Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.13 - W głąb tunelu

Udział wzięli: Finor, Keffar, Koukash, Nuadu, Simo

Kiedy nadeszła informacja o rozpoczęciu prac w jaskiniach głównej bramy, nagle zrobiło się trudniej. Spokój jaki panował u Wodnej bramy został złamany. Pod nieobecność wszystkich łowców, doszło do pierwszego spotkania na głównej barykadzie. Uhlerad, Broul i Simo w ciemnym korytarzu usłyszeli piskliwe głosiki, a później zobaczyli odległy płomień światła. Nie czekając na rozwój wypadków Simo pognał do komory mieszkalnej po wsparcie, a dwaj wojownicy pozostali na barykadzie do bólu wpatrywali się w ciemność.

Kiedy w korytarzu pojawiły się psie pyski ozdobione różkami niewysokich humanoidów, Broul zaklął pod nosem: “śmierdzące koboldy” i wszstko stało się jasne. Kompletnie nie spodziwając się nikogo w tym miejscu stwory weszły wprost w potykacz, uruchamiając przygotowaną przez ludzi pułapkę. Spadający, gliniany gar poszedł w kawałki uwalniając kłęby gryzącego dymu, a w tym samym momencie w góre wystrzeliła szklana fiolka wypełniona płynem, który po wstrząśnięciu zaczął opalizująco śiecić.

Z kłębów chorobliwie zielinego dymu zaczęły dochodzić krzyki zaskoczonych i wściekłych stworzeń, a po chwili jeden z koboldów, kompletnie oślepiony wybiegł z niego wprost na barykadę obrońców, niemal nabijając się na wycelowane w jego stronę, zaostrzone paliki. Zatrzymawszy się zdziwiony nie zdążył nawet zareagować kiedy Uhlerad potężnymi pchnięciami swojaj włóczni przebił jego mikre ciało.

Kiedy dym opadł, z wnętrza korytarza wychynęła reszta grupy koboldów i z dzikim wrzaskiem rzuciła się w stronę barykady. Dziko popychając się, te zwinne stwory zaczęły włazić na przeszkodę, celując w obrońców swoją prymitywną bronią. Ci zaś nie pozostawali im dłużni oddając razy. W tym samym momencie z drugich szeregów obu stron leciały pociski. Uhlerad po początkowych sukcesach nagle stracił szczęście i celnie ugodzony przez kobolda, musiał cofnąć się od bronionego umocnienia, ale czujny Broul wyprawił na tamty świat korzystającego z nagłego osłabienia kobolda. Chwilę później Kylunube, niemal z bezpośredniej odległości wysłał w błyskawicznym tempie dwie strzały z następnego, stojącego już na barykadzie wroga.

Tego było dosyć koboldom, które w panice rzuciły się do ucieczki. Nie mogący poszczycić się celnością w korzystaniu z procy Finor (poza niewątpliwym sukcesem jakim było trafienie kamieniem w plecy Broula) zdecydował się sięgnąć po swoją moc. Rzucone zaklęcie scięło z nóg i uśpiło dwóch uciekinierów, a za resztą ruszył na szybce zorganizowany pościg. Niestety stworzenia dobrze znały podziemne korytarze i wkrótce zniknęły z oczu ścigającym, którzy postanowili wrócić do obozu.

Drużyna stoi nad schwytanym w celu przepytania koboldem, który miota się i szczeka. Okazuje się, że nikt nie rozumie jego języka.
Koukash: Ktoś rozumie to coś?
Simo: Ja mam takie zaklęcie, że mogę przeczytać wszystko co jest napisane.
Keffar: Tak, każcie mu napisać to co mówi…

