Skrzydła Rocranon

Skrzydła Rocranon cz. 89 - Kiedy nadejdzie po temu czas


Feste
kuglarz
3 lvl
Halden
uczeń alchemika
1 lvl
Keffar
łowca
5 lvl
Mabon
łowca duchów
3 lvl
Montcort
strzelec
4 lvl
Nuadu
łowca
4 lvl

17 dzień starości

Incydent z Haldenem i Montcortem był najpoważniejszym z tych, które wydarzyły się po lądowaniu, ale były też inne. Otóż wszystkich zaskoczył wielki Wude – jeden z byłych niewolników na galerze, a obecnie wynajęty przez drużynę ochroniarz (za godziwą zapłatę!). Po wylądowaniu upadł na piasek plaży i zaczął wznosić głośne dziękczynne modły do duchów wody. Bruna skomentowała ten fakt ostentacyjnym prychnięciem i kręceniem głowy.

Już w trakcie rejsu morze było niespokojne i dął silny wiatr, ale teraz na otwartej przestrzeni drużyna naprawdę poczuła jego przeraźliwie zimne kąsające podmuchy. Dodatkowo z nieba zaczął siąpić deszcz, który w kilka chwil przemoczył podróżników. Wszyscy natychmiast przywdziali swoje najcieplejsze ubrania – opłaciło się dobrze wyposażyć przed podróżą. Mimo ciepłego ubrania Bruna i tak co rusz klęła na czym świat stoi całą tę bardziej zimową niż jesienną pogodę. Jedyny całkowicie zadowolony ze zmiany ciepłego miasta na zimną dzicz wydawał się być Nuadu, który szybko wyrwał się na przód pochodu. Kierunkiem był oczywiście las Quynoth, choć drużyna zdecydowała się, że pierwszą noc spędzą jeszcze poza lasem, aby nie “drażnić” elfów, które mogą być zaniepokojone obecnością intruzów w swoim lesie.

Obóz zostaje założony w zagłębieniu okrytym pniem zwalonego ogromnego drzewa, tuż poza linia lasu. Zanim na dobre rozpoczyna się ulewa Nuadu udaje się rozpalić ogień, a Montcortowi z Haldenem postawić prowizoryczne zadaszenie dla drużyny. Cisnąc się przy ciepłym ogniu drużyna słucha uspokajającego, miarowego szumu deszczu, drzew i śpiewu ptaków, nastroje poprawiają się. Po chwili Wude zaczyna nucić jakąś wesołą piosenkę, co podchwytuje Feste i na dzwoneczkach zaczyna ją powtarzać – w końcu jest to melodia znana mu z jego ojczystych stron. Zachęcony Wude zaczyna śpiewać niskim głosem dziwną, ale wpadającą w ucho piosenkę. Po chwili pod nosem zaczyna nucić nawet Keffar. Halden próbuje wydębić w tym czasie jedną ze świec od Mabon, aby zagłębić się w lekturze księgi magicznej, jednak jego próby kończą się fiaskiem, a reszta drużyny ma uciechę rzucając niewybredne komentarze na temat różnorakiego zastosowania świeczek.

Montcort szybko znajduje nowe zajęcie dla Haldena i goni go na pierwszą wartę. Ale nie byle jaką wartę – połączoną z nauka surwiwalu i wojskowego drylu. Po tych nocnych manewrach, cały uwalany błotem i wymęczony Halden zwala się na ziemię i zasypia, nie mając już siły nawet myśleć o księgach.

Motncort jednak nie daje za wygraną i niemiłosiernie gnębi kota-Haldena:
- Zbuduj szałas!
- Pościel nam posłania!
- Wypucuj kociołek!
Halden w końcu znajduje chwilę wytchnienia i zaczyna zajmować się swoimi sprawami. Montcort od razu to zauważa, ale obóz już rozbity, wszystko gotowe i na poczekaniu nie może wymyślić żadnego nowego sposobu znęcania się nad uczniem alchemika:
- Chodź do lasu… – zaczyna Montcort. – Muszę… Ci pokazać… rzeczy…
- Aha! – Nuadu rozszyfrowuje zamiary Montcorta. – Będziesz mu pokazywał rzeczy teraz!
Zupełnie nie wiadomo dlaczego, drużyna wybucha śmiechem. Montcort jest smutny.

