Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz.1 - Bunt

Udział wzięli:

Keffar zwany Twardzielem. Sercem i duszą Ostrojczyk. Zdrowy, silny gotowy na poświęcenia, z wyglądu nie może uchodzić za ułomka. Uwielbia dzicz, pradawne lasy, jednocześnie jak na prawdziwego wyspiarza przystało, na morzu czuje się równie dobrze.

Nuadu. Chłopak z jednego z ludzkich, dzikich plemion, na którego młodym ciele życie odcisnęło mocno swoje piętno. Pasemka siwych włosów, dziesiątki małych blizn, również na twarzy wydają się sugerować, że przeszedł w swoim życiu już bardzo dużo. Zostawia za sobą przeszłość i z odwagą typową dla plemion nieskażonych cywilizacją rusza ku nowym wyzwaniom.


Przygoda rozpoczyna się wczesną wiosną, tuż po roztopach śniegów, na maleńkim pokładzie kupieckiej krypy o niezwykłej nazwie Koniec Dnia, płynącej na Rocranon. Przy dziobie, chowając się przed chłodną, morską bryzą, za podniesioną burtą statku śpią, okryci po uszy pledami dwaj podróżnicy. Jedyną kajutę zajmuje kapitan Petlamin, przedsiębiorcza dusza i właściciel statku. Tuż obok podróżnych przysypia jego zięć, na którego wołają Uzny, a sterem zajmuje się stary wilk morski, Kordel, mężczyzna którego niegdyś przygarnął wprost z argadyjsiej ulicy kapitam Petlamin.

Morze jest dość spokojne, ale mimo tego Nuadu, nieprzyzwyczajony do ustawicznego bujania, choruje raz po raz budząc się i przechadzając po pokładzie, stara się uspokoić swój organizm. Z kolejnej drzemki budzi go, jak i całą resztę załogi, krzyk zaniepokojonego Kordela, który szponiastą dłonią pokazuje coś na horyzoncie. Zaspanym bohaterom chwilę zajmuje przyzwyczajenie wzroku do ciemności i dojrzenie daleko przed dziobem, ogromnego żaglowca, majestatycznie przecinającego falę. Jest w tym widoku coś niepokojącego.

Dopiero kapitan tłumaczy wzburzenie swojego sternika. Ogromny żaglowiec, który zobaczyli jest prawdopodobnie “Czarnym okrętem”, jednym z otoczonych złą sławą statków widmo, spotykanych na tym akwenie. Petlamin daje rozkaz zmiany kursu, aby uniknąć zbliżenia się z okrętem i zastanawia się nad zawinięciem do innego portu niż pierwotnie myśleli bohaterowie. Budzi to jednak gwałtowny sprzeciw Uzny, który zaczyna kłócić się ze swoim teściem. W kilka chwil później znikają w kajucie kapitana, a ostatnie słowa, które udaje się uchwycić to: “…wiesz dobrze, że nie mogę się tam pokazać!”.

Mimo szumu morza i zamkniętych drzwi kajuty, kłótnia nie tylko cichnie ale jeszcze nabiera na sile. Wkrótce jednak urywa się nagle, a w kilka chwil później w drzwiach kajuty staje blady jak bielona wapnem ściana Uzny, z zakrwawionym nożem w ręku mamrocąc coś w stylu “Nie pozostawił mi wyboru”. Niewidzącymi, szalonymi oczyma omiata tylko podróżnych, którzy starają się uspokoić go i pozbawić broni i kieruje się w stronę sternika. Keffar reaguje błyskawicznie i trzonkiem włóczni wyciągniętej z tobołów podróżnych ogłusza młodzieńca.

Wnętrze kajuty oświetlone jedną, wiszącą pod sufitem lampą, było świadkiem przepychanki. Pośród rozrzuconych przedmiotów, w rosnącej kałuży krwi, leży kapitan. W szamotaninie, niezbyt wprawny we władaniu bronią Uzny, ranił go w brzuch. Rana jest brzydka, ale Nuadu daje radę opanować krwawienie i zakłada prowizoryczny opatrunek. Jedno jest pewne, bez fachowej pomocy kapitan długo nie pociągnie.

