Kwiat Awicenny

awicenna.jpgKwiat Awicenny to roślina odnaleziona i opisana przez legendarnego filozofa, lekarza i alchemika. Awicenna w jednym ze swoich dzieł będących zapisem wieloletniej podróży, wspomniał o opowieści jaką podzielił się z nim inny podróżny. Mówiła ona o kwiecie o tak niezwykłych właściwościach, że potrafił powstrzymać każdą chorobę, wzmocnić ciała tych, których zdegenerował trąd, a nawet zapewnić nieśmiertelność.

Awicenna po powrocie oddał się bez reszty próbom znalezienia tego niezwykłego kwiatu. Porzucił wszelkie dotychczasowe studia, niektórzy mówią nawet, że nieco zdziwaczał i odciął się od świata, przekopujące dawne zapiski i legendy. W końcu znów wyruszył w świat (706 RWA) , pozostawiając tylko wiadomość, że wróci potężniejszy niż kiedykolwiek i udowodni wszystkim niedowiarkom, którzy zaczęli nieco kpić z niego, że tajemniczy kwiat naprawdę istnieje.

Nikt dokładnie nie wie dokąd udał się Awicenna, nie wiadomo też, czy ktokolwiek później widział go w cywilizowanych stronach, choć dochodziły wieści, że pojawiał się tu i ówdzie, czasem nawet w dwóch miejscach na raz. Miejsce gdzie rośnie kwiat i los alchemika pozostały nieznane. Wśród prostych ludzi opowiada się historie o Kwiecie Awicenny, podnosząc na duchu tych, którzy podupadli na zdrowie, bądź ich życie zbliża się ku końcowi, ale światli mężowie wspominają o nim jedynie kpiąc sobie z zacofania i zabobonności prostaczków. Jednak nawet ci naukowcy nigdy nie wspominają o kwiecie bez lekkiego niepokoju. Myślą wtedy o Awicennie, jednym z najgenialniejszych pośród nich, który stracił rozum dla pogoni za niedoścignionym.

Wiedza Simeona.

Kiedy twój brat rozchorował się i nikt nie potrafił mu pomóc, opętała cię potrzeba odnalezienia leku na jego chorobę. Sam już nie pamiętasz jak to się stało, że usłyszałeś o tym dziwnym człowieku o szarej skórze, wąskiej, spłaszczonej twarzy i wodnistym spojrzeniu, którego powieki niemal nie zamykały się kiedy rozmawialiście. Tamtego wieczoru wydałeś sporo pieniędzy aby kupić niewielki, stary, wytarty pamiętnik owinięty rzemieniem, który miał być ostatnim dziennikiem samego Awicenny.

Zacząłeś studiować go w szaleńczym tempie i nim obejrzałeś się minęły trzy doby i kiedy spróbowałeś wstać znad swojego biurka osunąłeś się bez czucia na ziemię. Tak znaleźli Cie twoi uczniowie i zanieśli do domu. Kiedy doszedłeś do siebie czym prędzej popędziłeś do pracowni, bo pamiętnik rzeczywiście wyglądał na napisany ręką legendarnego alchemika i opisywał jego poszukiwania nieśmiertelności.

Kiedy zobaczyłeś straszliwie zdemolowaną pracownię wiedziałeś już co się stało. Ktoś włamał się i ukradł pamiętnik, rozbijając przy tym kilka niezwykle cennych drobiazgów i niszcząc notatki i księgi. Zrozpaczony pognałeś szukać tajemniczego sprzedawcy, jeśli ktoś mógł wiedzieć coś o tym co się stało, to tylko on. Trzy noce w portowych slumsach dały jednak tylko jeden rezultat. Jakiś marynarz wysłuchał twojej opowieści i rzekł abyś zaprzestał już swoich poszukiwań. Twojego nieznajomego miało już nie być wśród żywych.