Podczas warty Wude i Festego w lesie słychać dziwne odgłosy. Feste uważnie przygląda się drzewom szukając wspinających się po nich elfów z niecnymi planami – ale nie, to tylko na gałęzi przysiadła z furkotem harpia, jeden z ptaków Montcorta, wracająca z nocnych łowów.

Montcort z dumą zdradza tajemnice swojego ptaka. Takiego latającego, wiecie, sokolnikiem jest:
- Mój orzeł nazywa się Terror. Ma wgrany program antyterrorystyczny.

Podczas warty Bruny i Nuadu dochodzi między nimi do dłuższej wymiany zdań. Wygląda na to, że Bruna jest przekonana, że Nuadu jej nie lubi. Nasz łagodny i przyjazny dla wszystkich łowca jest zaskoczony i szybko wyjaśnia, że ma po prostu taki charakter samotnika i bez potrzeby nie lubi strzępić języka, więc zazwyczaj wychodzi na gbura. Ale do nikogo urazu nie ma i jest zadowolony z obecności wojowniczki. Ta wydaje się zadowolona z takiego obrotu sprawy.

18 dzien starości

Rano drużyna zrywa się wcześnie. Przy śniadaniu okazuje się, że mieszczuch Halden nie przygotował się do wyprawy należycie i ma tylko małą manierkę na wodę. A przecie w głuszy czysta woda to podstawa. Póki co Nuadu udostępnia mu swoje zapasy, które w paru sporych bukłakach dźwiga osiołek.

Drużyna wchodzi ostrożnie w las, rozglądając się uważnie. Nie jest jednak niepokojona i po pewnym czasie wszyscy rozluźniają się podziwiając jesienną przyrodę w całej okazałości. Po drodze drużyna znajduje źródełko, gdzie uzupełnia zapasy krystalicznie czystej wody. Wydaje się, że niefrasobliwość Haldena nie będzie tu zbyt dużym problemem. Nuadu i Mabon rozglądają się za ziołami, ale nie znajdują zbyt wiele. Nuadu będący na szpicy grupy słyszy w pewnym momencie odgłosy ciągnięcia czegoś ciężkiego po poszyciu. Wygląda zza pobliskiego wzgórza i widzi istotę ciągnącą martwego jelenia. Po chwili dostrzega drugą, podobną. Są to dwa ogromne żuki, podobne do tych spotkanych niegdyś w podziemiach Czerwonej Twierdzy. Daje znać pozostałym i drużyna wycofuje się cicho, czekając aż żuki odejdą w spokoju.

Kilka godzin później, nie niepokojeni bohaterowie docierają do wyższych, łysych wzgórz, z których rozpościera się szersza panorama na las. Drzewa są jeszcze w dużej mierze zazielenione, ze względu na wczesną porę jesienną, choć gdzieniegdzie już widać pierwsze kolorowe liście. Drużyna postanawia założyć obóz, a łowcy udają się na polowanie. Zdobywają sporo dzikich gęsi, które w bardzo smaczny sposób przyrządza Wude.

19 dzień starości

Drużyna nadal wędruje po lesie, tym razem skrzętniej szukając jakichkolwiek oznak bytności rozwiniętej cywilizacji – w końcu elfy muszą gdzieś mieszkać i zostawiać jakieś ślady… Po paru godzinach wreszcie się udaje – przy wodospadzie odkrytym przez Haldena łowcy dostrzegają w błocie płytkie ślady obutych stóp. Nuadu, Feste i Montcort podejmują trop skradając się, jednak reszta drużyny, mimo pozostania w tyle robi multum hałasu. Tropiącym nie udaje się nic zauważyć, tak więc niemal podskakują ze strachu, gdy w pewnym momencie zza ich pleców dobiega kobiecy, melodyjny głos. Niesamowicie piękna elfka wita drużynę we wspólnym języku, pytając o cel wizyty w lesie elfów. Gdy Montcort odwdzięcza powitanie widzi, że elfka niezgrabnie (o dziwo) wyciąga rękę, w ludzkim geście powitania. Montcort delikatnie odwzajemnia uścisk dłoni, elfka wydaje się zadowolona. Pojawia się więcej elfów. Nuadu dostrzega, że są one inne, niż dzikie elfy, które spotykał do tej pory. Elfka przedstawia się jako Ladrime, a innego elfa jako Eron. Eron i Ladrime jako jedyni potrafią mówić w języku ludzi. Feste jednak nie może się powstrzymać, aby nie przedrzeźniać śmiesznego akcentu Erona. Montcort i Keffar mają ochotę zdzielić go w łeb, a Mabon praktycznie się nie patyczkuje i pakuje Festemu ogromną bułkę w usta. Jednak nawet to nie pomaga… na szczęście elfy wydają się nie zwracać na wygłupy błazna uwagi.