Po naradzie z Kordelem, statek zmienia kurs na najbliższą osadę. Jak na złość niemal w tej samej chwili pogoda pogarsza się, zaczyna wiać mocny wiatr a w końcu zrywa się ulewa tak potężna, że same demony musiały w tym maczać swoje palce. Stary marynarz pewnie jednak prowadzi miotaną żywiołem łódź i o świcie bohaterowie mogą zobaczyć portowe wybrzeże osady o nazwie Trzewia.

Deszcz nie przestaje padać kiedy na statku pojawia się kapłan Kościoła Ostatecznego Porządku, który dzięki swej magii zasklepia ranę kapitana Petlamina, jest jednak pełen najgorszych obaw o jego życie i zaleca szybkie przeniesienie go do świątyni, gdzie będzie można udzielić mu niezbędnej pomocy. Zanim bohaterowie wrócę na statek, Uzny zostaje oddany w ręce lokalnych kapitanów, którzy mają zdecydować na zgromadzeniu o losie buntownika. Deszcz przestaje padać dopiero późnym wieczorem, bohaterowie postanawiają zostać jeszcze jedną noc na pokładzie statku, w towarzystwie wdzięcznego za pomoc Kordela.


Mechanicznie

Uff, ależ to było trudne. To moja pierwsza sesja sandboxowa i pamiętanie o wszystkim sprawiało mi sporo trudności, ale też dawało niemało satysfakcji. Jak już wspominałem dawała popalić pogoda, bo właściwie wszystkie rzuty, prócz pierwszego oscylowały przy którymś z krańcowych wyników. Pierwotne spokojne morze i zwykły chłód wczesnej wiosny zamieniły się w ogromne zimno i potężną ulewę. Na domiar złego pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie co kilka godzin. Prawdziwa huśtawka!

Nie jestem pewien czy moje tabelkowe zdarzenia nie są zbyt dramatyczne, a może to tylko takie pechowe rzuty? Może też inaczej powinienem rozłożyć częstotliwość rzutów? To wszystko przyjdzie z czasem i znajdę rozwiązanie. Tymczasem z dwóch rzutów na wydarzenia na morzu, jeden oznaczał spotkanie z okrytym złą sławą “Czarnym statkiem” a drugi z buntem na pokładzie. Aby na próbnej sesji nie robić zbyt wielkiego nieszczęścia, statek widmo wykorzystałem jako wprowadzenie do świata dla graczy, ale już bunt na statku z trzema osobami załogi przez chwilę mnie zatkał. Koniec końców wyszło jednak bardzo fajnie, bo jedną z rzeczy, którą również losowałem przed grą, było miejsce gdzie bohaterowie mieli rozpocząć swoje przygody. Padło na “Trzewia”, a sposób w jaki zostali gracze do tego miejsca sprowadzeni, wyszedł bardzo naturalnie.

Kolejna sesja już w czwartek 30 sierpnia o 21:00. Zobaczymy co też dalej może się zdarzyć naszym graczom na Rocranon.

Comments

E tam, że za bardzo dramatycznie. Wygląda w pytę (i to wrocławską :)). Klimacik rośnie, pomolestuję Cię Tsarze, byś mi podesłał mapkę swego modułu :).

Skrzydła Rocranon cz.1 - Bunt
 

trochę mam tremę przed następną sesją, ty tu Tsarze wszystko opisujesz, a to znane osoby czytają!

Skrzydła Rocranon cz.1 - Bunt
 

Żuku, ja Cię błagam :D. I ja też mam tremę :).
Smartfox: Tzn mapkę Rocranon?

Skrzydła Rocranon cz.1 - Bunt
mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.