Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.16 - Wilki, ogień i stal

Udział wzięli: Finor, Keffar, Koukash, Nuadu, Simo

Jakaś nowa siła i chęć do walki wstąpiła w obrońców barykady. Ci którzy leżeli na ziemi powaleni ogromymi cielskami wargów podnosili się błyskawicznie, Koukash i Nogli-Cuir zwarli swoje tarcze blokując przejście kolejnym forsującym barykadę potworom, a na tyłach Nuadu postanowił zająć się tymi stworami, które już biegły w stronę wyjścia z pieczaru. Strzały jego i Kylunube pomknęły wąskim przesmykiem między ścianami i doścignęły ostatniego warga, nie na tyle jednak mocno aby go zabić, wysatrczająco jednak aby doprowadzić go do wściekłości. Potwór zahamował mocno i zawrócił w stronę łuczników.

Okazało się, że walka toczyć się będzie na dwa fronty, kiedy Nuadu zwoływał wokół siebie niezaangażowanych w walkę wojowników, na barykadzie dochodziło do wymiany ciosów, kąsania i rzucania wyzwiskami, w czym przodował wściekły Koukash. Kolejny potwór spada z barykady śmiertelnie ranny, dzięki wspólnemu wysiłkowi, ale i obrońcy poczuli zajdłość przeciwnika. Nogli-cuir poważnie raniony coraz bardziej wycofany chowa się za swoją tarczą, Keffar z drugiego rzędu stara się wrazić włócznię między walczących, Challaya wypuszcza strzałę za strzałą ze swego łuku. W końcu kolejny celny cios dosięga Warga, ale nagle to co dzieje się z tyłu staje się znacznie ważniejsze. Kilku goblińskich łuczników, daleko poza zasięgiem mieczów i włóczni wojowników podpala właśnie groty strzał naciągniętych na łuki. Za chwilę będzie tu gorąco.

Tymczasem z tyłu Broul i Nuadu blokują ciałami szerokość korytarza, gotowi na przyjęcie szarży Warga. Kilunube naciąga łuk i pewnie spuszcza cięciwę mając zamiar zmniejszyć impet potwora. Niestety w tym tłumie łatwo o wypadek. Nuadu staje na linii strzału i pocisk przeznaczony wrogowi trafia jego. Zdziwiony niespodziewanym atakiem o mało nie upada, nurkując pod zamaszystym ciosem Broula, który pudłuje Warga. Kilunube próbuje jeszcze naprawić swój fatalny błąd, ku przerażeniu drużyny ponownie naciągając cięciwę, jednak coś czuwa nad bohaterami, bo ta pęka jakby dając znać, że nie był to najszczęśliwszy pomysł.

Warg wpada z impetem w Broula co wykorzystuje Nuadu wyprowadzając dwa ciosy ze swojej niskiej pozycji, rozpruwając pysk bestii i roztrzaskując jej czaszkę. Czując jak w jego żyłach wściekłość rozpaliła krew rzuca się w stronę barykady, aby zmienić rannych i chwilę później pod jego toporem pada kolejny warg, ale na dalszą walkę jest za późno…

Płonące strzały dosięgają barykady i ogień z nich przechodzi na łatwopalną substancję, której użyli jeźdźcy wargów. Obrońcy odskakują od zasłony, ale i wargi w nagłym ataku lęku przed ogniem rzucają się do ucieczki w głąb korytarza skąd niedawno wychynęły. Jedynie Simeon nie traci głowy i zanim ktokolwiek wpada na jakiś pomysł jest już pieczarze, w której obrońcy barykady zwykli sypiać i łapie derki i koce jakie tylko wpadają mu w ręce, a następnie biegnie zamoczyć je w rzece obok której wiedzie wyjście z pieczar. Kiedy dobiega do barykady widzi umorusanego krwią i zmęczonego Nogli-Cuira odciąganego przez Keffara w tył i Koukasha, który zapamiętale wali tarczą w płonącą zasłonę, starając się ją ugasić. Wspólnymi siłami i dzięki mokrym kocom chwilę później ogień znika.

Nadchodzi moment wytchnienia. Simeon opatruje rannych a jest ich sporo, Koukash klnie na wrogów i wyzywa ich plugawym językiem, Nuadu wracając z krótkiego i nieudanego pościgu za bestiami, które zdołały uciec, rozstawia przy wejściu do jaskinii wartę, mającą ostrzec ich przed nadejściem zagrożenia z tyłu. Pojmany goblin, przywiązany dzień wcześniej do barykady, stratowany przez walczące strony i poparzony przez płomienie umiera. Nie ma jednak zbyt dużo czasu do wytchnienia, bo oto z gardeł goblinów ukrywających się gdzieś w głębi korytarza wyrywa się szaleńcze wycie i kolejna fala rusza na barykadę.