Jak na sprytnego szlachcica przystało, Montcort nie zorientował się, że ślady, które widzieliśmy, to ślady elfów, a nie ludzi. Pozostali gracze nie dają mu spokoju:
- Montcort, od czasu gdy zostałeś szlachcicem, tytuł lordowski padł ci na mózg.
- Lordozy dostał!

Spotykamy elfy w lesie Quonyth. Brzechwy ich wymierzonych w nas strzał są żółte, przewiązane niebieską nicią, a my wciąż nie wiemy, czy elfy są przyjaźnie do nas nastawione, czy nie.
- Żółte i niebieskie?! To przecież szwedzkie elfy! – rozwiązuje zagadkę Mabon.
- DZIEŃ DOBRY! JESTEŚMY IMIGRANTAMI! – rzuca pośpiesznie Montcort.

Feste – Afe czemu fam zie samknonć?
Mab – Ja mu wsadzam bułkę, żeby się zamknął!
Montcort – Ty nie rób tak, bo on się nauczy, że jak robi sztuczkę to dostaje nagrodę!

Montcort próbuje przedstawić cel wizyty drużyny, jednak zostaje powstrzymany przez Ladrime – na poważne rozmowy o szczegółach przyjdzie czas potem – mówi – teraz jest czas na odpoczynek. Eron i Ladrime prowadzą gdzieś bohaterów, przy okazji rozmawiając co rusz z innym członkiem drużyny. Pozostałe elfy wydają się być bardzo spięte.

Rozmowa z elfów z Bruną kończy się dla tych pierwszych rozszerzeniem zakresu słownictwa o nowe przekleństwa.
Mabon – szukam w plecaku kolejnej bułki

Nagle pochód zatrzymuje się, w miejscu wyglądającym całkowicie na losowe dla drużyny. Jednak elfy szybko organizują obóz, jakby to miejsce było ku temu przeznaczone. Wszyscy zasiadają przy jasno świecących ogniskach. W ich świetle, w koronach najpotężniejszych drzew bohaterowie dostrzegają jakieś dziwne zgrubienia – czyżby tak wyglądały domostwa elfów? Gospodarze podają kolację i organizują muzykę – delikatne dźwięki lutni zostają za chwilę zastąpione jednak przez donośny głos Wude, który na kolanie wybija rytm. Elfy wydają się być zainteresowane nowym zjawiskiem. Gdy zapada całkowita ciemność Nuadu przemawia w imieniu drużyny, wręcza podarunki i wyjaśnia cel wizyty. Eron oznajmia, że sprawa ta może być rozwiązana tylko przez Strażników drzew. Obiecuje wkrótce zaprowadzić do nich drużynę. Okażę się jednak wkrótce, że dla elfów czas biegnie nieco inaczej i “wkrótce” to całkiem spory okres czasu. Eron ostrzega także drużynę, aby nie zapuszczała się za rzekę, bo to tereny “nieumarłych”. Na koniec, przed snem, drużyna zostaje obdarowana przez elfy przedniej roboty kaftanami, kilkoma zdobionymi sztyletami, strzałami, manierkami i podobnymi przedmiotami. Wśród nich jest także aromatyczny i pożywny chleb.

20 dzień starości

Drużyna miała nadzieję, że dzisiaj spotkają opiekunów drzew, jednak nic z tego – czas elfów rządzi się swoimi prawami i oto drużyna ma do swojej dyspozycji cały dzień. Keffar i Nuadu dołączają do patrolu elfów zmierzającego do podnóży Tahadów, Mabon szuka ziół w pobliskim zagajniku, a Feste z pomocą elfów znajduje nieco qurary. Halden czyta swą księgę i zastanawia się jak wyłożyć swoje prośby elfom, szczególnie, że nie zna ich języka. Pozostali odpoczywają.

Comments

mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.