Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 94 - Gra w kamienie


Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
3 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl

Drużyna postanawia wspólnie przeszukać jaskinię nad podziemnym jeziorem. Na zewnątrz ma pozostać jedynie Bruna i zająć się dobytkiem towarzyszy. Mimo poczucia zagrożenia i niepewności bohaterowie wiosłują mocno, aby jak najszybciej wyciągnąć łódź na wysoki brzeg z daleka od nabrzeża, które odnalazł Keffar. Kiedy w końcu docierają w tamto miejsce, ognisko jest już wygaszone, a na brzegu leżą rybackie sieci, których wcześniej tutaj nie było. Keffar odnajduje ślady prowadzące na zachód i cała ekipa rusza za nimi.

Minimalna ilość światła ma zapewnić widoczność śladów i uniemożliwić łatwe dostrzeżenie skradających się ludzi. Grupa zbliża się do wąskiej szczeliny korytarza, kiedy zupełnie z nienacka słyszy bulgoczący głos mówiący “Proszę, proszę. A któż to nas nawiedził?”. W świetle odłoniętej lampy widać dwa wielkie, paskudne ogry, którym udało się podejść drużynę.

Montcort próbuje ułagodzić stworzenia i popchnąć rozmowę w kierunku interesującym drużynę, czyli kapłanów Thileopesi. Ogry widząc, że mogą coś ugrać, obiecują wskazać miejsce zamieszkania kapłanów, ale w zamian chcą od ludzi zapłaty. Zażarte targi krążą wokół jedzenia, które mają dostarczyć bohaterowie. Ogry są zainteresowane świeżym mięsem w ogromnych ilościach, które obiecuje Keffar. Kiedy już wydaje się, że wkrótce umowa zostanie zawarta, jeden z ogrów dorzuca do stawki Mabon, oblizując się lubieżnie.

Ogry twardo się targują, gracze na to stawiają ultimatum:
- Damy wam dwa jelonki i pokażecie nam drogę do kapłanów!
- MIELONKI!? – rozlega się nagle pełen niedowierzania głos w tle. Mabon burczy w brzuchu.

Ogry są wściekłe, żeby nas przepuścić, domagają się mięsa. ktoś wpada na genialny pomysł:
- Dajmy im lembasy, to ich zabije!

Jeszcze chwilę trwają przekomarzanki, ale drużyna już wie, że z targów nic nie będzie. W końcu cierpliwość ogrów kończy się i kiedy jeden z nich sięga w kierunku Mabon, otrzymuje potężnego kuksańca od Wudego, a reszta drużyny rusza do boju.

MG grozi Montcortowi:
- Jak masz napięty łuk i czekasz, to może ci się strzała wymsknąć…
Jego towarzysze wyjaśniają ze smutkiem:
- Montcort ma problemy z przedwczesnym… Tym.. no…
- Zwolnieniem cięciwy.
- Właśnie.

Walka jest bezpardonowa, a pierwszą jej ofiarą staje się odważny Wude, którego potężny cios maczugą rozkłada na ziemi. Mabon dopada do niego, gotowa użyć swojej magii leczącej, a reszta dwoi się i troi w walce z wrogami. Gdyby nie potężne ciosy Keffara, różnie mogło by potoczyć się to starcie, ale to właśnie one rozkładają wrogów, których kieszenie szybko przeszukują awanturnicy. Oba ciała zawleczone na brzeg jeziora lądują w jego ciemnych czeluściach.

Wude dostał potężny cios od ogra, ale z pomocą pospieszyła Mabon i uleczyła go. Montcort wyjaśnia:
- Wude dostał NFZtem…
- Aż za 6 pkt.? – dziwi się Wude. – To chyba prywatną służbą zdrowia…

Mabon robi killsteala na ogrze. Parasit/Keffar smuci się. MG nie przepuszcza okazji do podrażnienia się z graczem:
- Sorry, Parasit, za ogra wszystkie PD chyba dostanie Mabon…
- A ile PD jest za Mabon? – rzuca rzeczowo Parasit.

Kiedy do uszu awanturników docierają odległe głosy kolejnych ogrów, postanawiają zmienić obszar poszukiwań i wyruszyć na północ wzdłuż jeziora i ku wschodowi. Wciąż przy minimalnym świetle, świadomi obecności czegoś potwornego w wodach jeziora, niepokojeni przez nieprzyjemne zapachy zgnilizny i odgłosy toczących się kamieni, bohaterowie prą na wschód.

W wodach mrocznego jeziora pływa jakiś potwór:
- Widzieliście to? Tam… czarne… długie… obślizgłe… – duka przerażona Mabon.
- Wude! Schowaj to! – krzyczy Nuadu.
- Przestań, Mabon, Wude to też człowiek! – strofuje towarzyszkę Montcort.

Nagle jeden z wielkich kamieni unosi się na dwóch przedziwnych nogach i łupie okrągłymi oczyma na Keffara, po czym jak nie zdzieli zaskoczonego wojownika ostrym kamieniem! Kolejne kamienie podnoszą się z ziemi, a w głowie Keffara pojawia się wspomnienie legendy o tych stworzeniach. Z krzykiem “To geonidzi! W nogi!” rzuca się w kierunku, z którego przybyła drużyna. Tymczasem droga jest już odcięta przez poruszające się wokół kamienne stworzenia.

Montcort kładzie jednego z zasłaniających wyjście geonidów, drugiego niemal na pył roztrzaskuje potężny młot Wudego. Kolejne stworzenia omijane w pędzie atakują prymitywną bronią i kamieniami uciekających. Jeden z ciosów dosięga Wudego i rozciąga go jak długiego na ziemi. Z pomocą wraca natychmiast Mabon, a za nią zaalarmowani jej krzykiem towarzysze. Wymieniając ciężkie razy z wrogiem drużyna wycofuje się ku jezioru, słysząc milknące za sobą głosy pogoni.

Ranni i poszarpani awanturnicy docierają do łodzi i wracają nad jezioro, ukrywając starannie środek transportu w szuwarach. Pora znaleźć Brunę i zająć się obrażeniami odniesionymi przez drużynę.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.