Nie miałeś żadnej jasnej wskazówki dokąd udać się w poszukiwaniu Kwiatu Awicenny, ale wiedziałeś, że sam alchemik ogromną wiarę pokładał w wyspie Rocranon, i podejrzewał, że tam znajdzie go, albo przynajmniej dowie się czegoś więcej na jego temat. Nie miałeś lepszych poszlak, więc musiało wystarczyć Ci tylko to…

Awicenna z Wyspy Sennej

W trakcie poszukiwań Kwiatu Awicenny, Simeon natrafia na ślady pozwalające sądzić, że Awicenna przybył na Wyspę Senną i założył tu rodzinę, pracownię alchemiczną, a następnie w tajemniczych okolicznościach zaginął. Jego potomkiem ma być Helmund, mieszkaniec wsi Borowik i miejscowy garncarz oraz szklarz.

Pracownia alchemiczna istnieje we wsi Borowik od początku panowania na wyspie Tydfairfów, co prześledzić można księdze zarządczej znalezionej w Czerwonej Twierdzy. Można prześledzić istnienie pracowni bardzo dokładnie, jak i jej coraz to mniejszą wartość, sprowadzoną niemal wyłącznie do pracowni garncarskiej i szklarskiej.

  • 724 RWA – pracownię prowadzi Awanesos
  • 732 RWA – pracownię przejmuje Pedesos, po zaginięciu swojego ojca Awanesosa.
  • 766 RWA – pracownię przejmuje Monesos, po zaginięciu swojego ojca Pedesosa.
  • 794 RWA – pracownię przejmuje Helmund, po śmierci swojego ojca Monesosa (upozorował własną śmierć, umarł dopiero po śmierci Awicenny).

Dziennik Awicenny i Monesosa

Pamiętnik znaleziony został przez drużynę w ukrytej pracowni alchemicznej w pobliżu ruin starej wsi Borowik na Wyspie Sennej.

Czasy najdawniejsze

Notes o szarożółtych kartach ma rozmiar kieszonkowy. W środku wyblakłym, czarnym atramentem zapisane są myśli wielkiego alchemika, ze szczególnym uwzględnieniem tych, dotyczących poszukiwań przez niego Czary Nieśmiertelności. Tak nazywać musiał to, co inni przyjęli zwać Kwiatem Awicenny, roślinę (Awicenna wyraźnie to precyzuje) mającą dawać nieśmiertelność.

Alchemik uważa, że roślina rośnie tylko i wyłącznie nad morzem, z czasem jednak precyzuje, że dotyczy to terenów pod powierzchnią wody, zaś sekret jej mocy znają wyłącznie kapłani obcej rasy, zwanej przez niego Kuo-Toa, czczący Blibdoolpoolp – Matkę Morza.

Im dalej w poszukiwaniach, tym naukowiec traci nadzieję, to znów ją odzyskuje. Wreszcie trafia na Wyspę Senną gdzie pisze:

Znalazłem ją! Czara Nieśmiertelności jest na wyciągnięcie mojej ręki. Już nikt nie zarzuci mi szaleństwa. Miałem rację! Tylko kapłani są tak straszliwie nieufni, muszę zrobić wszystko, aby dopuścili mnie do swego sekretu.

Na następnych kartach Awicenna popada w coraz większy chaos, jego myśli bywają nieskładne, a notatki chaotyczne. Zbliżył się do kapłanów i musiał wyprowadzić się ze wsi, bo z jakichś niezrozumiałych względów groziło by mu ze strony wieśniaków niebezpieczeństwo. Porzucił żonę i syna i zamieszkał jak pustelnik na wyspie.

Notatki są coraz bardziej chaotyczne, coraz częściej znajdują się w nich fragmenty snów o głębi morskiej zielonej od wodorostów, o przywołującej go mocy. Awicenna przystępuje do jakiejś próby, to ona ma zadecydować o jego przyszłośći… Niestety tutaj urywają się notatki pisane jego ręką.

Odnaleziony

Dalszy ciąg pamiętników pisze Monesos, wnuk Awicenny, rozpoczynając szeroki wywód od opowieści o poszukiwaniu dziadka i ojca. Porzucone laboratorium dziadka przetrwało w bardzo dobrym stanie, a wraz z nim pamiętnik tłumaczący wiele ze zniknięcia przodka.