Jednego z uśpionych koboldów szybko pozbawiono życia podcinając mu gardło, drugiego zaś związanego wzięto do obozu, aby go przesłuchać. Truchła stworów porzucono przed wejściem do jaskiń Wodnej bramy, gdzie wkrótce znaleźli je powracający z rekonesansu Nuadu i Keffar, wraz ze spotkanymi mieszkańcami Talzanii, niosącymi belki mające wkrótce służyć jako stemple podtrzymujące sufit jaskinii. Keffar postanowił pozbyć się ciał zabitych wrzucając je do rzeki. Wkrótce wszystcy prócz pozostawionych na barykadzie strażników zebrali się nad zchwytanym koboldem, który po przebudzeniu rzucał się wściekłe, piszcząc i warcząc, próbując gryźć linę, którą został związany. Niestety okazało się, że nikt nie jest w stanie porozumieć się ze stworzeniem, nikt też nie rozumie jego języka więc stał się nieprzydatny. Nuadu sprawnym ruchem skręcił mu kark, a Keffar pozbył się ciała w ten sam sposób jak poprzednio.

Keffar zastanawia się nad tym co zrobić ze schwytanym kobobldem, kiedy okazuje się kompletnie bezużyteczny.
Keffar: No nie wiem, to w sumie istota rozumna, mam dylemat moralny
Finor: Człowiek, który rzuca kamieniem we wszystko co żyje, żeby sprawdzić jak zareaguje nagle ma dylematy moralne?

Noszenie materiałów mających służyć zawalaniu korytarza, a także przygotowywanie nowych pułapek i wpatrywanie się z niepokojem w mrok korytarza zajęło wojownikom większość popołudnia. Kiedy do obozu wróciła Chalaya z zapasami jedzenia, nad ogniskiem zebrała się rada. Zadecydowano sprawdzić, co znaleźć można w głębi korytarza, tak dla spokoju ducha wszystkich. Wkrótce wytypowano członków ekspedycji. W korytarze miał zapuścić się pomysłodawca Dwieman, Keffar, Nuadu, Finor i Koukash.

Kilkusetmetrowy fragment korytarza bohaterowie zbadali już pierwszego dnia swojej obecności w tym miejscu, tym razem postanowili zapuścić się głębiej. Korytarz wyglądał wciąż tak samo, szeroki na dwie osoby, wysoki na 3 do 6 metrów, naturalnego pochodzenia. Z czasem zmieniło się tylko to, że pojawił się rzadki mech a powietrze stało się nieco bardziej wilgotne. Po kilometrze eksploracji, nagle jednak coś się zmieniło.

W pewnym momencie korytarz poszerzył się i nabrał regularnych kształtów. Nietrudno domyślić się, że został ukształtowany rękami istot rozumnych. Nadal wysoki na kilka metrów uzyskał płaskie sklepienie, a szerokość wzrosła do blisko 8 metrów. Keffar powstrzymał zaintrygowanych odkrywców przed niefrasobliwym wkroczeniem do środkai zaczął dokładnie badać podłoże, szukając pułapek. W końcu w ten sam sposób udało im się zaskoczyć nie spodziewające się niczego koboldy. Powoli drużyna ruszyła przed siebie.

Kiedy Keffar badał ściany i podłogę w poszukiwaniu ukrytych mechanizmów, Nuadu wypatrywał niebezpieczeństwa gdzieś z przodu, Finor zainteresował się dziwnie wyglądającymi ścianami. Dopiero po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że niegdyś ich płaski powierzchnie, pokrywały od samej góry ku dołowi jakieś litery, jednak czas wygładził ich powierzchnię i zatarł coś co mogło być nie lada odkryciem. Keffar w końcu natrafił na szparę w prawej ścianie komnaty i operując nożem uruchomił coś w stylu automatycznej zapadki, która okazała się zabezpieczać wielkie drzwi prowadzące do niedużej, kwadratowej salki, na środku której stał tylko kamienny, metrowej wysokości cokół. To co czas zdołał zniszczyć w korytarzu, zachowało się tutaj jednak w świetnym stanie. Ściany pokrywały dziwne, nieznane litery, przetykane gdzieniegdzie wielkimi tarczami z pismem rysunkowym. Zaitrygowany Finor zaczął badanie znalezisko, jednak żadna podpowiedź nie przyszła mu do głowy. Grupa postanowiła ruszyć dalej.

