Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.21 i pół - Epilog

Nuadu

Nuadu nasłuchiwał chwilę zanim ponownie zanurzył się w wilgotną ciemność podziemi. Większość ekwipunku zostawił swoim towarzyszom, aby zachować maksymalną swobodę ruchu, wziął jednak ze sobą pochodnię. Co prawda w kuźni było stosunkowo jasno, ale zanim tam dotrze musi przemierzyć ciemne korytarze.

Im bliżej był miejsca, w którym tak fatalnie zaatakowany został Finor, tym mocniej czuł niepokój. Jego oddech stał się niespokojny i w przejmującej ciszy mrocznych korytarzy wydawało mu się, że słychać go na mile. Przystanął na chwilę, przymknął oczy i uspokoił swój organizm, tak jak uczył go jego ojciec w czasie polowań. Ruszył dalej.

Kiedy zobaczył przed sobą pomarańczowy blask płynący od strony kuźni, odłożył pochodnię, korzystając z jednej z dziur w ścianie, jakby była specjalnie przygotowanym koszem. Sięgnął po łuk i nałożył strzałę na cięciwę. Nie da się zaskoczyć.

Dotarł do schodów i już chciał postawić na nim stopę, kiedy zmienił zdanie. Powoli i bez dźwięku schował strzałę do kołczanu i odłożył łuk. Schylił się do przodu i obie dlonie położył płasko na zimnym kamieniu korytarza, nogi powoli wysunał do tyłu i tak legł w końcu płasko. Unosząc się na łokciach i palcach stóp począł się czołgać w kierunku schodków. Wysunął delikatnie głowę zza rogu i spojrzał w stronę komnaty.

Z tej pozycji nie widział misy, ani nawet ciała swojego towarzysza, leżącego tuż przed nią, ale jego wzrok sięgał niemal aż do dwóch kowadeł, ustawionych pośrodku komnaty. Pomiędzy kowadłami dostrzegł nogi tego stworzenia, które powstało z lawy i wylazło z misy aby siać zniszczenie. Przez chwilę zastygł, wpatrzony w to miejsce zastanawiając się na co w ogóle patrzy, w końcu doszedł do wniosku, że istota stoi nieruchomo, plecami do niego, pomiędzy dwoma kowadłami.

Przełamując opór przesunął się jeszcze do przodu i przenosząc ciężar ciała na obie dłonie zsunął się tułowiem w dół. W końcu mógł zobaczyć więcej. Istota zbudowana z wystygniętej, czarnej lawy, poprzecinana płomiennie czerwonymi pęknięciami, w których gorał i wił się płynny ogień, stała z dłońmi zanurzonymi w wypalonym dawno palenisku, stojącym tuż za kowadłami. Nie była wysoka, może nieco ponad półtora metra, ale szerokie plecy i muskularne nogi dodawały jej powagi i wrażenia siły.

W końcu Nuadu przesunął wzrok na leżący nieco dalej, dziwnie skręcony stos ubrań, które jeszcze niedawno były jego towarzyszem. Finor nie poruszał się, na posadzce w okolicach miejsca gdzie powinna być jego głowa swoją lepką obecność zaznaczała kałuża… właściwie nie do końca wiadomo czego. Czarna błyszcząca powierzchnia mogła być równie dobrze krwią, co smołą, lawą. Nie sposób było określić.

Jeszcze dziesięć minut Nuadu pozostawał w niewygodnej dla siebie pozycji obserwując wnętrze, w którym nic się nie zmieniło. Nikt nie ruszył się nawet na centymetr, nikt nie dał znaku życia. W końcu po cichu wycofał się i wrócił do reszty, nieco zaniepokojonych jego przedłużającą się nieobecnością, towarzyszy.

Comments

Postawa tego zywiołaka śwadczyłaby o tym, że ciągle jest przywiązany do tego miejsca i chce wykonywac swoje zadanie, do którego go sprowadzono. Pozatym, gdyby magia wygasła pewnie wróciłby na swój plan ognia. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Moge sie niestety mylić.
Dla mnie jako uczonego za duzo niewiadomych:
1) nie wiemy jak szybko potrafi sie to poruszać
2) nie wiemy czy moje spostrzeżenie o jego przywiązaniu jest prawdą – patrz wyżej, byc może jego wolnośc ogranicza sie np. do komnaty z paleniskiem i nigdzie nie pójdzie, jesli nawet zwrocimy jego uwagę. Pytanie tylko czy magia go wiążąca jest na tyle silna ;)
3) nie wiemy jak to kontrolować. Zazwyczaj istoty z innych planów kontroluje się siłą woli, znając imię danego stworzenia. Ale nie wiemy czy Tekirit to pełne imię, oraz jak je poprawnie wymówić, aby miec moc. Pozatym nie wiem czy zywiołaki działają w ten sposób. Mozliwe że nie…
4) nie wiemy czy da sie to zranić i jak mozna to pokonać. Tutaj musimy znaleźć eksperta

Teoretycznie możnaby spróbować zawołac jego imię 3 razy i nakazać wykonanie jakiejś czynności (np. “wróć do swej misy na spoczynek!”). Jesli usłucha, to ok, moznaby szybko wytargac finora stamtąd i spierdzielać. Jeśli nie posłucha a zacznie iśc w naszą stronę to mozna już tylko spierdzielać. Przy okazji bedziemy wiedziec jak szybko sie porusza :P Ale nie wiem czy chcemy ryzykować… Byc może lepiej jednak wrócic i wypytac o to maga, jesli nam sie uda go znaleźć…

 

najpierw musimy się chyba niestety zająć Keffarem.
Bo skład sprawnej drużyny wynosi w tej chwili: nieco chorowity ranger, plus zagrzybiony Alchemik.
trzeba zregenerowac Keffara, być może faktycznie udać się do Talzanii (ale jakoś ostrożnie, bo siły bojowej nie mamy w tej chwili, a nie wiadomo co możemy po drodze spotkać).
Zasięgnąć języka w sprawie Elementala.
Ja moge spróbowac na powrót zamaskować ukryte drzwi najlepiej jak potrafię. Może nikt tam nie wlizie

 

Swoją drogą podziwiam wielką odwagę i siłę psychiczną jeszcze żywych bohaterów. 3BG i z 2? NPC poległo we wspólnych przygodach, a ci jeszcze o godny pochówek ciał chcą dbać.

 

Pochówek najważniejszy! Finor, nie marudź jak Koukhash, tylko sie respawnuj! Im szybiciej tym lepiej :P

 

po pierwsze koukhash nie żyje, a i wtedy “choć położon jest w grób cichy dalej robi śmichy chichy”. Proszę niczego nie insynuowac memu szacownemu ex-avatarowi panie Robsontpm :-) . A ja ze swej strony juz zrobilem nowa postac i jeno choroby w rodzinie sprawily że nie byłem obecny na ostatniej przygodzie. Czas na odsapniecie byl mi owszem potrzebny . Przywiazalem sie do matoła i ciezko mi bylo od razu wejść w nową skóre. Dozo w czwartek.

 

Jakby się dało to bym Ci kliknął “Lubię to” ;)

 
mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.