już nie wróciły. Keffar postanawia zorganizować zwiad i wraz z Haerim, Bjorneim i Windherem odszukać ślady potworów. Dwugodzinne poszukiwania doprowadzają bohaterów na górską ścieżkę, pełną krzewów i kamieni, prowadzącą gdzieś w góry na północny wschód od strażnicy. Ze śladów Keffar wyczytał, że trolle rozdzieliły się po odstąpieniu od bramy i rozeszły po okolicy, po czym ponownie zeszły i ruszyły tą właśnie ścieżką.

Ostrożnie i powoli drużyna rusza przed siebie, aż natrafia na porzucone na trakcie zwłoki jakiegoś niewielkiego stworzenia. Haeri pewnie rusza dalej, zostawiając drużynę z tyłu, aby zbadać znalezisko. Okazuje się, że zabitym jest kobold, a oprócz niego kolejne dwa truchła leżą nieco dalej za zakrętem. Za późno orientuje się, że oto wlazł wprost w pułapkę koboldów i zostaje celnie ugodzony rzuconym oszczepem.

Haeri na zwiadzie postanawia sprawdzić leżące na ścieżce zwłoki.
Haeri – Zachowuje ojstrojskie środki ostrożnosći
MG – tzn?
Haeri – Idę w miarę spokojnie, ale nie krzyczę.

Dochodzi do walki, do której dołączają pozostali członkowie drużyny i już bez kolejnych strat udaje się zabić i przepędzić całą, ośmioosobową grupę stworzeń, atakującą z zasadzki. Wkrótce na ścieżce Keffar odkrywa kolejne ciała koboldów, które musiały się tu zetrzeć z trollami, oraz ślady dziesiątek wycofujących się stworzeń. Trolle zdecydowanie weszły na teren koboldów i pokonały ich w walce, aby w końcu zanurzyć się w mroczną wilgoć jaskini, do której docierają również awanturnicy.

Walka z koboldami zakończona. MG podsumowuje.
MG – jeden kobold uciekł
Bjornei – Gdyby był tu Montcort…
Keffar – To by połowa z życiem uszła

Po powrocie i zdaniu raportu dowódcy, Marter wspomina, że podobno jest przejście przez góry przez jaskinie, ale wedle opowieści ma być niewygodne, czy wręcz groźne dla podróżników. Keffar i Haeri martwią się, że trolle mogą niespodziewanie pojawić się za plecami obrońców, ale Montcort twardo przekonuje, że ich obowiązkiem jest obrona muru i strażnicy, a nie uganianie się za potworami po podziemnych jaskiniach.

Bjorneji siedzi
i wzdycha do duchów ,
Hu hu hu duchu
szumisz mi w uchu
Za skałą trolle
o ja pierdole
Pogoda zmienna
zjadłbym racuchów

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.