Korytarz wrócił do swoich normalnych rozmiarów i naturalnego wyglądu po 30 metrach przedziwnej komnaty i zaczął powoli piąć się ku górze. Niemal dwa kilometry od pierwszej barykady, na której bohaterowie zostawili pozostałą część drużyny, nagle otwarła się przed ich oczyma wielka jaskinia. Już od pewnego czasu mech stawał się coraz bujniejszy, a powietrze przepełnione wilgocią. Teraz wszystko się wyjaśniło.

Stojąc na dość wysokiej półce skalnej, nad ogromną jaskinią, bohaterowie obserwowali fantastyczne formacje skalne wyrastające z jej ścian i podłogi. Patrzyli na zakręcone strumyki kończące się niewielkimi oczkami wodnymi, na mech porastający ściany, sufit i podłogę, na duże grzyby pomiędzy którymi niezwykle powoli poruszały się długie na metr i więcej ślimaki. Z półki skalnej na dno jaskinii można było zejść po opadającej ścieżce, na której wyraźnie widać było ślady używania jej. Oprócz natrafienia na stary szkielet konia, nie spotkała odkrywców jednak żadna niespodzianka. Kiedy jednak weszli w korytarz wychodzący z jaskinii i przeszli kilka metrów dalej, z ich ust po raz kolejny wyrwał się jęk fascynacji. Kolejną jaskinię porastały takie same grzyby, jakie widzieli poprzednio, tym razem jednak były one nawet wielkości człowieka.

Odnajdując główne szlaki, którymi po miękkim, soczystym mchu poruszały się podziemne istoty, grupa trafiła na duże, ciężkie drzwi, zza których nie dochodziły żadne dźwięki. Wbrew obawom Nuadu, reszta postanowiła zrobić kolejny krok. Ciągnąć za ciężką obręcz przymocowaną do drzwi, otwarły się one nie bez pewnego oporu…


Zza zasłony MG

Wybaczcie moją kiepską dyspozycję na ostatniej sesji. Tydzień ciężkiej pracy i kilka nieprzespanych nocy zrobiły ze mnie Zombie. Obiecuję przed następną sesją wypocząć mocniej i być w lepszym stanie.

Niestety odbiła się moja niedyspozycja nieco na grze i nie byłem w stanie szybko zareagować na to co powinienem. Fajnie zastosowaliśmy po raz pierwszy system walki polegający na deklaracjach i wykonaniu, jak to proponowałem w poprzedniej notce, ale nie ustrzegliśmy się jeszcze kilku przyzwyczajeń. Myślę, że w mniejszym stopniu trzeba będzie precyzować w deklaracji co się robi i nakreślać tylko ogólny charakter naszych działań. Np. Kilu mógł powiedzieć tylko, że będzie szukał luki pośród pierwszym rzędem obrońców i starał się z łuku zaszkodzić łucznikom koboldów, a Finor stwierdzić, że w miarę możliwości ostrzeliwywał będzie potwory przy barykadzie, nie wchodząc jednocześnie w drogę pozostałym walczącym. Jak widzicie nic wielkiego, po prostu wygładzenie kwestii.

Niestety ja dałem ciała z barykadą, powinna ona dawać znacznie więcej forów obrońcom i obiecuję, że następnym razem będzie, przy czym nadal tylko osoby stojące przy samej barykadzie będą mogli w łatwy sposób razić stwory za nią. Drugim moim błędem było złe nie do końca właściwe zastosowanie czaru snu, przez co część koboldów umknęła, ale może to i lepiej, bo dodało dramatyzmu rozgrywce. Sprawę jednak przemyślę i przed następną sesją będę lepiej przygotowany.

Pamiętajcie o tym, że w grę wprowadziłem zasadę “interesujących lokacji”, za które dostaje się PDki za ich spenetrowanie. Na pewno kompleks jaskiń tego typu, w którym się obecnie znaleźliście, do takich miejsc należy.

Do zobaczenia już za tydzień!

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.