Ranni zostają wycofani do tyłu, ci w lepszej kondycji stają z przodu. W pierwszym rzędzie profesjonalną ścianę z tarcz ustawia Koukash i Dwieman. Są gotowi na przyjęcie wrzeszczącej tłuszczy. Nim dojdzie do właściwego starcia Simeon wciska w dłoń Nuadu ostatnią fiolkę ze żrącą substancją, która rzucona rozbija się tuż nad głowami szarżujących tak dla nich nieszczęśliwie, że chemiczna chmura dosięga ich twarzy i oczu. Niemal natychmiast kilku przeciwników pada na ziemie wijąc się, wrzeszcząc i dusząc na przemian. Wyrwa w napierających daje czas aby zająć się tymi, którzy już dotarli do barykady.

Nagle gdzieś za plecami goblinów, wśród ich łuczników, pojawia się znana już bohaterom, okutana w szmaty postać szamana. Tym razem jednak nim tylko podniósł ręce do góry aby wypowiedzieć zaklęcie, niezwykle celnie wypuszczona strzała trafia go i zmusza do ucieczki. Wszystko idzie po myśli obrońców. Na chwilę zaciętej walki wystarczyło jedynie odwagi goblinom i rzucają się do ucieczki. “Za nimi!” – pada komenda Keffara, ale tylko kilka osób ma siłę biec na ślepo w ciemne korytarze za uciekającymi.

Kiedy wydawało się, że już blisko jest dopadnięcia pierwszych uciekinierów, w świetle pochodni ścigający dojrzeli coś co zmroziło ich na chwilę. Na wprost nich korytarzem szarżował goblin z szramami na twarzy siedzący na wargu. To z nim rozmawiali ostatniej nocy i to on prosił o uwolnienie jego klanu. Wszystko zadziałało automatycznie, Koukash wykrzyczał kilka komend i idący z przodu Keffar i Dwieman natychmiast zwarli tarcze przygotowując się do obrony. Broul przygotował swój długi miecz czekając na to co nastąpi.

Rozpędzony warg z potężnym impetem wpadł w Keffara, obalając go i szarpiąc potężnymi zębiskami, tak aż biedak znalazł się pod bestią. W tym samym momencie jeździec z zabójczą precyzją wymierzył cios Dwiemanowi. Stary wojownik tylko swoim doświadczeniem uniknął ostatecznego losu, ale swoją daninę w krwii musiał zapłacić. Wydawało się, że wypad może zakończyć się tragicznie, ale nagle jeden z ciosów obrońców powala warga, który przygniata cielskiem Keffara, a goblin ma przed soba trzech wojowników.

Warg powalił Keffara i prawie stojąc na nim nie pozwala mu wstać.
Drużyna dopinguje: Keffar! Złap go zębami za jaja!

Nikt jednak nie zamierza sie podawać, wymiana ciosów nabiera ogromnej zajadłości kiedy kolejny, potężny cios trafia Broula w klatkę piersiową. Pierwotny ryk eksploduje w korytarzu, a Broul nagle urasta do trzech metrów wzrostu wprowadzając w osłupienie wszystkich wkoło. Zaskoczenie wykorzystuje Dwieman, wyprowadzając celny cios przeciw goblinowi, a jego życie kończy olbrzym, ze wściekłością przebijając go swoim olbrzymim mieczem, który obecnie sprawia wrażenie prostej broni do fechtunku, w ogromnych dłoniach Broula.

Broul po przemianie patrzy z niepewnym wyrazem twarzy na drużynę, widać że czuje się skrępowany.
Koukash: Nie przejmuj się, ja czasami puszczam bąki…

Zanim bohaterom udaje się dojść do siebie i zdecydować co dalej z tak niezwykłym wydarzeniem, od ścian zaczynają się odbijać niecelne strzały goblińskich łuczników. To jeszcze nie koniec…


No i kolejna sesja walki, ale chyba po doświadczeniach poprzedniej poszło łatwiej. Było szybciej, bardziej brawurowo i nieco mniej chaotycznie. A może wszystkiemu były winne lepsze rzuty graczy? Po cichu liczę ile jeszcze sesji do końca tej potyczki i wygląda mi, że jestesmy już niemal u finiszu, choć graczom wkrada się czasem jakieś czarnowidztwo, że i tak nie dożyją końca. Kto wie?

Fajne zaskoczenie na koniec, wylosowany kilka sesji temu pomocnik ujawnił mimochodem swą tajemnicę. Zaskoczenie u graczy zawsze jest bezcenne.

Comments

“Nie martw się Broul, ja czasem puszczam z nienacka bąki… " ;)

 

taka tam tajemnica poliszynela to była :)

było bardziej brawurowo moim zdaniem nie tylko dzięki rzutom.
Teraz dopiero wszyscy powoli łapią jak ładnie i opisowo deklarowac takie dłuższe rundy,
a potem opisywać skutki rzutów, powoli się przestawiamy z deklarowania pojedyńczych działań na całe długie rundy, i to przynosi efekty.

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.