Skrzydła Rocranon

Kilka dni w Kompanii Montcorta - odc. 3

Jak hartowała się stal

Wiosenne słońce skryło się za chmurami. Smugi blasku biły przez pokrywę, sprawiając, że krajobraz nabierał nieco sennego charakteru. Od kilku dni w Kompanii Montcorta trwała unitarka – podstawowe szkolenie wojskowe, choć dla wiejskich chłopaków z okolic Sotham coś na kształt katorgi połączonej z pracą w kamieniołomach. Biegi, ćwiczenia fizyczne, pozorowane walki, po których ocierali krew z twarzy i sprawdzali chwiejące się w szczękach zęby. Lord Montcort de Sotham przechadzał się, nie reagując na stękania i westchnienia zmordowanych rekrutów.
- Zostawiliście za sobą swoje osady. Zostawiliście matki, ojców, braci i siostry. Zostawiliście dziewczyny, bo i tak nie chciały takich wymoczków. Teraz jesteście tu, z nami i my wszyscy, powtarzam, my wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną.
Montcort uważnie stawiał kroki, co chwilę zatrzymywał się, dobierał słowa. Mówił wolno, z namysłem, ale głośno i dobitnie.
- Teraz matką jest dla was sierżant Lambout, dba o was, jak o własne dzieci. Ojcem jest armia, która docenia silnych i pracowitych, a karze leniwych i tchórzliwych. Ja jestem waszym starszym bratem. Czasem, powiadam, czasem dam kuksańca, rzucę ciężkim słowem…
Zatrzymał się, kucnął, rozejrzał po leżących chłopakach, czterdziestce ogolonych na łyso, odzianych jeno w bryczesy rekrutów. Ich ciała lśniły od potu, dygotały ze zmęczenia. Montcort wstał i ruszył dalej. Minął opartego o drzewo Nuadu, który skrzywił się, splunął i pokręcił głową z niesmakiem, patrząc na tę ludzką mierzwę.
- Ale starszy brat dba o swoich, nie pozwoli ich skrzywdzić. Jest też setnik Nuadu. Setnik Nuadu to demon, szatan z najgorszych baśni. Jeśli jako dzieci baliście się, że demony czyhają pod waszymi łóżkami, w ciemnościach piwnic, to mogę wam obiecać, Nuadu na pewno tam był, widział wasze dusze, pragnął je pożreć. Teraz jest tutaj i to zrobi, jeśli nie dacie z siebie wszystkiego, jeśli nie będziecie rzygać ze zmęczenia, płakać z bólu. Dlaczego? Bo każda łza, każda kropla potu wylana tutaj, to oszczędzona krew w boju. Za chwilę ruszycie dalej, zdobędziecie biegiem to wzgórze, a potem tu wrócicie. Też biegiem.
Montcort robił krok za krokiem, stawiając stopy w mocnych butach na plecach robiących pompki rekrutów.

Comments

Smartfox

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.