Skrzydła Rocranon

Kilka dni w Kompanii Montcorta - odc. 1

Jak hartowała się stal

- Nazwisko?! – sierżant Lambout, 98 kilo wojskowego kurewstwa wyryczał jedno słowo prosto w pysk przestraszonego rekruta.
- Ja… ja… ja – plątał się prosty wiejski chłopak.
- Pisać, szeregowy Jajaja! – wojskowy skryba gorliwie bazgrał coś w wielkiej księdze. – Słuchajcie mnie, Jajek, mogę tak do ciebie mówić?!
Pytanie mogło równie dobrze brzmieć: „Czy mogę zerżnąć twoją siostrę?”, a Jajek i tak skwapliwie, by potakiwał.
- Ttaak! – Jajek skwapliwie potakiwał.
- A więc, Jajek, możecie być nędznym chłopem. Wsiurem, który wygnaja oborę, pasie kury, dyma owce czy co wy tam jeszcze robicie na wsi. Możecie też stać się chłopem na schwał… – Lambout spojrzał uważnie w oczy szeregowca. – Chcecie być chłopem na schwał?!
- Ttaak! – Jajek nerwowo przełknął ślinę. – Ale…
- No właśnie! Ale jesteście, Jajek, nędznym, miękkim wiejskim zwisem. Jednak my, armia, my zrobimy z ciebie prawdziwego zabójcę. Mordercę, który będzie rezał ryboludy i smażył je na ognisku. Lubicie smażoną rybę?!
- Ttaak, proszę pana – wyszeptał chłopiec.
- „Tak jest, panie sierżancie” blady wsiurze!
Jajek aż się zapadł w sobie, kiedy kropelki śliny wywrzaskiwane przez Lambouta trafiły go w twarz.
- Tak jest, panie sierżancie Blady Wsiurze. – wydukał przerażony Jajek.
Lambout napęczniał, poczerwieniał, uniósł się w sobie, za to grupka rekrutów skuliła się i zbiła w gromadkę niczym przerażone kurczęta. Zapowiadał się piękny dzień. Trwała selekcja do Kompanii Montcorta.

Comments

Smartfox

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.