Monesos podobnie jak jego ojciec Pedesos szukali dziadka po jego zniknięciu. Wszystkie ślady prowadziły do Kutoranów, którzy jednak niechętnie dzielili się jakimikolwiek informacjami. W końcu jeden z nich za niemałą opłatę wskazał miejsce w szczelinie skalnej, gdzie swoje laboratorium miał Awicenna. Udało się odblokować wejście i wejść do środka.

Notatki Monesosa są rzadkie i dość lakoniczne, w końcu jednego dnia znajduje się wpis o wyspie krabów i odnalezieniu dziadka zamienionego w wielkiego kraba. Długo zajmuje czasu nim udaje mu się zbliżyć na tyle, aby nawiązać kontakt z szalonym zdecydowanie mózgiem wielkiego przodka.

W swojej próbie uratowania dziada Monesos sam popada w coraz większe szaleństwo, jego wpisy są coraz rzadsze i nim całkowicie nikną, w przypływie jasności umysłu pisze następujące słowa:

Dziad szukał czegoś co istnieje, nie spodziewał się jednak tego jak jego nagroda stanie się przekleństwem. W oczach tych przerażających, oślizłych istot został wywyższony do jednego z największych zaszczytów i rzeczywiście żyje dłużej niż mógłby w ludzkiej postaci, jednak przestał być człowiekiem i stał się jedynie bestią, która nawet w chwilach jasności rozumowania nie potrafi targnąć się na swoje życie. Ja również nie potrafię skrócić jego cierpień. Czy znajdzie się ktoś, kto nam pomoże? Nasz ród jest przeklęty, dobrze że choć Helmund uniknął tego losu, niech mu los sprzyja lepiej niż mnie.

Alchemia a hermetyzm pióra Awicenny (rękopis)

Rękopis słynnego dzieła Awicenny znaleziony został w najbardziej zaskakującym z możliwych miejsc, w pracowni wiejskiego garncarza Helmunda ze wsi Borowik. Zamknięte pomiędzy skórzanymi okładkami pożółkłe karty notesu pokryte są równym i zamaszystym pismem legendarnego alchemika. Tu i ówdzie widać odręczne notatki i rysunki, oraz bardzo niewiele skreśleń. Książka jest w dość słabym stanie i narażona jest na uszkodzenia, toteż obchodzić z nią trzeba się bardzo ostrożnie.

Awicenna jako pierwszy podniósł tak szeroko i zamknął w jednym dziele temat pochodzenia magii w świecie i jej istoty, a także spróbował ją usystematyzować. To od niego pochodzi współczesny nazewnictwo i charakterystyka podziału magii wedle rodzajów. Choć za sztuki naukowe uznaje tylko alchemię i astrologię, to uważa, że również nekromacja mogła by stać się, w sprzyjających społecznościach takich jak południowe pustynie Kahath Marna, nauką a nie wyłącznie objawieniem.

Hermetyzm zakładający oświecenie i oddanie mocy przez istoty zewnętrzne w ręce ludzi, ma według Awicenny być tylko początkiem drogi naukowej służącej zrozumieniu, zaś alchemia jako szczytowa nauka stojąca u początków stworzenia ziemi (z czterech żywiołów) ma być uniwersalnym przewodnikiem dla światłych umysłów.

Awicenna skupiając się na alchemii co i rusz wędruje po ścieżkach obcych arkanów starając się udowodnić, że każdy zdolny jest zrozumieć istotę pozornie chaotycznej mocy i ujarzmić ją wedle własnej woli.

Awicenna poświęca cały rozdział istocie zapamiętywania zaklęć przez magów chaosu i stara się zrozumieć dlaczego nie potrafią one pozostać w pamięci czarodzieja bez mistycznego tatuażu z nim związanego. Za przeciwwagę stawia szkołę Poznania, nie potrzebującą tego typu znamion, która daje nadzieję, że w przyszłości będzie można przestudiować również inne dziedziny magii a nie oddawać się na żer nieokiełznanym siłom gotowym pochłonąć duszę ludzką.

Księga wypełniona jest notatkami i wskazówkami będącymi przyczynkiem do studiów naukowych, mogących w efekcie pomóc przyswoić nowe receptury alchemiczne.

Kwiat Awicenny

Skrzydła Rocranon mistrz_gry